Pokonani o meczu. Piast – Śląsk, wypowiedzi

PSlask-zawodnicyiłka nożna ma to do siebie, że czasem się wygrywa, czasem przegrywa, albo trzeba pogodzić się podziałem punktów. Gdy jednak ma się dobry wynik, gra z przewagą jednego zawodnika , nie wykorzystuje się  dogodnych sytuacji i traci gola w 94 minucie to można się po prostu wściec.  Stanisłav Levy, trener Śląska,  po stracie gola, który zabrał im punkty rzucił swoją marynarkę na mokrą murawę. Zawodnicy Śląska nie kryli rozgoryczenia i żalu.

 

 

Rafał Grodzicki: Jesteśmy bardzo zawiedzeni, tak naprawdę to my mieliśmy swoje sytuacje, które powinny nam dać trzy punkty. Było ich trochę, ale jak mówi stare porzekadło „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Piast strzela w 94. minucie i przeskakuje nas w tabeli i teraz to my musimy go gonić. Kiedy ma się 2:2 i przeciwnik gra w dziesięciu, to ciężko grać na utrzymanie i być zadowolonym z remisu.

Adam Kokoszka: Mi się wydaje, że faulu przy rzucie karnym dla Piasta nie było, jeśli już to faul na naszym bramkarzu. Nawet zawodnicy Piasta byli zdziwieni taką decyzją sędziego. Przy drugiej bramce zadecydował indywidualny błąd. Boli to, że mieliśmy dużo sytuacji, mogliśmy strzelić kilka bramek. Gdyby padł gol na 2:0, to byłoby po meczu.

Waldemar Sobota: Nawet gdy było 2:2 wydawało się, że mamy wszystko pod kontrola, że kontrolujemy przebieg meczu, a w doliczonym czasie gry dostajemy bramkę, która zabiera nam punkty. Jesteśmy bardzo źli, że to tak się skończyło, ale takie jest życie piłkarza. Zostały nam jeszcze cztery kolejki, walczymy do końca.

Dalibor Stevanović: Dla mnie nie jest ważne, że strzeliłem dwie bramki, bo przegraliśmy mecz. Nie jesteśmy w najlepszych nastrojach. W takich meczach trzeba być skoncentrowanym do samego końca, a nam tego zabrakło. Mogliśmy wywieźć stąd trzy punkty, ale nie wykorzystywaliśmy swoich sytuacji. Musimy walczyć dalej, żebyśmy mieli trzecie miejsce i jestem pewny, że skończymy sezon z brązowymi medalami na szyjach. Przy rzucie karnym zadecydowaliśmy z chłopakami, że to ja będę strzelał. Czułem się pewnie i wiedziałem jak strzelić, by zdobyć gola.

Rafał Gikiewicz: Mamy dobre sytuacje, które musimy wykorzystać. To nie było tak, że bramkarz rywali grał dobry mecz, ale my nie strzelaliśmy. Zabrakło paru centymetrów, a prowadzilibyśmy jeszcze w pierwszej połowie. Przy sytuacji z rzutem karnym ktoś na mnie wpadł, piłka wyszła po mojej nodze na aut bramkowy i wszyscy spodziewali się, że będzie rzut rożny. Jeśli chodzi już o sam strzał, to oglądałem jak Jurado wykonywał kiedyś karnego i rzuciłem się w tę samą stronę, ale spodziewałem się wysokiego strzału, a piłka poszła dołem. Remis też nie byłby złym wynikiem, a wszyscy ruszyliśmy do przodu, by strzelić gola. Szkoda, bo traciliśmy trzy punkty.

Wypowiedzi za: slaskwroclaw.pl

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Piastunka

Niestety, Śląsk wyczerpał limit szczęścia.

Kibic

Ta wy powinniście mieć wszystko jak zwykle. Tylko zielone ogórasy bramka z karnego padła tylko dla tego,że nie wybiliście piłki za boisko kiedy jeden z naszych zwijał się na murawie a nasi piłkarze zamiast grać czekali aż wy wybijecie piłkę. Efektem tego było bezradna próba powstrzymania waszego ataku co spowodowało faul i karny. Zwycięstwo nam należało się bardziej.