Kolejnym piłkarzem, którego w letnim okienku transferowym pozyskał gliwicki Piast i którego zasadność transferu poddajemy ocenie jest Krzysztof Król. Wychowanek Górnika Radlin trafił do Gliwic pod koniec czerwca ubiegłego roku. Zawodnik, który swoje piłkarskie CV ma prawie tak ciekawe jak Collins John, miał przy Okrzei wypełnić lukę na lewej obronie, jaka zrobiła się po odejściu Pawła Oleksego. W przeciwieństwie do Johna jego zatrudnienie nie było jednak złym posunięciem.
Król siedem lat temu był zawodnikiem trzeciej drużyny Realu Madryt. Potem powrócił do Polski, gdzie grał w Jagiellonii Białystok, by następnie spróbować swoich sił w Chicago Fire. Po powrocie do kraju, występował m.in. w Podbeskidziu Bielsko Biała. Potem wyemigrował do Mołdawii, by z tamtejszym klubem – Sheriff Tiraspol w poprzednim sezonie zdobyć mistrzostwo Mołdawii.
Krzysztof Król lubi być kontrowersyjny, szczególnie w swoich wypowiedziach. Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu zapewniał, że w Gliwicach szybko zapomną o Oleksym. W mediach pojawiła się też wypowiedź zawodnika, że nie przywiązuje się do klubów w których gra i w każdym momencie może odejść.
Król zadebiutował w Piaście 21 lipca w wyjazdowym meczu z Cracovią. Zagrał poprawnie, podobnie jak w pozostałych 13 spotkaniach w jakich wystąpił w polskiej Ekstraklasie.
Jego mocną stroną był stabilność formy. Nie schodził poniżej pewnego poziomu, ale też jak każdemu z obrońców Piasta przydarzyły się błędy. Nie miał jednak tak spektakularnych pomyłek jak niektórzy jego koledzy z obrony. Gra w destrukcji Piasta to zresztą pięta achillesowa zespołu z Gliwic. Liczba straconych bramek rzutuje też na ocenę całej linii obrony w tym i Krzysztofa Króla.
26 letni defensor w barwach Piasta zdobył jednego gola i zaliczył jedną asystę. Najlepszy występ zaliczył w 4. kolejce w spotkaniu z Zawiszą Bydgoszcz. Grywał od pierwszej do ostatniej minuty, co też świadczy na jego korzyść. Z powodu skręcenia stawu skokowego nie wystąpił w ostatnich trzech, jesiennych kolejkach w których gliwiczanie stracili aż siedem goli, strzelając rywalom tylko jedną bramkę.
W trakcie rundy pauzował też w jednym meczu za cztery żółte kartki. Gdyby nie ten fakt i kontuzja byłby w gronie piłkarzy, którzy mieliby na koncie najwięcej minut spędzonych na murawie.
Reasumując – transfer Krzysztofa Króla można ocenić pozytywnie. Lukę po Pawle Oleksym wypełnił, był jednym z tych piłkarzy od których zaczynało się ustalanie wyjściowej jedenastki, a gdy go zabrakło w składzie, podopieczni Marcina Brosza odnieśli najbardziej spektakularną porażkę od ponad 20 lat (0:6 z Zawiszą).
Krzysztof Król w liczbach
Występy w Ekstraklasie: 14 (wszystkie od początku)
Minuty w Ekstraklasie : 1174
Najlepszy występ : z Zawiszą Bydgoszcz (gol na 1:0)
Trafność transferu: 80%
źródło: piast.gliwice.pl






















Wszystkie transfery co najmniej dobre a wyniki na łopatkach!Kto prowadzi ten portal?!
Jak ten portal ktos by potraktowal powaznie -to ciebie juz by tu nie bylo.
najlepszym transferem to z pewnoscia transfer toma ze sportslaski na piast.gliwice.pl
@ccc – tym hasłem mnie rozwaliłeś 🙂