Nie było niespodzianki w Poznaniu, gdzie w sobotę gościł Piast. Lech pewnie pokonał gliwiczan 4:0. Bramki dla „Kolejorza” zdobyli Pawłowski (dwie), Teodorczyk i Linetty po jednej . W pierwszej połowie niepodzielnie na murawie rządzili gospodarze. Po zmianie stron gliwiczanie zaczęli grać znacznie lepiej, ale dwa kolejne gole dla Lecha rozwiały wątpliwości, kto w tym meczu zainkasuje komplet punktów. Pod koniec meczu gliwiczan pogrążył Linetty ustalając końcowy wynik.
Marcin Brosz w meczu z Lechem zdecydował się wystawić w ataku hiszpański duet. Straszyć bramkarza i obronę „Kolejorza” mieli Ruben i Badia. W obronie natomiast, obok doświadczonego Klepczyńskiego ustawiła się trójka młodych graczy. Nie wiele to jednak pomogło.
Tak jak się wszyscy spodziewali, Lech od pierwszego gwizdka sędziego rzucił się na Piasta, by szybko strzelić gola i ustawić ten mecz. W efekcie już w 4. min gospodarze stworzyli sobie okazję bramkową. Po zagraniu z prawej strony, Hebert przeciął podanie gracza Lecha, ale uczynił to tak niefortunnie, że uderzył na własną bramkę. Kapitalną interwencją popisał się przy tym strzale Szumski, przenosząc piłkę nad poprzeczką. Do 10 minuty gliwiczanom nie udało się wyjść na dłużej niż na kilkanaście sekund z własnej połowy, ale ta przytłaczająca przewaga gospodarzy nie przełożyła się na gola otwierającego wynik tego pojedynku. Po kwadransie gry wciąż na Bułgarskiej bramek nie było i trzeba przyznać, że Piast dość mądrze się bronił, zagęszczając pole gry przed szesnastką, przez co poznaniacy nie stwarzali sobie kolejnych okazji do objęcia prowadzenia. W 21 min Teodorczyk doszedł jednak do pozycji strzeleckiej, ale napastnik Lecha nie trafił w światło bramki z sześciu metrów. W 22 min Hamalainen uderzał w pełnym biegu z ostrego kąta, pewnie jednak Szumski to wybronił. W 26 min Teodorczyk pokonał Szumskiego, ale w momencie przejmowania piłki napastnik Lecha był na spalonym, więc gol nie mógł być uznany. W 28 min Hanzel oddał pierwszy, celny strzał na bramkę Lecha, jednak Gostomski nie dał się zaskoczyć. Czym było jednak bliżej końca pierwszej połowy, tym więcej pracy miał Szumski. W 32 min Podgórski egzekwował rzut wolny i nawet nieźle to wykonał, bo piłka przeszła metr obok słupka. W 35 min obrona Piasta jednak pękła. Gospodarze wyszli z szybką kontrą, po której Pawłowski na raty, precyzyjnym strzałem tuż przy słupku otworzył rezultat tego spotkania. W tym momencie koncepcja gry, polegająca na obronie i wyprowadzaniu szybkich kontr legła w gruzach. W 42 min Badia z Podgórskim rozklepali obronę Lecha i kapitan Piasta oddał mocny i celny strzał, obroniony jednak przez Gostomskiego. Na tym nie skończyły się emocje w tej połowie. Już w doliczonym czasie gry Kamiński nieprzepisowo zagrał piłkę na 25 metrze. Tradycyjnie strzelał Podgórski, ale piłka ugrzęzła w murze, a zaraz potem arbiter zakończył pierwszą odsłonę. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do Lecha, ale gliwiczanie kilka razy zagrozili bramce gospodarzy, co dawało cień szansy na zmianę niekorzystnego wyniku.
Początek drugiej połowy należał do Piasta i w konsekwencji w 53 min Badia miał nie stu, ale dwustuprocentową sytuację na wyrównanie. Po bardzo dobrym podaniu Podgórskiego, Hiszpan miał przed sobą pustą bramkę, ale posłał piłkę daleko obok słupka. To był sygnał, że można jednak zaskoczyć gospodarzy. Poznaniacy potraktowali to jednak jako ostrzeżenie, bo kilka chwil później Teodorczyk stanął oko w oko z Szumskim, ale młody bramkarz Piasta kapitalną paradą zatrzymał strzał napastnika Lecha. W 62 min najpierw Możdżeń sprawdził dyspozycję Szumskiego w tej drugiej połowie, zaraz potem Trałka poprawił, ale ponownie kapitalnie na linii bramkowej zachował się bramkarz Piasta. W 71 min Hebert uratował swój zespół przed stratą drugiej bramki, w ostatnim momencie przecinając podanie Teodorczyka skierowane do Pawłowskiego. Zaraz potem Arboleda minimalnie się pomylił, zamykając centrę Douglasa. Czym było bliżej końca meczu, tym coraz mniej dokładności było z obu stron. Siły opadały, a to oznaczało, że jeszcze wszystko mogło zdarzyć się w tym pojedynku. W 75 min sił zabrakło jednak Osyrze, który dał sobie zabrać piłkę Kownackiemu, ten zagrał do Teodorczyka, który z 5 metrów nie mógł nie trafić do bramki. Zrobiło się 2:0 i praktycznie wiadomo już było, kto wygra to spotkanie. Na ostatnie 10 min Marcin Brosz dał szansę pokazania się Kędziorze, który zmienił mało widocznego w tym meczu Rubena. W 83 min Lech dobił jednak Piasta. Szymon Pawłowski zdecydował się na uderzenie zza linii pola karnego, zupełnie zaskakując Szumskiego. W końcówce Linetty skutecznie zamknął podanie Kownackiego, ustalajać wynik na 4:0.
