W pierwszej części tego sezonu dużo mówiło się o tym, że powołanie do reprezentacji narodowej powinien dostać Tomasz Podgórski. Po pierwszych meczach rundy wiosennej pojawiły się głosy, że Dariuszowi Treli należy się to wyróżnienie. Na razie, żaden z nich nie dostał jednak nawet sygnału, że może dostąpić zaszczytu gry w pierwszej reprezentacji Polski. Tymczasem w kadrze Piasta jest piłkarz, który ma papiery na granie na najwyższym poziomie, przynajmniej na polskie warunki.
W internetowych portalach czy prasie sportowej rzadko pojawia się jego nazwisko. Zawodnik ten bowiem nie jest tak medialny i chętny do rozmów z dziennikarzami jak niektórzy jego koledzy z drużyny. Woli być w cieniu, co nie ułatwia jego managerowi promocji, ale na boisku jest niezastąpiony. Pokazał choćby o tym mecz z Lechem Poznań. Gdy Matras, bo o nim mowa, pokutował za żółte kartki, w środku boiska niepodzielnie rządzili poznaniacy.

Jeszcze trzy lata temu o Matrasie nie słyszał nikt poza mieszkańcami Ornontowic. To niewielka miejscowość, położona obok Gliwic, gdzie przygodę z piłką w tamtejszym Gwarku zaczynał Matras. Tam wypatrzył go Fryderyk Cholewa – To były rutynowe działania. Co weekend gościłem na kilku meczach niższych lig, by obserwować potencjalnych kandydatów do gry w Piaście. Mateusz szybko znalazł się w moim zeszycie. Wyróżniał się na tle nie tylko swoich rówieśników, ale i starszych zawodników. Umiał przyjąć piłkę, odebrać ją rywalowi, wygrać pojedynek główkowy, rozpocząć akcję, czyli już wtedy był piłkarzem kompletnym, ale wymagał oszlifowania, jak surowy diament – wspomina Cholewa senior.
„Wacek” bo tak zwracają się do legendarnego trenera Piasta koledzy, nie jeden talent już wyrwał z małych klubów. Matras nawet nie wiedział jak skrupulatnie był obserwowany – Mam do dziś w zeszycie zanotowane jego każde zagranie i te dobre i złe, wygrane główki, przejęte piłki, oddane strzały. Zawsze tak robię, te notatki pozwalają mi potem dokonać szczegółowej analizy – zdradza kulisy swojej pracy Fryderyk Cholewa.
Chciał on jednak, aby Matras jeszcze trochę pograł w niższej lidze, zanim przeniesie się na Okrzei, ale… – Jak się dowiedzieli inni skauci, że go mam na liście życzeń, to zaczęli się nim zainteresować. Trzeba było podjąć decyzję czy bierzemy go czy nie. – Jak go zobaczyłem na meczu, to od razu stwierdziłem, że jest to zawodnik, który z miejsca poradzi sobie w I lidze. Nie było już na co czekać – wspomina Józef Dankowski, który wtedy pracował w Piaście jako drugi trener.

