Portal wroclaw.sport.pl przed dzisiejszym meczem dokonał analizy finansowej, które polskie kluby dostają największe wsparcie ze strony miasta. Okazuje się, że największym beneficjentem miejskich pieniędzy są właśnie Śląsk i Piast . Ciekawostką jest to, że miejskie dotacje nie przekładają się na pozycję w tabeli. Władze miast jednak nie żałują, a wręcz przekonują, że to dobry pomysł. Inne zdanie mają eksperci i mieszkańcy. Opinie są więc podzielone.
W ostatnich latach polskie miasta na wsparcie klubów piłkarskiej ekstraklasy wydały ze swoich budżetów ponad sto milionów złotych, a jeśli liczyć budowę stadionów, kilkaset milionów więc. – Dziwię się, że samorządy tak chętnie inwestują w nasz słaby futbol – mówi w rozmowie wroclaw.sport.pl socjolog prof. Janusz Czapiński. W 2013 r. na 16 klubów występujących w ekstraklasie pieniądze z budżetu miasta w różnych formach dostało 11. Gminy mają udziały w siedmiu klubach, a większość ligowych zespołów gra na nowych stadionach.
Najhojniej w piłkę nożną inwestują we Wrocławiu. Miasto właścicielem tamtejszego Śląska jest od 2006 r. W tym czasie drużyna osiągnęła spore sukcesy sportowe: awansowała do ekstraklasy, została mistrzem i wicemistrzem Polski oraz trzy razy wystąpiła w europejskich pucharach. Gra też na nowym 40-tysięcznym stadionie.
Z roku na rok futbol coraz więcej miasto kosztuje. Pod koniec listopada Wrocław znów odzyskał nad klubem pełną kontrolę, odkupując 51 proc. akcji od miliardera Zygmunta Solorza. Rozstanie z biznesmenem kosztowało miasto 21,6 mln zł. Solorz 3,6 mln zł dostał za udziały, 18 mln zł za prace wykonane przez jego firmę pod nieistniejącą galerię handlową, która według założeń miała Śląsk utrzymywać. Gdy plan jej budowy nie wypalił, biznesmen na piłkę milionów dawać już nie chciał. Wrocław nadal był do tego skłonny.
Pieniądze wpłacane przez miasto do klubu w dużej mierze idą na pensje piłkarzy. Miesięcznie to dla Śląska wydatek miliona złotych – bo najlepsi zawodnicy inkasują nawet po 80 tys. zł.
Śląsk poza wsparciem z budżetu miasta dostaje również środki od sponsorów i telewizji. One jednak, po pierwsze, nie wystarczają na pokrycie wszystkich wydatków, a po drugie, spływają albo transzami, albo na koniec sezonu. Są więc miesiące, kiedy klub funkcjonuje niemal wyłączenie za publiczne pieniądze.
Kiedy Śląsk potrzebował nowych zawodników przed walką o Ligę Mistrzów, miasto natychmiast przekazało 2 mln zł. Kiedy klub miał kłopoty finansowe, 4 mln zł pożyczyło mu Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Pożyczyło po kryjomu, nie informując o tym opinii publicznej.
W sumie w 2012 i 2013 r. Wrocław przeznaczył na piłkarzy 30 mln zł. W 2014 r. planuje przekazanie kolejnych 16 mln zł.
Inne kluby sportowe na taką szczodrość miasta liczyć nie mogą. Żużlowcy Betardu Sparty w tym roku dostali 1 mln zł, piłkarze ręczni Śląska Handball – 700 tys. zł, siatkarki Impelu 400 tys., a koszykarze WKS-u Śląska – nic.
Publiczne pieniądze na kluby piłkarskie? To absurd
Mieszkańcy takimi wielkimi wydatkami na piłkę nożną są już wyraźnie zirytowani. W ostatnim sondażu „Gazety” aż 58 proc. opowiedziało się przeciwko finansowaniu Śląska z budżetu. Za było 28 proc. – Myślę, że prezydent Dutkiewicz powinien wziąć pod uwagę ten sondaż i obniżyć wsparcie dla Śląska ze 100 do 28 proc. To bardziej oddawałoby nastawienie mieszkańców do tego przedsięwzięcia – komentuje socjolog prof. Janusz Czapiński.
I dodaje: – Inwestowanie publicznych pieniędzy w kluby piłkarskie, które powinny się samofinansować, wydaje mi się absurdalne. Nie słyszałem, by masowo robiły to np. miasta niemieckie. Dlatego dziwię się, że u nas samorządy czynią to tak chętnie.
