Jeszcze niedawno cieszył się, że trener bierze go do 18-stki, po cichu licząc, że wyjdzie na murawę choć na chwilę. W I zespole zadebiutował jeszcze w I lidze. Zagrał przez 45 min w meczu z Olimpią Elbląg, potem na chwilę pojawił się w spotkaniu z Flotą. Oba te pojedynki Piast wygrał. W Ekstraklasie po raz pierwszy pokazał się w zwycięskim starciu z GKS Bełchatów. Tej wiosny zaczął dostawać więcej szans i czasu na boisku. W niedzielę stał się bohaterem prawie całych Gliwic. Radek Murawski, wychowanek Piasta na boisko wszedł w 90 minucie, 240 sekund później zdobył gola, który dał zwycięstwo jego drużynie.
– To moja pierwsza bramka w Piaście, cieszę się ze strzelenia gola, cieszę się, że zdobyliśmy 3 punkty, dlatego że minęliśmy Śląsk w tabeli i zbliżamy się do gry w europejskich pucharach – wylicza powody do radości – bohater ostatniej akcji.
To nie tak, ten gol to nie moja zasługa. Ta bramka to w 100% zasługa Pavlo Cicmana. To on przeprowadził akcję, to on mi wystawił, a ja tylko skierowałem piłkę do bramki, nie wypadałoby mi nie trafić w tej sytuacji – mówi skromnie Murawski – Ale brawa należą się całej drużynie za determinację, ambicję i wolę walki. Myśmy tylko dołożyli małą cegiełkę do tej wygranej – dodaje młody piłkarz.
Pomocnikowi Piasta racji jednak nie można w tym przypadku przyznać. Inni gracze nawet w tym meczu mieli bardzo dobre okazje, a ich nie wykorzystali. – Na tym polega piłka, Czasem wpada bramka, czasem nie. Dziś wpadła we właściwym momencie i się cieszymy – śmieje się „Muraś”.
Gorąco było na trybunach, gdzie emocje rosły z każdą upływającą minutą. Jeszcze większa temperatura była na

murawie. Na ławce rezerwowej też wrzało. O czym myślał Murawski szykując się do wejścia na boisko? – Różne spekulacje były na ławce rezerwowych, ale przyznam się, że nastawiałem się powoli że strzelę bramkę dla Piasta, dziś się udało i bardzo się cieszę.
W Piaście nie ma zwyczaju świętowania po wygranym meczu, ale w tym sezonie urodziła się inna tradycja, szczególnie po debiutanckich golach, jaka? – Przynosi się ciasto. Paweł Oleksy też trafił bramkę, więc musimy rozplanować kto i kiedy przyniesie. Na pewno go nie zabraknie przez kilka dni – deklaruje Murawski.
Pojedynek ze Śląskiem miał zmienne fazy. Zaczęło się od straty bramki, potem było wyrównanie, prowadzenie. W dalszej części meczu wrocławianie cieszyli się z remisu, ale ostatecznie to Piast wyszedł z tego meczu z kompletem punktów . Co o tym zadecydowało?
Determinacja to, że do końca wierzyliśmy w zwycięstwo. Pomimo że graliśmy w 10, to naszą ambicją było wygrać. Myślę, że dzięki temu mamy 3 punkty.
Były takie okresy w tym meczu, że Śląsk przeważał , zarówno w grze jak i na tablicy wyników. Z perspektywy boiska wyglądało to jednak nieco inaczej. – My mieliśmy własne sytuacje, Śląsk też je miał. We Wrocławiu też tak było, że Śląsk strzelił pierwsi bramkę a my wygraliśmy mecz. Po stracie gola nie zwątpiliśmy, że jesteśmy w stanie odrobić bramkę, później iść dalej za ciosem i przeciągnąć szalę zwycięstwa na naszą stronę.
Trzecie miejsce w tabeli gwarantuje grę eliminacjach do europejskich pucharów. Czy gliwiczanie, zdaniem Murawskiego dotrwają do końca rozgrywek na tej lokacie? – Do wszystkiego podchodzimy spokojnie. mamy chłodne głowy i czekamy na kolejny mecz.
Opracowanie: Łukasz Domagała
Foto: Kamil Kwaśniok





















