Zespół z Opawy przegrał z Piastem, ale Czesi nie byli tym faktem zasmuceni. Już przed meczem zawodnicy zza południowej granicy robili sobie pamiątkowe zdjęcia na tle stadionu miejskiego. Na dodatek w meczu stracili tylko dwa gole, mimo że różnica klas była ogromna.
To było dla tych młodych chłopaków duże przeżycie, zagrać mecz z zespołem z polskiej ekstraklasy i jeszcze na takim stadionie. Mam nadzieję, że byliśmy wartościowym sparingpartnerem dla Piasta i że przełoży się to na wygraną z Wisłą. Szczerze życzę wygranej

gliwiczanom w tym meczu – powiedział zaraz po meczu Lumir Sedlacek.
Obecny piłkarz Opawy, a wcześniej gracz Piast Gliwice przyznał, że to już inny klub niż wtedy, gdy miał okazje grać przy Okrzei – Sporo się tu zmieniło od mojego odejścia. Został tylko Tomek Podgórski, Kuba Szmatuła i Kamil Wilczek. Zmieniło się jednak na lepsze. Za ten stadion, dla miasta należy się szacunek – stwierdza Sedlacek.
Po pierwszym kwadransie wydawało się, że Opawa przegra w Gliwicach różnicą co najmniej pięciu bramek. Czesi mieli problemy z wyjściem z własnego pola karnego. Skończyło się jednak wynikiem 2:0 dla gospodarzy – Było widać różnicę między naszym zespołem, a Gliwicami. Piast rozpoczyna rozgrywki za tydzień, my za półtora miesiąca. To był dopiero drugi mecz w tej zimy rozgrywany na normalnej trawie. Nie te czynniki jednak zadecydowały o naszej przegranej. Piast był zespołem mocniejszym, lepszym piłkarsko. Ma ciekawych zawodników – ocenia czeski pomocnik.
Lumir należy do tych piłkarzy, którzy mile wspominają pobyt przy Okrzei – Cały czas kibicuje Piastowi do dziś. Oglądam mecze w telewizji. Życzę drużynie jak najlepiej – kończy rozmowę Sedlacek
Źródło: piast.gliwice.pl





