Zadanie ściągnięcia zawodnika na Okrzei dostał ówczesny manager Piasta – Janusz Bodzioch – Nie było z tym problemu. W Ornontowicach rozumieli, że dla Mateusza jest to szansa wybicia się, a dla Gwarka promocja klubu i szansa zarobienia. Uzgodniliśmy cenę i za 10 tys. zł Matras trafił do nas – zdradza kulisy transferu Bodzioch.
Ile dziś jest wart Materas? – Myślę, że gdyby zgłosiłby się po niego jakiś zagraniczny klub, to musiałby wyłożyć około 300 tys. Euro. W Polsce natomiast nikt na dzień dzisiejszy tyle nie da, bo kluby nie mają takich pieniędzy na transfery – analizuje jeden z polskich managerów, który jednak nie chciał, abyśmy podali jego nazwisko.
Stara kupiecka zasada mówi jednak, że towar jest tyle wart, ile chce za niego dać kupiec, ale nawet jeśli nie 300, a np. 200 tys. Euro wyłożyłby za niego nabywca, to i tak jest to 80 razy więcej niż zapłacił za niego Piast.
„Mati” do Piasta trafił latem 2010 roku, kiedy trenerem był już Marcin Brosz. Początkowe nie sądzono, że zawodnik, który jeszcze nie dawno biegał po boiskach ligi okręgowej poradzi sobie na zapleczu ekstraklasy. 19-latek grywał więc w rezerwach, ale na treningach już imponował dojrzałością. Szansę debiutu dostał 11 września 2009 roku w wyjazdowym meczu przeciw Dolcanowi Ząbki. Zagrał przez pełne 90 minut i od tej pory nikt już nie miał wątpliwości, że można w piłce zrobić tak ogromny skok między klasami rozgrywkowymi.
Szybko też przyszły powołania do młodzieżowej reprezentacji Polski.
Ten obdarzony świetnymi jak na defensywnego gracza warunkami piłkarz jeszcze nie dawno był wykorzystywany do łatania przysłowiowych dziur na boisku. Czasem
grywał na boku obrony, w jej środku, albo jako defensywny pomocnik. Matras jednak nie narzekał – Ważne, że występuje regularnie – powiedział w jednym z wywiadów zawodnik.
I tak po cichu, w cieniu bardziej medialnych kolegów Matras w tym sezonie zaliczył już sześć bezpośrednich asyst, co stawia go na pierwszym miejscu w zespole z Okrzei. Byłaby i siódma, gdyby Podgórski w meczu z Wisłą wykorzystał rzut karny. Ile w Polsce jest defensywnych pomocników, co ma tyle asyst? – Mateusz nie tylko potrafi odebrać piłkę, ale i prostopadłym podaniem dokładnie zagrać. Włączenie się do akcji ofensywnej dla niego też nie jest problemem – chwali zawodnika Fryderyk Cholewa. Pochwał nie szczędzili mu też telewizyjni komentatorzy oceniający jego postawę w meczu z Widzewem – Matras jest jednym z najlepiej odbierających zawodników w Polskiej ekstraklasie – chwalił grę pomocnika Piasta piłkarski ekspert.
Sam piłkarz natomiast nie był zadowolony ze swojego ostatniego występu – W tygodniu mieliśmy dość ciężkie treningi. Na dodatek, przez kilka dni nie uczestniczyłem w zajęciach, bo byłem chory. To miało wpływ na moją dyspozycje, dlatego uważam, że nie było to dobre spotkanie w moim wykonaniu – ocenia swój ostatni mecz Matras
Cały zespół Piasta nie gra już tak, jak przyzwyczaił do tego swoich kibiców w rundzie jesiennej. Nie ma jednak takiego piłkarza, który przez cały sezon jest w stanie grać na 100%. Po siedmiu, ośmiu meczach albo zanotuje spadek formy, albo trenerzy dadzą mu odpocząć. O tym wie każdy, kto zaliczył choćby egzamin na instruktora.
Matrasowi też zdarzają się wahania formy, nie to jednak jest hamulcem w jego rozwoju – To jest taki typ piłkarza, że nie wystarczą mu treningi z drużyną. Aby chłopak szedł do przodu trzeba z nim pracować indywidualnie. Bez tego może wtopić się naszą ligową szarzyznę – ocenia Fryderyk Cholewa. Doświadczony trener uważa też, że pozycja defensywnego pomocnika nie jest dla Matrasa optymalnym miejscem na boisku – Mateusz ma predyspozycje do tego, by być najlepszym stoperem w Polsce. Jest silny, dobrze ocenia sytuację, nie przegrywa pojedynków główkowych – wylicza trener.
Matrasowi czasem zdarzają się błędy, jak to miało miejsce w meczu z Wisłą, kiedy wyłożył piłkę do Ilieva, który zdobył gola dla Wisły. Gdyby jednak był doskonały, to dziś grałby w Barcelonie, albo Bayernie Monachium.
Czy Mateusz Matras zostanie gwiazdą? Jak pokazuje nawet najnowsza historia Kamila Glika czy Kamila Wilczka na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Obaj swoją poważną przygodę z piłką zaczęli w Piaście. Pierwszy dziś gra we włoskiej Serie „A”, drugi jest rezerwowym w Zagłębiu Lubin. Matrasowi życzymy jednak, aby poszedł w ślady Kamila Glika, dla chwały Piasta i polskiej piłki.
Imię – Mateusz
Nazwisko – Matras
Kraj – Polska
Data urodzenia – 23 stycznia 1991
Wzrost / waga – 193 cm / 88 kg
Poprzedni klub – Gwarek Ornontowice
Obecny klub Piast Gliwice
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko






















11 września 20019 roku?????????
+ „Gdy Matras, bo o nim mowa, pokutował za żółte kartki, bo o nim mowa, w środku boiska niepodzielnie rządzili poznaniacy.”
Ojj, chyba było to pisane w pośpiechu.
Mogli by zagrać ewentualnie w reprezentacji San Marino-i to na rezerwie
Jeszcze troszeczke wiecej gry do przodu i bedzie dobrze 🙂 defensywnie OK
Matras to nie cały blok defensywny będzie z niego piłkarz o ile wcześniej sam sie nie wypali. Ale jeśli mamy tu mówić o defensywie to ona sobie nie radzi tracimy bramki szybko w pierwszych 10 min po głupich zabawach z piłką. Na miejscu trenera brosza poćwiczył bym utrzymywanie i kontrole piłki bo w obronie słabo to im idzie oraz przećwiczył zachowania w trakcie zagrożenia pod bramką.Niestety w mojej ocenie po ostatnim meczu z Widzewem najbardziej w obronie nie radził sobie Klepczyński.