Z danych „Gazety” wynika, że w latach 2012-13 obecne kluby ekstraklasy dostały od swoich miast w sumie blisko 116 mln zł. Najwięcej Śląsk (30 mln), Piast Gliwice (20,3 mln) i Korona Kielce (16 mln). Pieniędzy z budżetu nie otrzymały za to w ogóle Zagłębie Lubin (wspierane za to przez państwowy KGHM), Cracovia i Wisła Kraków oraz Legia Warszawa. W tym roku pieniędzy nie dostał też poznański Lech.
– W Krakowie, Warszawie i Poznaniu zastosowano jednak inny model wsparcia dla klubów – podkreśla Krzysztof Sachs z firmy Ernst & Young, współautor raportu „Ekstraklasa piłkarskiego biznesu”. – Miasta wybudowały tam nowoczesne stadiony, którymi teraz kluby zarządzają. Za ich użytkowanie płacą stosunkowo niewiele, a jednocześnie, wykorzystując potencjał biznesowy, mogą zarobić nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Tak naprawdę nie ma bowiem klubu w ekstraklasie, który poradziłby sobie bez publicznego wsparcia.
Ekspert zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę: – Dla miast mniejszych, takich jak Gliwice czy Bielsko-Biała, inwestycja w futbol może być zobowiązaniem na wiele lat. Tam trudniej będzie znaleźć dla klubów prywatnego inwestora niż w Gdańsku czy we Wrocławiu. Nawet w dużych ośrodkach są jednak z tym problemy.
O tym, jak ciężko się wyzwolić z finansowania piłki nożnej, najlepiej wiedzą władze Kielc. Pięć lat temu miasto kupiło akcje Korony od firmy Kolporter i od tego czasu bezskutecznie próbuje je sprzedać. Mimo to samorządowcy inwestycji nie żałują. – W Koronę miasto zainwestowałoby jeszcze raz, bo dla Kielc jest ważna, a gdyby nie my, to klub po prostu by upadł. Inwestujemy w piłkę, bo nas na to stać, nie zaniedbujemy przy tym innych obowiązków. Poza tym, gdyby nie było dobrej drużyny, to nasz stadion złośliwie nazwano by pewnie pomnikiem Lubawskiego – mówi prezydent Kielc Wojciech Lubawski.
W nowe stadiony samorządy inwestują niemal tak chętnie jak w sam futbol. To dlatego, choć ekstraklasa sportowo jest dopiero na 22. miejscu w Europie (według rankingu UEFA), pod względem nowości obiektów jest na jednym z pierwszych. W ostatnich siedmiu latach wybudowano lub gruntownie zmodernizowano stadiony: w Warszawie, Krakowie (dwa), we Wrocławiu, w Poznaniu, Gdańsku, Gliwicach, Kielcach i Białymstoku. Modernizuje się stadion w Zabrzu oraz Bielsku-Białej. W planach budowę nowego obiektu mają Chorzów, Szczecin oraz Łódź.
– Nasze kluby nie zawsze radzą sobie z zarządzaniem stadionami. Obecna sytuacja pokazuje, że pomysł prezydenta Majchrowskiego wybudowania jednego obiektu w Krakowie był słuszny. Niestety, stanęło na dwóch, bo część radnych kibicuje Wiśle, a część Cracovii – mówi Filip Szatanik z krakowskiego magistratu.
Co ciekawe, choć Kraków ma 37,5 proc. akcji Cracovii, to pieniędzy na nią nie przekazuje. Piłkarze utrzymywani są głównie z pieniędzy firmy Comarch Janusza Filipiaka. – Próbowaliśmy się pozbyć akcji Cracovii, ale ich wystawienie na sprzedaż zakończyło się fiaskiem. Generalnie uważamy, że przekazywanie publicznych pieniędzy na zawodowy klub piłkarski to nie jest dobry kierunek – podkreśla Filip Szatanik.
O tym, że prowadzenie klubu sportowego nie jest dobrym biznesem dla samorządów, przekonywał w kwietniowym wywiadzie dla „Gazety” również Marek Drabczyk, były członek zarządu Legii Warszawa. Jak mówił, urzędnicy nie mają kompetencji, by zarządzać stadionem, a tym bardziej klubem piłkarskim. W zeszłym tygodniu Drabczyk został wiceprezesem miejskiego Śląska Wrocław.
dr Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich, komentuje: – Jeśli chodzi o finansowanie klubów piłkarskich z publicznych pieniędzy, to podoba mi się kierunek myślenia mieszkańców Wrocławia zasygnalizowany w sondażu „Gazety”.Futbol jest działalnością komercyjną i powinien być finansowany z prywatnego kapitału. Nie przekonują mnie argumenty, że poszczególne miasta na wspieranie klubów stać. Żadnego miasta w Polsce na to nie stać, bo wszystkie borykają się z problemami.
Samorządy mają pilniejsze zadania niż łożenie środków na zawodową piłkę nożną. Na futbol mogłyby płacić wówczas, gdyby dysponowały jakąś nadwyżką budżetową.
