Drużyna z Krosna obchodzi w tym roku 85 lat istnienia. W programie jubileuszu znalazł się mecz z Piastem Gliwice. Dla gospodarzy były to wielkie, sportowe wydarzenie i święto. Gliwiczanie nie dali jednak zawodnikom Karpat żadnej taryfy ulgowej, traktując ten pojedynek jako jeden z elementów przygotowań do kolejnego meczu ligowego, co przyznaje Damian Zbozień.
– Sparing to podtrzymanie ligowego rytmu. Graliśmy dziś z przeciwnikiem z niższej ligi, dążyliśmy do zwycięstwa, nie zadowalaliśmy się kilkoma bramkami i to może cieszyć, bo w lidze ostatnio ciężko nam wychodziło stwarzanie sobie sytuacji bramkowych – mówi w wywiadzie dla oficjalnej strony klubu z Krosna obrońca Piasta.
Gospodarze zapowiadali, że ambicją i wolą walki przeciwstawią sie Piastowi. Te cechy nie wystarczyły jednak, aby nawiązać równorzędny pojedynek z czwartym zespołem Ekstraklasy minionego sezonu. Gliwiczanie łatwo ograli rywala, aplikując mu osiem goli, nie tracą przy tym żadnego. Damian Zbozień zdradza jednak, ze przed pierwszym gwizdkiem sędziego postawa Karpat dla nich była spora niewiadomą – Wbrew pozorom takie spotkania wcale nie są łatwe. Przeważnie rozpatrywane są w kategorii takiej miny, bo jest mus wygrać. Jeśli wygrasz to zrobiłeś swoje, jeśli przegrasz, to sprawiasz niemiłą niespodziankę i mogły by być z tego jakieś kary, czy też trener mógłby się zdenerwować. Widać było na boisku, że zależało nam na zwycięstwie i dobrej postawie – wyjaśnia zawodnik Piasta
Po nieudanym meczu w Kielcach, gdzie Piast przegrał z Koroną 0:2, Zbozień stracił miejsce w składzie na rzecz Adriana Klepczyńskiego. Zawodnik liczy, ze udany występ w Krośnie pomoże mu w szybkim powrocie do drużyny – Każdy mecz jest pomocny, czy sparing, czy trening to ja nie odpuszczam. Mam swoje ambicje i wiadomo, że ławka rezerwowych nie może cieszyć, także bardzo mi zależało na tym, by w tym meczu pokazać się z jak najlepszej strony. Podszedłem do tego ambicjonalnie, ale nie traktuję tych dwóch bramek jako wywarcia presji na trenerze, wiem że tą szansę gry też dostanę, bo też nie wierzę, żeby trener mnie całkowicie odsunął. Muszę być w każdej chwili gotowy na 100%, dostaję szansę, wskakuję i nie odpuszczam do końca sezonu – deklaruje były legionista.
Towarzyskie starcie z Karpatami to już historia. Teraz niebiesko-czerwonych czeka bardzo ważny mecz ligowy. Ewentualna porażka z Wisłą może zepchnąć zespół Marcina Brosza do drugiej ósemki. Damian Zbozień jest przekonany jednak, że Biała Gwiazda nie pokona Piasta, a on dostanie szansę udowodnienia, ze trener za szybko posadził go na ławce – Za tydzień gramy ciężki mecz z Wisłą, ale ostatnio osiągaliśmy dobre wyniki z krakowskimi drużynami i nie ukrywam, że piłka mnie szuka w tych spotkaniach. Wierzę, że jeśli nie od pierwszej minuty, to wejdą na boisko i jakąś bramkę zdobędę – mówi Zbozień.
Przypomnijmy, że pochodzący z Łącka piłkarz strzelił Wiśle gola podczas ostatniej wizyty Piasta na Reymonta. Zapisał też dwa trafienie w pojedynku z Cracovią.
Źródło: piast.gliwice.pl/ karpatykrosno.net





















