Stadion to nie więzienie

AlcatrazJeszcze raz wracamy do tematu, który poruszyliśmy dwa tygodnie temu, a dotyczył ogólnie mówiąc, bezpieczeństwa na stadionie i wprowadzonych przez to utrudnień dla kibiców. Okazuje się, że zarówno bariery umieszczone pomiędzy sektorami jak i jeszcze inne rygory, nie są stosowane na polskich stadionach, a prawo przecież jest takie same. Poniżej prezentujemy w całości artykuł, który ukazał się w Nowinach Gliwickich, wgłębiający się w ten temat.

 

O tym, że na nowoczesnym stadionie przy ul. Okrzei jest bezpiecznie nie trzeba nikogo przekonywać, kto choć raz tam się pojawił. Podczas piłkarskich meczów nie ma żadnych zadym, jest po prostu fajna sportowa atmosfera i zabawa na trybunach. Mimo tego obiekt zapełnia się co najwyżej do połowy. Chociaż na ostatnim meczu z Lechem Poznań było ponad 8 tys. widzów, to jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Negatywnych zjawisk, znanych choćby z innych stadionów, w Gliwicach na próżno szukać. Może nasi fani są bardziej ucywilizowani, a może przeszkodą do wszczynania burd jest ponad 160 kamer (to chyba największa ilość na wszystkich polskich stadionach), które obserwują trybuny i liczne przeszkody w postaci pełnej identyfikacji kibica, przegród, buforów, furtek, bram i tym podobnych utrudnień w swobodnym przemieszczaniu się po obiekcie. – Nie jest tajemnicą, że za tym wszystkim stoi nie tylko projektant stadionu, ale także gliwicka policja, która już na wstępnym etapie inwestycji uczestniczyła w roli konsultanta i zastosowane zabezpieczenia to w znacznej części efekt ich sugestii – mówi Jerzy Kmieć, kierownik ds. bezpieczeństwa GKS Piast.

Alcatraz Gliwice

Nie każdy jednak czuje się komfortowo na obiekcie sportowym, na którym możliwości przemieszczania są niemal równe więziennemu spacerniakowi. Dlatego też podczas grudniowego meczu z Polonią Warszawa kibice Piasta pokazali na trybunach oprawę, której przesłanie było jednoznaczne: stadion przy ul. Okrzei ze swoimi zabezpieczeniami to wypisz wymaluj słynne amerykańskie więzienie Alcatraz! O tym, że prezentacja była sugestywna udowodniły brawa, którymi nawet starsi kibice i vipowie nagrodzili jej autorów. – Ludzi takimi zabiegami jakie stosuje się w Gliwicach skutecznie odstrasza się od przyjścia na stadion – przekonuje Grzegorz Dyrda ze Stowarzyszenia Kibiców Piasta. Nie będę szeroko rozwodził się o sankcjach, które dotknęły naszych kibiców z tzw. młyna. Powiem tylko, że dlatego iż stali w ciągach komunikacyjnych, a nie siedzieli na swoich krzesełkach ukarano ich dwoma latami zakazu stadionowego i 2 tys. zł grzywny. Czy to odpowiedni wymiar kary dla takiego wykroczenia? Wiem, wiem, regulamin obiektu, zapisy ustawy o imprezach masowych itp., itd… Ale na litość boską, przecież nie jesteśmy w teatrze tylko uczestniczymy w widowisku sportowym, któremu towarzyszą niewspółmiernie większe emocje! Proszę zwrócić też uwagę na demonstrację siły jaką stosuje policja przed każdym niemal meczem. Okratowane radiowozy na stadionie, tzw. polewaczka w bliskim sąsiedztwie. Zdaje się, że zabezpieczeniem imprezy masowej powinna zajmować się wynajęta ochrona, a nie policja. Po co więc oni na obiekcie? Niech stoją w odwodzie poza stadionem i wkraczają, kiedy rzeczywiście zagrożone jest czyjeś zdrowie i życie. Dalej. Kto wymyślił, żeby bez mała każdy mecz w Gliwicach był spotkaniem podwyższonego ryzyka! Taki status powoduje, że trzeba wydać dużo więcej pieniędzy na zabezpieczenie widowiska, np. na ochronę. Podam przykład: kiedy Piast grał z Lechem na wyjeździe, to w Poznaniu był to tzw. mecz zwykły, kiedy Lech przyjeżdża do nas mamy spotkanie podwyższonego ryzyka. Stać nas na to? Zupełnym kuriozum była natomiast konfrontacja z Górnikiem, na który nie zdecydowano się wpuścić kibiców z Zabrza. Nie przeszkodziło to jednak w nadaniu temu spotkaniu wymiaru meczu podwyższonego ryzyka!