Generalnie inwestowanie w kluby piłkarskie w Polsce nie jest dobrym biznesem, w zasadzie nikt na tym nie zarabia. Gdybym dysponował 20 mln zł i chciał je w coś zainwestować, to z pewnością nie byłby t klub piłkarski.
Ile kluby dostały od władz miast (w mln zł)* w 2012 i 2013 r.?
| 2012 | 2013 | ||
| 1. Śląsk Wrocław | 18 | 12 | |
| 2. Piast Gliwice | 12,5 | 7,8 | |
| 3. Korona Kielce | 8 | 8 | |
| 4. Lechia Gdańsk | 4,4 | 5,1 | |
| 5. Pogoń Szczecin | 2,3 | 6 | |
| 6. Górnik Zabrze | 4 | 4 | |
| 7. Zawisza Bydgoszcz | 3,29 | 3,47 | |
| 8. Ruch Chorzów | 2,5 | 3 | |
| 9. Podbeskidzie Bielsko-Biała | 0,62 | 3,8 | |
| 10. Jagiellonia Białystok | 2,8 | 1,5 | |
| 11. Widzew Łódź | 1,1 | 1,2 | |
| 12. Lech Poznań | 0,4 | 0 | |
| 13. Legia Warszawa | 0 | 0 | |
| 14. Wisła Kraków | 0 | 0 | |
| 15. Cracovia Kraków | 0 | 0 | |
| 16. Zagłębie Lubin | 0 | 0 |
* w zestawieniu uwzględniliśmy także pożyczki
http://www.wroclaw.sport.pl/sport-wroclaw






















Piast Gliwice 2012 12,5mln ( sezon 2012/2013 4 miejsce)
2013 7,8mln (sezon 2013 11 miejsce do teraz + 3 miejsce najmniej strzelonych bramek i 2 miejsce najwięcej bramek straconych)
Bez konkretnej kasy nie będzie wyników. Straciliśmy Oleksego który grzeje ławę w Lubinie, a przede wszystkim Robaka który strzela na zawołanie. Wydaje mi się, że polityka klubowa jest OK ale popełniane są błędy które potem odbijają się na grze i osiągach
,,Finansowanie klubów Polskiej Ekstraklasy jest nie opłacalne” ,,Polska liga w rankingu FIFA zajmuje 22 miejsce” To zabierzcie środki miejskie i zobaczycie jaki będzie ranking zakładam 32 lub 42. Owszem nie powinny być finansowane kluby z kasy miasta bynajmniej nie w dużych kwotach ale jeżeli 22 miejsce jest już słabą liga dla inwestorów to gdybyśmy poprzez zabranie dofinansowania wylądowali niżej to dopiero by wtedy żaden inwestor nie przyszedł. Chodź miasta powinny powoli zacząć myśleć coś nad tym by dokładać mniej a by więcej wykładał jakiś inwestor lub ktoś. W przypadku Piasta przypomina mi się co gadał Frankiewicz na początku roku. Że kurek z pieniędzmi za niedługo zostanie zakręcony. A wiecie co to oznacza? Jak na stadion chodzi średnio 5 tys to raczej z tego klub się nie utrzyma. Mało tego klub nie inwestuje sam w siebie gdzie kasy mobilne jakieś promocje gdzie rozrywa w stylu T-Mobile Fan Zone. Ostatnim czasie nie ma nic żadnego bolca zachęcającego nowych kibiców do przybywania na stadion sama kiełbasa piwo 2 czy 4 % ( nie pijam na stadionie) czy garstka gadżetów nie wystarczy. Jeżeli środki z miasta się skończą ( a tak będzie bo będzie trzeba budować Podium) to cienko widzę przyszłość Piasta. Wtedy bym chyba na miejscu zarządzających pozbył się wszystkich obcokrajowców i wziął przykład z Ruchu Chorzów. Czyli tańsza młodzież i szukanie piłkarzy z województwa.
Chyba bodźca 😉
Nie wspieraja a za pieniądze podatnika prezydenci miast kupują sobie głosy!Marnotrawienie pieniędzy powinien to ktoś ukrócić!Jak mozna takie pieniądze wydawać na marne kluby w czasie kryzysu!Są chyba bardziej potrzebujący!
Dyzurny nierob sie odezwal ,Za malo ci daja bezrobotnego I winisz Piasta Moze ty robisz za kundla Muzi jemu kiedys tez podziekowano za robote ,ALe w tamtych czasach klub byl bardzo zadluzony.
A finansowanie nie rentownego górnictwa jest ok. ciekawe ile złotówek daje miasto z naszych kieszeni ,a ile panstwo , na barbórki czternastki i inne pierdoły. Złotego środka nie ma ,ale z dwojga złego wole klub niż ,wywalac pieniądze na meneli i patologie