Korona w tym sezonie kart w lidze nie rozdaje. Kielczanie, jeszcze jesienią przez długi czas pozostawali w dolnej części tabeli ekstraklasy. Wiosną spisują się nieznacznie lepiej, ale na wyjazdach jeszcze meczu nie wygrali. W tej sytuacji zdecydowanym faworytem czwartkowego starcia był Piast. Gliwiczanie byli na fali i mieli wszystkie atuty w rękach. Leszek Ojrzyński dobrze jednak zmotywował swoich podopiecznych, którym udało się urwać Piastowi punkty.
– Szczerze trzeba sobie powiedzieć, że dziś ciężko było nam te trzy punkty wyrwać. Szczególnie w pierwszej połowie Korona miała sporo stałych fragmentów gry, rzut karny, strzeliła bramkę. Myśmy nie mieli aż tylu sytuacji zarówno w pierwszej odsłonie, a tym bardziej, gdy graliśmy już w 10 – przyznaje Tomasz Podgórski.
Kapitan Piasta próbuje też dokonać analizy, dlaczego nie udało się wygrać – Znaliśmy słabe i dobre strony przeciwnika, ale mecze różnie się układają. W tych poprzednich pokazaliśmy, że w pierwszych połowach możemy grać słabiej, a za to w drugich przeważaliśmy i w konsekwencji wygrywaliśmy je. Dziś się to nie udało. Na pewno miała na to wpływ ta czerwona kartka – tłumaczy Podgórski.
Gliwiczanin w tym spotkaniu zrobił, co do niego należy. Zaliczył asystę i był bliski zmiany wyniku, gdy piłka po jego strzale z rzutu wolnego zatrzymała się na poprzeczce. – Tak to właśnie jest. Bramki zmieniają przebieg spotkania. Korona dziś pierwsza strzeliła gola. Myśmy szybko odpowiedzieli. bramka Cicmana. Goście potem mieli rzut karny, który fajnie obronił Dariusz Trela. Potem moja poprzeczka. To złożyło się na taki, a nie inny obraz tego meczu. Patrząc na to wszystko, powinniśmy być zadowoleni z tego jednego punktu – ocenia Podgórski.
Pierwszy mecz w tym sezonie, Korona wygrała nie tyle co piłkarskimi umiejętnościami, ale twardą, a momentami ostrą grą. W czwartek jednak, to gliwiczanie częściej faulowali przeciwnika, czego konsekwencją było wyrzucenie z boiska Jana Polaka – To nie była czerwona kartka za brutalne zagranie, tylko
konsekwencja dwóch żółtych kartek. Nie graliśmy ostrzej od Korony. Widzieliśmy jakie mamy atuty. Staraliśmy się grać swoją piłkę, ale dziś nam to nie do końca wychodziło. Nie chcieliśmy wdawać z Koroną w kopaninę. Nie mieliśmy jednak zbyt wielu sytuacji, a więc i argumentów, by ten mecz wygrać. To trzeba szybko poprawić – zaznacza wychowanek Piasta.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michal Duśko





