Puste miejsca

– Kolejna sprawa poza utrudnieniami w swobodnym przemieszczaniu się po obiekcie są przegrody zastosowane pomiędzy sektorami K i L oraz

P i R – dowodzi Dyrda. Przecież tam siedzą miejscowi kibice, więc jaki jest sens ich odgradzania od siebie. Będą się bili między sobą? Konstrukcje wykonane są z pleksi i efekt jest taki, że między sektorami K i L na każdym meczu są wolne miejsca, bo z poziomu krzesełek tam ulokowanych niewiele widać tego co dzieje się na murawie!

Na tę sprawę zwraca też uwagę gliwicki radny Zbigniew Grzyb. – Są to najlepsze dwa sektory na stadionie, oprócz vipowskich A i B – zauważa. Dlaczego jednak na tych ostatnich nie ma przegrody, a naprzeciw jest? Inni kibice? Tyle się mówi o wpływach z biletów i karnetów. Kto zechce je kupić na takie miejsce. Interweniowałem u poprzedniego komendanta policji w Gliwicach Teofila Marcinkiewicza oraz w zarządzie Piasta, ale z miernym skutkiem.

– Nie znam stadionu w Polsce na którym zastosowano podobne przegrody w sektorach gospodarzy – twierdzi Jerzy Kmieć. Kompletnie są tam niepotrzebne i przeszkadzają w oglądaniu meczu. Uzasadnionym jest zabezpieczenie i izolacja miejsc dla fanów drużyny przyjezdnej. Nowy prezes PZPN Zbigniew Boniek dąży do tego by w Polsce zmieniać fatalną opinię na temat fanów, a tymczasem stadiony – w tym i gliwicki – dalej są bastionami antykibicowości. Trzeba to zmieniać, a likwidacja niepotrzebnych barier byłaby pierwszym krokiem ku normalności. Recz jest banalnie prosta: bandyci nie mogą chodzić na mecze, a kibice powinni być traktowani jak kibice z należnym im szacunkiem, bo przecież zapłacili za oglądanie meczów konkretne pieniądze.

O biletach i macankach

Kwestia biletów i skomplikowanego systemu ich nabywania (można je kupić wyłącznie na stadionie, potrzebny jest dowód osobisty, pesel) to jedno. Drugie to ich cena. Zwraca na to uwagę Marek, jeden ze starszych stażem i wiekiem kibiców. – Owszem są zróżnicowane, ale ich wysokość przekracza możliwości finansowe wielu z nas. Trzydzieści pięć złotych na tzw. mecz topowy ( z Lechem, Legią, Śląskiem – red.) to spory wydatek, jeśli weźmie się jeszcze dzieciaka, albo i żonę. Zresztą a propos dzieci. Jeden z moich znajomych chciał wejść ze swoimi trzema wnukami do tzw. młyna. Cala trójka łącznie miała nie więcej niż 10 lat. Proszę sobie wyobrazić, że musiał zapłacić po 12 zł za każdego z nich. Powiedział, że był ostatni raz na stadionie. Czy tak chcemy przyciągać ludzi na Okrzei?

Marek zwraca jeszcze uwagę na nadgorliwość ochrony. – Do tego, że jako kibic młyna jestem przeszukiwany, czy przypadkiem nie wnoszę bomby na stadion i kałasznikowa jestem przyzwyczajony. Ale proszę mi powiedzieć jakiemu celowi służyć ma macanka starszych ludzi, kobiet, którzy zasiadają np. w sektorach rodzinnych. Przecież to absurd, który powoduje, że czują oni dyskomfort i nie chcą być drugim razem przeszukiwani, jak bandyci. Czas by ktoś wreszcie przejrzał na oczy!

