Ostatni mecz w tym roku rozgrywany był na szczęście w normalnych warunkach. Nie sypnęło śniegiem, mrozu też nie było. Ci najbardziej wytrwali kibice, zarówno Śląska jak i Piasta, którzy zdecydowali się w przyjść w sobotę na stadion, opuszczali go jednak z niedosytem. Podział punktów, choć zdaniem piłkarzy sprawiedliwy, nie poprawił obu zespołom sytuacji w tabeli. Pretensje do siebie miał też Adrian Klepczyński. Obrońca Piasta bowiem nie wykorzystał bardzo dobrej sytuacji do strzelenia bramki.
Przy tym strzale zabrakło zimnej krwi i precyzji. Nie zastanawiałem się czy był spalony. Piłka trafiła mnie w nogę, odwróciłem się i instynktownie strzeliłem. Szkoda, bo była to bliska odległości, mogłem zdobyć bramkę żałował po meczu Klepczyński.
Przyjechaliśmy tu po zwycięstwo, ale cieszymy się z tego remisu. Śląsk miał sytuacje, my mieliśmy, wydaje mi się, ze był to sprawiedliwym wynik – dodaje zawodnik.





















