Pięciu zawodników Piasta nie było branych pod uwagę przy ustalaniu kadry na mecz z Wisłą Kraków. Wszyscy bowiem zagrali w swoich reprezentacjach po dwa spotkania i trenerzy uznali, że trzeba dać im odpocząć. Nie wystąpili również i w meczu rezerw. Najbardziej zadowolony z kadrowiczów wydaje się być Patryk Dytko. Ten młody gracz jeszcze kilka miesięcy temu nie przypuszczał, że będzie bronił barw polskiego, ekstraklasowego klubu, a dodatek będzie powoływany do reprezentacji Polski.
– Cieszę się z tego powołania. Nie spodziewałem się tego. Szkoda tych porażek, ale przeciwnicy byli z europejskiej czołówki – mówi o meczach z Niemcami (0:2) i Włochami (0:3) – pomocnik Piasta.
To już jednak historia. Teraz jego drużynę czeka trudny mecz z Widzewem. Dytko zdaje sobie sprawę, że na razie jest rezerwowym, ale też i liczy, że sytuacja ta się szybko zmieni – W piłce jest tak, że wszystko się może zdarzyć. Ja spokojnie do tego podchodzę i czekam na swoją szansę. Daje z siebie sto procent na treningach. Mam nadzieję, że wkrótce dostanę swoją szansę w lidze, a jak to się stanie, to zrobię wszystko, aby ją wykorzystać – deklaruje młody zawodnik.
W zasadzie żadna formacja Piasta w tych ostatnich, nieudanych meczach nie funkcjonowała jak należy w tym i skrzydła. Dytko to skrzydłowy, mógłby zastąpić więc zastąpić Izvolta lub Podgórskiego, gdzie wołałby zagrać? – Jest to dla mnie obojętne. Mogę grać na prawej i lewej stronie, ale lepiej czuję się chyba na lewej pomocy. Lubię złamać akcję, wejść do środka i uderzyć z prawej, mocniejszej nogi – zdradza zawodnik.
Gracz zdaje sobie jednak sprawę, że bardzo trudno mu będzie „wygryźć” ze składu Podgórskiego czy Izvolta – Ja jestem jeszcze młody, a to są bardzo dobrzy zawodnicy. W drużynie jest konkurencja, ale to bardzo dobrze, bo wtedy w treningu zawsze się trzeba dobrze pokazać. Jak nie ma rywalizacji, to z góry wiadomo, że się będzie grało i nie ma takiej motywacji do pracy – zauważa Dytko.
Nie łatwo jest wskazać faworyta zarówno piątkowego jak i poniedziałkowego starcia też, gdzie Piast najpierw zmierzy się z Widzewem, a potem z Lechem, choć każda z tych drużyn dysponuje innym potencjałem. – Nie ma co porównywać. Na razie koncentrujemy się na Widzewie, a dopiero potem będziemy myśleć o Lechu. W polskiej Ekstraklasie nie jest jak w Bundeslidze, gdzie jak gra Bayern czy Borussia, to z góry wiadomo jaki będzie wynik. Legia może przegrać z ostatnią drużyną w tabeli i odwrotnie. Ta drużyna z końca może pokonać wyżej notowaną – zauważa Dytko.
Wychowanek Borussii Dortmund w środę oglądał mecz I kolejki Ligi Mistrzów w którym finalista poprzedniej edycji tych rozgrywek, zmierzył się z Napoli. Po końcowym gwizdku sędziego zadowolony jednak nie był. – Serce trochę bolało, liczyłem, że będzie lepiej, ale taka jest piłka. Myślę, że w kolejnych spotkaniach.
Dytko ma jednak nadzieję, że poprawi sobie humor po piątkowym starciu z Widzewem – Dla mnie ważne jest, aby wygrać ten najbliższy mecz. Aby to zrobić trzeba powalczyć na 100%. Musimy to jednak zrobić wszyscy. Wtedy będzie dla nas dobry wynik – mówi pomocnik Piasta.
Pozytywnie też do piątkowego starcia nastawiony jest Radosław Murawski – To taki mecz dobry na przełamanie i ważny dla nas, bo od wyniku będzie zależało czy wskoczymy do tej pierwszej ósemki czy nie – słusznie zauważa wychowanek Piasta.
Dużo jednak ostatnio się mówi, że ekipę z Okrzei dopadł kryzys.”Muraś” jednak temu zaprzecza. – Na treningach nie widać żadnych oznak kryzysu czy coś w tym stylu. Pracujemy ciężko i w końcu musi przyjść przełamanie. Wierzę, że stanie się to już w piątek.
Murawski jednak w piątek drużynie, jeszcze nie pomoże, chyba że dopingiem, bo w przeciwieństwie do Dytki do kadry meczowej się nie załapał.
Źródło: piast.gliwice.pl






















Powinni starych wyjebać, a młodym dać szansę jak np u Dytko…szkoda mi Radka