Trzeba to przedyskutować

-Niebawem minie półtora roku od oddania nowego stadionu, więc to może być dobry czas do zwołania debaty na temat bezpieczeństwa przy Okrzei – mówi Jarosław Kołodziejczyk, prezes GKS Piast. Spotkajmy się w gronie: kibice, urząd miasta, klub, policja, straż pożarna oraz inne służby i oceńmy tę jakość. Jeśli uznamy, że jest bezpiecznie, że u nas nie było ekscesów, burd, a przejścia i schody są drożne, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby liberalizować obostrzenia, demontując np. wspominane przegrody na sektorach. Okaże się, za czas jakiś, że sytuacja się zmieniła na gorsze, zamontujemy je z powrotem. Myślę, że taką decyzję będziemy gotowi podjąć w czerwcu lub lipcu, po zakończeniu rozgrywek. Inna rzecz, że najwyższa pora przyjrzeć się też ustawie o organizacji imprez masowych, by jej zapisy były jak najmniej uciążliwe dla zwykłego kibica, a dokuczliwe dla stadionowych bandytów.

źródło: Nowiny Gliwickie

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
mex

artykuł dobry miejmy tylko nadzieje ze coś z tego wyniknie, bo faktycznie ceny biletów i zakazy stadionowe za stanie na schodach odstraszają, a nie tak miała wyglądać ekstraklasa w Gliwicach.

Kibic

Jak dla mnie władze klubu są albo ślepe albo na tyle tępe ,że pozwalają na takiego rodzaju ekscesy. Przecież stadion po to wybudowano by zarabiać na nim a jak się zapełnia tylko w 50% to jestem pewny,że klub na tym traci. Mam nadzieje,że na następny sezon się to zmieni i znikną te bariery i Policja ze stadionów. Bo to co się dzieje to naprawdę nie stadion a wiezienie. Ostatnio podsłuchałem rozmowę 2 kibiców gdzie jeden do drugiego. Idziesz na mecz? Tak idę do ,,więzienia” oglądać mecz. Ja wiem,że niektórzy ludzie są tak tępi utrzymując staro typy,że kibic to bandyta chodź nigdy nie był na żadnym meczu tylko oglądał relacje na Tvn z zadym w Bydgoszczy na meczu Pucharu Polski. Ale tacy maja najwięcej do gadania. Od kiedy stoi nowy stadion ani razu nie było nawet takiego ryzyka,że dojdzie do jakiś zadym.Więc mam nadzieję,że po sezonie stadion nie będzie odstraszał a przyciągał widza.

hatash

@mex nic z tego nie wyniknie, bo policja za nic nie odpowiada i niczym się nie przejmuje, no może poza statystykami, ale z tym sobie świetnie radzą, wiedzą jak zmienić klasyfikację przestępstwa, żeby im statystyk nie psuła. Skoro sami policjanci mówią, że to co się teraz dzieje w ich jednostkach jest jakimś s-f, i liczą się tylko statystyki, że gdyby nie został im niedługi czas do emerytur to by tą pracą dawno rzucili. Bo nie na to się pisali idąc do policji…

Prawda jest taka, że kibice Piasta są jednymi ze spokojniejszych w okolicy, a stosuje się wobec nich najbardziej rygorystyczne posunięcia, prawie 400 zakazów, w 95% za stanie na schodach czy nie tam gdzie widniał numerek na bilecie (chodzi o młyn), co chwilę okazuje się, że wszędzie się da ale nie w Gliwicach (Puchar Polski z Widzewem, czy derbowy mecz z Górnikiem), bo komendant musi udowodnić że on jest szeryfem. Co było po awansie Piasta, kibice mając w czterech literach Zawiszę poszli świętować na rynek (fakt że petardy hukowe to debilizm), w tym czasie Zawisza zrobiła pokazówkę, policja sobie nie poradziła, zniszczonych zostało trochę aut w okolicy ul. Podlesia. Pogoniono też na oczach policjantów starszych i najmłodszych kibiców Piasta. Wina dowódcy… po czym sprowadzono posiłki z Katowic i powetowano sobie straty na kibicach Piasta na rynku i okolicach, wiele osób widziało „wzorowe” zachowanie naszych dzielnych stróżów prawa, wyzywanie normalnych ludzi wracających z rynku, prowokowanie, chamstwo, na dodatek wszyscy ci pseudopolicjanci byli zamaskowani i nie posiadali identyfikatorów. Po czym policja wkroczyła na rynek, skończyło się jak wszyscy wiemy, i całą winę zawalono na kibiców Piasta. Tak to u nas wygląda, władza musi mieć wroga a najlepiej „nieokreślonego”, władza ma też sługów w postaci np. komendanta policji w Gliwicach, który wykona każdy rozkaz od rządzących, bez względu na skutki i to jest najbardziej niebezpieczne w tej całej zabawie, marionetka nie powinna odpowiadać za bezpieczeństwo w 200 tyś mieście…