Więcej od siebie wymagam – Bartosz Szeliga

Bartosz-SzeligaBramkę dla Piasta w meczu z Widzewem zdobył Bartosz Szeliga.  Zawodnik na murawie pojawił się w 74 minucie, w 81. wpisał się na listę strzelców.  – W sumie to nawet nie bardzo pamiętam, czy wcześniej dotknąłem piłkę, ale chyba tak – uśmiecha się  Szeliga. Gliwiczanie długo w tym meczu nie potrafili znaleźć skutecznej recepty na pokonanie bardzo dobrze spisującego się w łódzkiej bramce – Patryka Wolańskiego.

Próbowali Hanzel, Izvolt, Matras, Rabiola, ale bez powodzenia. Szczęście uśmiechnęło się dopiero do wychowanka Sandecji – To były ułamki sekund, znalazłem się w polu karnym, nagle niespodziewanie piłka trafiła pod moje nogi, nie myślałem, instynktownie odbiłem piłkę piętą i to chyba zaskoczyło bramkarza Widzewa – dzieli się wrażeniami Szeliga.

Przez następne 6. minut gliwiczanie cieszyli się z prowadzenia, i gdy wydawało się, że dotrwają z tym wynikiem do końca meczu, niespodziewanie padła bramka dla gospodarzy – Niestety, wpadło i zmąciło to radość, bo co z tego że strzeliłem gola, jak nie ma kompletu punktów, a taki był nasz cel   – mówi nieco rozczarowany zawodnik.

Bartek Szeliga pierwsze bramki w dorosłej piłce zdobył w meczu z Piastem będąc jeszcze zawodnikiem Sandecji. Dokładnie 3. września 2011 roku  drużyna z Nowego Sącza pokonała gliwiczan 4:0. Szeliga dwukrotnie w tym spotkaniu wpisywał się na listę strzelców – Pamiętam doskonale te trafienia. To był przełomowy moment w mojej krótkiej karierze. Dostałem mocnego kopa i potem poszedłem do przodu – zdradza nam młody piłkarz.

Gol z Widzewem był pierwszym trafieniem Szeligi w ekstraklasie, nie dość,  że  nie dał zwycięstwa, to jeszcze  będzie go dodatkowo kosztował – Zgodnie z naszą tradycją,  chłopakom muszę w szatni postawić ciasto. Zrobię to we wtorek po treningu, ale nie narzekam, mogę w każdym meczu strzelać bramki i potem kupować ciastka   – śmieje się zawodnik.

Szeliga w pierwszym, wiosennym meczu z Wisłą zagrał na lewej obronie. W spotkaniu z Widzewem wszedł z ławki, ale powędrował na prawą pomoc – To moja nominalna pozycja, na której gram od juniora, ale na boku obrony trener wystawia mnie  już od dawna. W zasadzie już w poprzedniej rundzie na gierkach wewnętrznych często  tam występowałem. W przerwie zimowej w sparingach też grywałem na lewej lub prawej obronie. Dla mnie w tej chwili nie ma znaczenia, gdzie mnie trener wystawi. Najważniejsze, że mogę grać i zbierać ważne dla mnie doświadczenie – mówi Szeliga.

Zawodnik nie był jednak w pełni z siebie zadowolony, szczególnie po  meczu z Wisłą – Jak na pierwszy, poważny mecz na tej pozycji było nieźle, ale za mało było w moim wykonaniu akcji ofensywnych, więcej od siebie wymagam – stwierdza Szeliga.

Przed gliwiczanami kolejny, trudny mecz. W sobotę Piast będzie musiał zmierzyć się z rozjuszonym porażką z Pogonią Szczecin, Lechem – Wszyscy zdajemy sobie sprawę, co nas czeka, ale może to lepiej. Wiemy, że musimy dać z siebie wszystko, co potrafimy, a nawet i więcej. Jestem jednak pozytywnie nastawiony i wierzę, że wywieziemy z Poznania dobry dla nas wynik – deklaruje Szeliga.

 źródło: piast.gliwice.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
loth

mlody wez niech ci lalka upiecze ciasto 🙂 bo kupne to sie nie lioczy 🙂