Miśkiewicz i Trela, dwóch Krakusów przeciw sobie

Dariusz Trela2012W piątek zarówno w bramce gospodarzy jak i gości staną zawodnicy urodzeni w Krakowie. Nie jednak grą w  Wiśle czy w Cracovii przykuli oni uwagę kibiców czy mediów. Obaj  wypłynęli w innych klubach, a teraz należą do najbardziej chwalonych bramkarzy w polskiej Ekstraklasie. Michał Miśkiewicz, bramkarz Wisły i Dariusz Trela, golkiper Piasta w piątek na pewno zrobią wszystko, aby nie puścić gola. Tylko czy im się to uda?

 

Obaj mają po 24 lata, ale ich kariery do tej pory zupełnie inaczej się rozwijały. Miśkiewicz, który przygodę z piłką zaczynał w Kmicie Zabierzów zamarzył o podbiciu Serie „A”. Jako 18-latek wyjechał do Mediolanu, gdzie grał w drużynie młodzieżowej słynnego AC Milan.  Do pierwszego składu jednak się nie przebił. Potem próbował sił w klubach z niższych włoskich lig: Chievo Verona, Crociati Noceto  czy FC Südtirol-Alto Adige. Na Półwyspie Michal-Miskiewicz Apenińskim  kariery jednak nie zrobił.  Wrócił do Polski, stając się  rezerwowym  bramkarzem Wisły Kraków. Wiosną tego roku pomiędzy słupkami zastąpił mocno krytykowanego Sergeja Pareiko. W konsekwencji Estończyk opuścił Wawel, a 24-letni Miśkiewicz wskoczył na stałe w jego miejsce. Początek sezonu w  wykonaniu wychowanka Kmity Zabierzów jest bardzo udany. Wisła straciła jak dotąd jedynie trzy bramki – najmniej spośród wszystkich drużyn w Ekstraklasie. W dodatku aż w czterech ligowych spotkaniach Miśkiewicz zachował czyste konto. Biała Gwiazda  średnio traci pół bramki na mecz.

Dariusz Trela też w metryce ma zapisane miejsce urodzenia – Kraków. Jego pierwszym klubem była Skawinka Skawina. Tam spędził trzy lata, by jeszcze jako młodzieżowiec przenieść się do Wisły Kraków, która była wtedy na samym szczycie i sięgała po mistrzostwo Polski. Z racji młodego wieku występował najpierw w juniorach, a potem Młodej Ekstraklasie. Przez kilka miesięcy był też w kadrze pierwszego zespołu. To był jednak okres, kiedy na Reymonta wychowankowie nie byli mile widziani. Trela szukał więc szczęścia w okolicznych klubach. Pół roku spędził w LKS Niecieczy, potem próbował sil w IKS Olkusz, by trafić do Okocimskiego Brzesko. Tu już grywał regularnie. Okocimski zajął w tamtym  sezonie  IV miejsce. Trela nie chciał jednak  spędzić  kolejnego sezonu w II lidze. Bez wahania skorzystał z oferty Piasta, choć finansowo nie była oszałamiająca, można powiedzieć, że nawet niska.

Miał sporą nadwagę, mimo to szybko zastąpił w bramce Jakuba Szmatułę. Z marszu  stał się ulubieńców kibiców, walnie przyczyniając się do awansu Piasta do Ekstraklasy.  Pierwszy, debiutancki sezon na najwyższym szczeblu rozgrywkowym był dla niego bardzo udany, choć puszczał dużo goli. A może właśnie dlatego, że obrona zespołu Marcina Brosza nie należała do najlepszych w lidze. Darek Trela miał okazję nabrać doświadczenia i się wypromować? Tego już nie rozstrzygniemy. Dziś wychowanek Skawinki Skawina przez klub jest wyceniany na milion Euro, a sam piłkarz deklaruje chęć pozostania przy Okrzei, ale co zrozumiałe, jeśli dostanie podwyżkę. Negocjacje nie przeszkodziły mu jednak w tym, aby w meczu ze Śląskiem po raz kolejny zostać bohaterem niebiesko-czerwonej drużyny. Gdyby nie jego udane interwencje, Śląsk z pewnością wywiózłby z Gliwic komplet punktów.

Miśkiewicza przy Reymonta doskonale już znają.  Trela po raz pierwszy będzie miał okazję zaprezentować się kibicom Wisły.  Przy poprzedniej wizycie Piasta, były Wiślak nie mógł zagrać z powodu czerwonej kartki. Teraz będzie miał okazję pokazać  przypomnieć się zarówno sympatykom jak i włodarzom Białej Gwiazdy i pokazać co stracili.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
chomar

„W konsekwencji Estończyk opuścił Wawel”. To on mieszkał na Wawelu. Ciekawe