Tomasz Podgórski pierwsze, dwie asysty zaliczył na inaugurację sezonu. Potem już mu nie szło tak dobrze dogrywanie piłek, nie zdobywał tez goli. Kibice już zaczęli tracić cierpliwość, domagając się posadzenia kapitana Piasta na ławce rezerwowych. Marcin Brosz okazał się jednak nieugięty, zawodnik wytrzymał ciśnienie i w meczu z Widzewem dwukrotnie otworzył drogę do bramki Horvathowi
– Csaba powiedział w szatni, że trenuje pod moje asysty – śmieje się Podgórski – Mogę tylko powiedzieć, że bardzo mnie to cieszy. Wchodziło już na treningu. Nikt nie chciał tego głośno powiedzieć, ale mocno liczyliśmy że powtórzymy to w meczu i tak się stało – dodaje zadowolony wychowanek Piasta
Stałe fragmenty gry to znak firmowy drużyny z Okrzei. Wiedzą o tym wszyscy, ale i tak rywale nie potrafią sie przed tym obronić. – Fajnie, że wyszły nam te stałe fragmenty. Nie ukrywam, że w tygodniu pracowaliśmy nad tym elementem. Praca się opłaciła i oby to tak wyglądało w meczu z Lechem
Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby Piast nie wygrał z Widzewem, Na szczęście rywal okazał się w tym dniu wyraźnie słabszy – Zakładaliśmy, że to będzie dla nas mecz przełomowy, bo nie ma co ukrywać, nie szło nam, tak jak byśmy tego chcieli, szczególnie w tych ostatnich kolejkach – wyznaje Podgórski.
Na początku była jednak sytuacja, po której Eduards Visnakovs był sam na sam z Dariuszem Trelą. – Ta sytuacja napastnika Widzewa i zachowanie naszego bramkarza, to był taki mały moment przełomowy pierwszej połowy. Jeśli byśmy stracili pierwsi bramkę, to ten mecz mógł sie ułożyć zupełnie inaczej. Potem pada pierwsza bramka dla nas, trafił Ruben i na drugą połowę wychodzimy z wynikiem 2:0 – analizuje Podgórski.
W poniedziałek gliwiczanie będą podejmować Lecha Poznań., drużynę, która w tabeli jest za Piastem i gra po prostu słabo. jest więc szansa na drugie zwycięstwo – W minionym sezonie delikatnie mówiąc nie szło nam najlepiej. Zainkasowaliśmy od nich siedem bramek, nie strzelając żadnej. Na wyjeździe cztery, u siebie trzy. Szykuję się dla nas ciężki mecz, ale po takim wyniku jak z Widzewem zejdzie z nas już to ciśnienie i presja, trochę się pocieszymy, jednak już od soboty koncentrujemy się na pojedynku z Lechem – podsumowuje kapitan Piasta.
źródło: własne






















Gra Podgórskiego jest w dalszym ciągu po prostu żałosna.
Masa banalnych strat już przy samym przyjęciu piłki, ledwo 2-3 celne podania w meczu, ciągłe upadki wyglądające jak występy Chaplina przebranego za piłkarza, unikanie gry 1 na 1, maniackie zwalnianie wyjścia z kontrą przez robienie kółeczek i podawanie w tył, truchtanie po własnych stratach zamiast walki o odbiór. I te faule sfrustrowanego juniora… To wszystko widać ze wysokości trybun jak na dłoni. Dośrodkowania? Marniutkie balony albo niedoloty na pierwszego obrońcę. Po co utrzymywać na boisku zawodnika o tak tragicznym procencie strat, pomyłek, kiksów? Żeby trzy razy kopnął piłkę z rogu, a pomiędzy tym był najsłabszym ogniwem drużyny?
kolego wyżej ,byliśmy chyba na innych meczach,to był najlepszy mecz Podgóra w tej rundzie
życzę każdemu piłkarzowi takiego zaangażowania jak Podgór w tym meczu
Lubię Podgóra jak cholera. Do tej pory byłem wobec niego krytyczny.
Ale wczoraj…zagrał SUPER!!!
Wilczek też mi się podobał!