Kędziora z Wisłą jeszcze nie zagra

Wojciech-KedzioraKibice mocno liczyli na to,  że Collins John szybko wypełni lukę po Marcinie Robaku. Mecz ze Śląskiem Wrocław, a w zasadzie jego końcówka, kiedy  to Liberyjczyk pojawił się na boisku, rozwiała jednak  te nadzieje.   Były gracz Fulham potrzebuje jeszcze czasu, aby być w pełni przydatny drużynie. Przez kilka dni tez fani z Okrzei żyli przyjściem „Rabioli”. Portugalczyk nie zabłysnął jednak w towarzyskim meczu z Karpatami, bowiem kiedy nawet obrońcy strzelali do bramki Krosna jak do tarczy, a on trafił tylko raz.

Jeden gol w starciu z takim rywalem, jak na wysuniętego napastnika, to trochę mało, by wierzyć, że już w najbliższych spotkaniach „Rabiola” odmieni atak Piasta.  Z pewnością, napastnikiem, który mógłby to zrobić jest Wojciech Kędziora. Najlepszy strzelec ostatnich lat Piasta jednak jeszcze w ten piątek nie będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu – Z Wisłą Kraków jeszcze nie zagram, ale na następne spotkanie, z Widzewem Łódź, będę już gotowy – wyjawia w rozmowie z dziennikiem „SPORT” Kędziora.

Wszystko oczywiście przez kontuzję, której „Kędi” nabawił się ponad pół roku temu, kiedy to zerwał przednie więzadło krzyżowe.  Konieczna była operacja, potem  ciężka u  żmudna rehabilitacja.

W tej sytuacji pewniakiem do gry na szpicy ataku w najbliższym meczu wydaje się być Kamil Wilczek.  W starciu ze Śląskiem Wilczek wywiązał się z tego zadania, strzelając bramkę, tyle, że były gracz Zagłębia Lubin, też dopiero w środę wznowił treningi. Piłkarz dochodził do siebie po tym, jak naderwał sobie mięsień czworogłowy uda. Czy więc to się komuś podoba czy nie, odejście Robaka  zbiegło się regresem w dół drużyny z Okrzei –  Odejście Marcina i tę zadyszkę zespołu można ze sobą łączyć, ale nie wiadomo też, jak by to wszystko wyglądało, gdyby został – zastanawia się „Kędi”. Ale zarazem król strzelców  I ligi przekonuje, że jego kolegom nie wiele już brakuje do tego, by wskoczyć  na właściwe tory – Po meczu ze Śląskiem Wrocław trzeba być pozytywnie nastawionym, bo chłopaki zagrali naprawdę fajnie. Jeszcze tylko wykorzystywać więcej sytuacji i będzie dobrze – przekonuje Kędziora.

Problem z napastnikami to jednak nie jedyne zmartwienie Marcina Brosza. Gliwiczanie w każdym meczu wciąż popełniają za dużo błędów w obronie, co przekłada się na stracone gole i punkty.

Źródło: piast.gliwice.pl/Sport

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Dawcioo

„…Przez kilka dni tez fani z Okrzei żyli przyjściem ?Rabioli?. Portugalczyk nie zabłysnął jednak w towarzyskim meczu z Karpatami, bowiem kiedy nawet obrońcy strzelali do bramki Krosna jak do tarczy, a on trafił tylko raz…”
Ale za to fajną strzelił bramkę 🙂 a woóle on grał na lewym skrzydle wiec…

Jurek

Witam !
Nie róbmy problemu z Rablioli ! Trzeba czasu, żeby się wkąponował w drużynę. Co do obrony to nic od ubiegłego sezonu się nie zmieniło. Słabi zawodnicy przyszli z Lubina.
Pozdrawiam.