W meczu otwierającym 28. kolejkę spotkań o mistrzostwo T-Mobile Ekstraklasy, Piast zremisował z Koroną Kielce 1:1. Wynik tego pojedynku na korzyść gości otworzył Kamil Adamek. Gliwiczanie wyrównali za sprawą Pavlo Cicmana. Gospodarze mogą jednak mówić o sporym szczęściu i być zadowolonym z tego jednego punktu. Jeszcze przed przerwą rzutu karnego nie wykorzystał Paweł Golański, a po zmianie stron, od 70 min Piast musiał sobie radzić w 10., po tym jak czerwoną kartkę zobaczył Jan Polak.
Mecz z Koroną nie przyciągnął na trybuny kompletu widzów, choć po trzech zwycięstwach pewnie by się tak stało, gdyby to spotkanie było rozgrywane w weekend. Czwartkowy, późny wieczór to nie jest jednak dobra pora, szczególnie dla fanów, którzy muszą dokonać wyboru – praca czy mecz. Marcin Brosz tym razem dokonał dwóch zmian w wyjściowym składzie. Kontuzjowanego Mido zastąpił Oleksy, który wrócił po pauzie za czerwoną kartkę. Zamiast Lazdinsa natomiast od początku na murawie – pojawił się Murawski. W zespole gości zabrakło Korzyma, który w ostatniej kolejce złamał nogę. W jego miejsce Leszek Ojrzyński asygnował do gry Kamila Adamka, brata Marcina, który był zawodnikiem Piasta w latach 2008/09.
Piast od pierwszego gwizdka arbitra rzucił się na Koronę, tak, jakby chciał natychmiast zrewanżować się za jesienną porażkę. W efekcie już w pierwszej minucie gliwiczanie wykonywali rzut rożny, po którym poderwali się kibice z miejsc, gol jednak nie padł. Goście pierwszy raz postraszyli Trelę w 7 min. Jovanović przejął piłkę na 40 metrze,. podciągnął z nią bliżej pola karnego, uderzył mocno, ale obok słupka. Pierwszy kwadrans minął na próbie opanowania przez obie strony środkowej strefy boiska. Żadna z drużyn nie wypracowała sobie jednak w tym okresie przewagi. W 23

min gościom jednak udało się wyjść na prowadzenie. Uderzał Janota, Trela zdołał odbić piłkę, biegł do niej Adamek, który mimo asysty Polaka, dobił ten strzał. Zaczęło się więc tak samo jak w poprzednich meczach z udziałem Piasta. Gliwiczanie mogli wyrównać 6 minuty później. Prostopadłe podanie otworzyło drogę do bramki Rubenowi, szybciej jednak do piłki dobiegł Małkowski. W 35 min gospodarze wyszli z szybką kontrą. Z lewej strony w pole karne zagrał Podgórski, tam był Cicman, który tylko na chwilę został pozostawiony bez opieki, ale to wystarczyło, by wyrównać stan meczu. Spiker nie zdążył jednak wykrzyczeć radości, gdy w polu karnym Piasta faulowany był przez Polaka – Lisowski. Piłkę na 11 metrze ustawił Golański, ale Trela obronił jego strzał. Zaraz potem Matras trafił we własną poprzeczkę. Jeszcze próbował dobijać Sobolewski, ale będąc 8 metrów przed bramką, posłał piłkę ponad nią. Emocje w tym momencie osiągnęły apogeum. Potem jednak na chwilę opadły, ale jeszcze przed przerwą celnie z dystansu uderzył Cicman, ale Małkowski zaskoczyć się nie dał.