Piast w tym meczu zagrał lepiej niż w poprzednich dwóch spotkaniach, ale punktów nie zdobył. Porażka ta zepchnęła podopiecznych Marcina Brosza na 12. miejsce w tabeli.
Lech Poznań – Piast Gliwice 4:0 (1:0)
Bramki: Szymon Pawłowski 35, 86, Łukasz Teodorczyk 75, Karol Linetty 90
Lech: 33. Maciej Gostomski – 32. Mateusz Możdżeń, 35. Marcin Kamiński, 5. Manuel Arboleda, 3. Barry Douglas – 8. Szymon Pawłowski (90, 40. Jan Bednarek), 6. Łukasz Trałka, 7. Karol Linetty, 19. Kasper Hämäläinen (68, 24. Dawid Kownacki), 11. Gergő Lovrencsics (62, 22. Daylon Claasen) – 10. Łukasz Teodorczyk.
Piast: 29. Jakub Szumski – 26. Bartosz Szeliga, 28. Kornel Osyra, 91. Hebert, 14. Adrian Klepczyński – 17. Tomasz Podgórski, 8. Victor Nikiema, 9. Radosław Murawski (70, 18. Matej Ižvolt), 21. Gerard Badía (87, 11. Rabiola), 20. Łukasz Hanzel – 22. Rubén Jurado (82, 24. Wojciech Kędziora).
żółta kartka: Claasen.
sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
widzów: 13 621.






















Bez komentarza. Dno dna.
Tjaa, ostatnio w Paniówkach, mijając sie z p. Broszem w aptece chciałem mu cos powiedzieć, ale tyle tego było, że nie wiedziałem od czego zacząć. Teraz już wiem. Jak go spotkam to mu to na pewno powiem. 🙁
Brosz się pogubił 🙁 Po co ten Osyra!!! Błąd za błędem 🙁
Planowa porażka. W człapanym meczu Lech i tak spuścił nam łomot.
Brawo Brosz. Brawo Dudek(zwłaszcza za przedmeczowy wywiad dla Canal Plus). Brawo Wilk (vel Dieter Bohlen).
Lepiej było posłać do Poznania juniorów i skupić się na meczu z Podbeskidziem.
Wszystko wskazuje na to, że za tydzień w niedzielę poznamy mocnego kandydata do spadku (obok Widzewa).
Oby to nie był Piast.
Padaka jak pewnej wiosny, nieudolni debile brosz i torcik wypierdalać!!!!!!!!
Trener już nie ma pomysłu – na pewno nie na ekstraklasę! Zmiana trenera albo ligi. Już zapomniałem jak Piast pewnie wygrywa. Wszystko to przepychanka bez stylu – kopanina i tyle.
Trenerzy będą się trzymać do ostatnich chwil – bo kasa leci – i będą głupio się tłumaczyć – to nic nie kosztuje. Jeszcze nie słyszałem żeby trener sam zrezygnował…..
Nie ma autorytetu w drużynie …
Patrząc na mecz można było zobaczyć że Brosz non stop słucha Wilka !! Może to jest ta szara eminencja i przedłużenie ręki dupnego torcika !! a trener jest tylko biernym wykonawcą poleceń !!! brak wzmocnień !!! To do kurwy gdzie są pieniądze od sponsorów , gdzie kasa za Zbozienia ??? Kołodziejczyk = Janukowycz ??? Kasę opróżnia ???
Kołodziejczyk, kilka słów do ciebie:
„lepszy dla ciebie byłby świt zimowy, i sznur, i gałąź pod ciężarem zgięta”.
Brosz nawet nie może podać się do dymisji bo mu TOROWIEC nie pozwoli a inny trener mógłby się postawić,trzeba czekać do wyborów,wtedy zniknie platforma a z nią wynalazki typu kołodziejczyk
Kolodziejczyk to gnida i dno totalne
Do p. Frankiewicza!!! Moze pan rozgoni wreszcie to całe towarzystwo pt. Piast, bo poco utrzymywac dostarczycieli punktów innym.Kase przeznaczyc na przedszkola i szkoły moze kiedys posród tych dzieciaków znajdzie sie jakis normalny trener lub prezes i poskłada to do „kupy” pozdrawiam.
JESTEŚMY NA DNIE GORZEJ BYĆ NIE MOŻE .ZRÓBMY KOŁODZIEJCZYKOWI PIEKŁO NA MECZU Z PODBESKIDZIEM. NIECH WYPIERDALA Z TEGO KLUBU.
PANIE BROSZ ,TRZEBA ZMIENIĆ ZAWÓD.NATYCHMIAST.
witam MAMY DOSKONALEGO PREZESA zero dlugow zero transferow udanych zero wynikow = 3 X NIE dla kolodziejczyka!! kolodziejczyk mniej niz ZEROOO OOO
Chyba pierwszy raz w tym sezonie Piast zaczął przeprowadzać składne akcje. Przeciwnik był za silny, ale jak tak będą grać w następnych meczach to w końcu będzie co oglądać. Nowe nabytki na pewno są wzmocnieniem dla zespołu i Podgórski rozegrał ciekawe spotkanie (też chyba pierwsze w sezonie).
Jakim cudem Frankiewicz ma zrobić porządek w Piaście, skoro Kołodziejczyk jest tam tylko dzięki niemu i Wieczorkowi. A Wieczorkowi przy Frankiewiczu włos z głowy nie spadnie.