W najnowszej historii Piasta, czyli po reaktywacji rezerwy Piasta najwyżej grały w lidze okręgowej. Potem była przygoda z Młodą Ekstraklasą, ale tu były ograniczenia wiekowe. Teraz druga drużyna gra w III lidze i choć skład opiera się na wychowankach, radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Gliwiczanie są na trzecim miejscu w tabeli, a w minioną sobotę zabrakło im niewiele, by pokonać lidera. Skąd tak dobra postawa podopiecznych Krzysztofa Szumskiego?
– Przede wszystkim gramy dla siebie. Po to, aby w perspektywie czasu zaistnieć w pierwszej drużynie, a cieszy to, że jesteśmy wysoko w tabeli. Przed sezonem, w sparingach nie odnieśliśmy żadnego zwycięstwa. Skazywano nas na grę o utrzymanie. Jak widać jest inaczej. My mamy natomiast taki cel, żeby grać jak najlepiej, a to co wyjdzie to zobaczymy w przyszłości – tłumaczy Oliwier Łuszcz, wychowanek Piasta, który wierzy, że dobrą grą w rezerwach przebije sie do pierwszego skłąau Piasta.
W minioną sobotę, rezerwiści stanęli przed trudnym zadaniem. Ze względu na to, że ekstraklasa gra co trzy dni, druga drużyna nie otrzymała poważnych wzmocnień z pierwszego składu, choć grała z liderem. Okazało się jednak, że można osiągnąć dobry rezultat z minimalnym wkładem z ekipy Marcina Brosza – To był dla nas bardzo ważny mecz. Sami sobie chcieliśmy udowodnić, że potrafimy w tej III lidze rywalizować jak równy z równym z najlepszym zespołem. Graliśmy na dodatek bez kilku kluczowych dla nas zawodników, ale dzięki wsparciu piłkarzy z pierwszego zespołu wywalczyliśmy cenny remis. Pokazaliśmy twardy, ambitny futbol i myślę, że zaprezentowaliśmy się z dobrej strony – ocenia Oliwier Łuszcz.
Wychowanek Piasta ceni sobie jednak grę u boku takich piłkarzy jak Collins czy „Zgani” – Może i sami byśmy sobie też poradzili, ale to jest ważne, że tacy zawodnicy jak Collins John, Mariusz Zganiacz czy Kornel Osyra grają z nami. Wprowadzają spokój i pewność siebie. Jest się od kogo uczyć – jest się od kogo uczyć.
Niepokonana do tej pory Skra z trudem wywiozła z Gliwic jeden punkt. Z tego wyniku zadowolone jednak były obie strony Straciliśmy tylko jedną bramkę, sami też strzeliliśmy jednego gola. Wynik niezły, jak na mecz z liderem, myślę, że gra też dobra- podsumowuje występ swój i kolegów Łuszcz.
Obie strony miały po kilka okazji na strzelenie gola. Akcja po której padła bramka dla Piasta byla godna ekstraklasowych boisk – Wprowadziłem piłkę do środka boiska. Zagrałem do Collinsa, krzyknąłem, aby mi zgrał, on to zrobił, uderzyłem z pierwszej piłki i wpadło – tak opisuje tą sytuację szczęśliwy strzelec.
Źródło: piast.gliwice.pl





