Jako pierwsi na drugą połowę wyszli gospodarze. Kielczanie przybyli na murawę minutę później. Zaraz potem okazało się, że obaj trenerzy zdecydowali się dokonać w przerwie zmian. W zespole Korony, Adamka zastąpił Stąporski. W Piaście Docekal zmienił Rubena. W tym momencie w ekipie z Gliwic było na murawie dwóch, nominalnych napastników. Lepiej w ta odsłonę weszli kielczanie. Zanim bowiem upłynęły trzy minuty goście mieli już trzy okazje na zmianę wyniku. Zablokowany strzał, rzut rożny i rzut wolny. Po pięciu minutach oblężenia bramki Treli, udało się jednak gliwiczanom przenieść ciężar gry na połowę rywala. W 53 min Malarczyk

ratował swój zespół przed stratą gola, faulując na 23 metrze Cicmana. Robak z wolnego trafił w mur, ale zaraz potem Podgórski dostal szansę, aby poprawić jego strzał, a okazję miał jeszcze lepszą, bo uderzał z 17 metrów. Piłka zatrzymała się na poprzeczce. W 57 min Lazdins wypracował sobie dobrą pozycję do oddania strzału, jednak futbolówka nie znalazła drogi do bramki. W 65 min Stano został na chwilę opuszczony przez obrońców Piasta w polu karnym, na szczęście jego strzał w krótki róg za linię końcową sparował Trela. Od 70 Piast musiał zacząć radzić sobie w 10. Drugą, żółtą kartkę w tym spotkaniu za faul taktyczny zobaczył Polak. Zaraz po tym był rzut wolny, po którym Stano minimalnie spudłował. Od tego momentu Korona uzyskała sporą przewagę z której jednak nic nie wynikało, bo cofnięci gospodarze nie pozwolili na wbicie piłki w pole karne, nie mówiąc o oddaniu strzału. Sztuka ta udała się dopiero w 83 min, kiedy to próbował zaskoczyć Trelę uderzeniem z 30 metrów Pavol Stano. Zaraz potem z narożnika pola karnego strzelał Lisowski, ale uczynił to bardzo niecelnie. Czym bliżej było końca meczu, tym coraz bardziej nerwowo robiło się na murawie. Korona bowiem na te ostatnie minuty zamknęła gliwiczan na ich połowie. Goście nie zdołali jednak strzelić drugiej bramki i w konsekwencji odnieść pierwszego w tym sezonie zwycięstwa w Ekstraklasie.
elnie, natomiast strzał Tomasza Lisowskiego obronił bramkarz.
Gliwice, ul Okrzei – 23 maja 2013, g. 20:45
Piast Gliwice – Korona Kielce – 1:1 (1:1)
Bramki:
0:1 – 23 min Kamil Adamek (asysta Michał Janota)
1;1 – 35 min Pavol Cicman (asysta Tomasz Podgórski)
Piast: 12. Dariusz Trela – 25. Damian Zbozień, 14. Adrian Klepczyński, 5. Jan Polák, 23. Paweł Oleksy – 16. Pavol Cicman, 9. Radosław Murawski (52, 27. Artis Lazdiņš), 4. Mateusz Matras, 22. Rubén Jurado (46, 13. Tomáš Dočekal), 17. Tomasz Podgórski – 30. Marcin Robak (90, 20. Jan Buryán).
Korona: 1. Zbigniew Małkowski – 44. Paweł Golański, 17. Pavol Staňo, 4. Piotr Malarczyk, 7. Tomasz Lisowski – 3. Kamil Kuzera (75, 15. Łukasz Sierpina), 16. Artur Lenartowski, 8. Vlastimir Jovanović (86, 6. Tomasz Foszmańczyk), 10. Michał Janota, 29. Paweł Sobolewski – 23. Kamil Adamek (46, 99. Mateusz Stąporski).
żółte kartki: Robak, Polák – Sobolewski, Kuzera, Malarczyk.
czerwona kartka: Jan Polák (70. minuta, Piast, za drugą żółtą).
sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
widzów: 5527.






















Nadmuchany pucharowy balon pękł.Gra Piasta w pierwszej połowie to tzw.Tragedia Posejdona.Cały blok defensywny grał w takiej panice jakby naprzeciw stali przynajmniej gracze Liverpoolu.Nasza obrona praktycznie nie istnieje.Od pewnego czasu można brać zakłady czy Piast straci bramkę w 3 a może 15 minucie meczu.Podgór to grał taką padakę,że potykał się o własne nogi.Miałem wrażenie że w pewnym momencie to sami sobie tą bramkę strzelimy.Korona grała o nic a robiła co chciała,jak chciała i gdzie chciała.My nie potrafimy grać na własnym stadionie,gdyż wtedy musimy grać kombinacyjnie-a tu kicha!Każdy mecz u siebie to droga przez mękę.Na wyjazdach zasada jest prosta-wykop do przodu i wio,może coś wpadnie.Moim zdaniem przestańmy już bić pucharową pianę,trzeba niektórych pożegnać,i koniecznie szukać wzmocnień w defensywie.Ten sezon był wyjątkowy- w przyszłym z taką grą jak wczoraj może być trudno o utrzymanie.
Fatalny występ wyratowany cudem na 1 pkt. Takie mecze też muszą się przytrafiać, taka jest specyfika tej dyscypliny. Jurado na trybuny, Murawski na ławkę i wchodzić przy stanie 3-0 dla Piasta, Podgórski na ławę, Urban i Izvolt do gry. Od trzech meczów grają tylko Cicman i Klepczyński. To za mało i może nam zabraknąć końcówki, bo nikt brązowego medalu i pucharów nie odda nam za dobre opinie z przeszłości.
Pozostawienie Polaka na boisku po I połowie i wpuszczenie Docekala na boisku to był po prostu sabotaż. Piast przez 45 minut grał w 10, a przez 20 minut w 9.
Widać, że oglądaliśmy ten sam mecz, bo mamy podobne zdania.
Nie wiem, czy odnieśliście takie samo wrażenie…Piast wystraszony. Tego kiedyś nie było. A poza tym : Polak-wtopa, Zbozień-nie wiem co on na boisku robi, niech wraca do Legii, szkoda kasy, nie dlatego , że nie mam do niego przekonania( w przeciwieństwie do Oleksego- TRZEBA chłopaka wykupić!!!-walczył jak lew). Matras wczoraj niewidoczny (choć pracował i nie popełniał rażących błędów), o Rubenie nie wspomnę, tylko dlatego, że go lubię. Ale co się z nim dzieje?. Hiszpan i ciągle odskakuje mu od nogi piłka w prostych sytuacjach Bez Kędiego nie daje sobie rady?. Murawski, musi grać, ma talent, ale nie teraz, kiedy ważą się losy Piasta. Tomek, fajny chłopak, ale od kilku meczu…jakiś zagubiony. Klepa – oki. I Cycu, nie miałem do niego przekonania. Widać dobrze służy mu ława, jak dostanie kopa to gra…no i widać, że chce cholernie wystąpić w Pucharach. To u niego wczoraj widać. Robak ????, Docekal ???. Kędi wróć, please!. Wczoraj nie było tak jak trzeba.
scorpio- nic dodać, nic ująć. W pełni zgadzam się z komentarzem. To była totalna padaka, oby w Warszawie nastąpiła metamorfoza, bo inaczej Polonia wybije nam grę w pucharach. A swoją drogą jak oni wyobrażają sobie grę w eliminacjach LE, skoro strach przed przeciwnikiem (a była to tylko przeciętna w tym sezonie Korona) wiąże im nogi?
Największym błędem było pozostawienie polaka po pierwszej połowie, wyraźnie ustępował szybkościa i techniką od reszty. Nie da się ukryć, że wczoraj grali słabiej ale nie przesadzajmy, nie było tak źle. Nie widzieliście chyba jak grają słabe drużyny. Gdyby za Polaka wszedł np. Mido mogło by być znacznie ciekawiej.
Zastanawia mnie czemu nie grają Zbozień,Zganiacz,Urban,Bzdęga od pierwszych minut. Przecież każdy wie,że Cicman z Urbanem a Podgór z Zganiaczem rozumieją się zajebiście przecież w 1 Lige to ci zawodnicy siali zamęt. Co do obrony zgodzę się z resztą komentarzy tu na przyszły sezon muszą paść największe zmiany bo to jest tragedia czasem grają za wyrażeniem jak by mieli pełno w gadkach. Mam nadzieje,że w przyszłym sezonie Kędi i Świerczok wrócą do swoich form.
Jak informuje „Przegląd Sportowy”, oferty nowych kontraktów z Piastem zostały przedstawione Janowi Polakowi i Matejowi Iżvoltowi. Pod znakiem zapytania stoi dalsza gra w Gliwicach Jana Buryana i Alvara Jurada.
Polak to 24-letni środkowy obrońca. W tym sezonie wystąpił w 25 meczach Piasta. Z kolei Iżvolt jest Słowakiem. W zespole z Okrzei zagrał 19 meczów i zdobył jedną bramkę.
Szkoda Janka, ja wiem, że wiek, ale wiele Janek wniósł do gry Piasta. Na pewno będziemy o nim pamiętać