Piast ostatnio lubi tracić bramki w początkowej fazie meczu. Przypomnijmy w Krakowie w pierwszym kwadransie Wisła objęła prowadzenie w 8 min. W meczu z Lechem gol padł troszkę później, bo w 30 min. W pojedynku z Widzewem Dariusz Trela skapitulował w 10 min i to w momencie, kiedy to przewagę mieli gliwiczanie. Gol ten jest autorstwa Bartłomieja Pawłowskiego, który chytrym strzałem z bardzo ostrego kąta, pod nogami bramkarza Piasta umieścił piłkę w siatce –
– Fajnie, że ta bramka wpadła, ale jak się prowadzi, to taki wynik trzeba dowieźć przynajmniej do przerwy. A tymczasem ostatnia minuta gry i tracimy gola po stałym fragmencie gry. Boli to i denerwuje, bo cały miniony tydzień ćwiczyliśmy, aby po wolnym czy rogu nie stracić bramki, co nam się zdarzało już w przeszłości – kręci z niedowierzaniem głową Pawłowski.
Od meczu z Wisłą szczególnie trenerzy drużyn przygotowujących się do gry z Piastem podkreślali, że najgroźniejszą bronią jedenastki z Okrzei są stałe fragmenty gry i na ten element trzeba szczególnie uważać. Powtarzać, ćwiczyć i uczulać można, ale jak się ma w kadrze Podgórskiego to – Boli tak stracony gol, ale faktem jest, że Tomasz Podgórski bardzo dobrze bije te stałe fragmenty, ale to nas nie usprawiedliwia, bo jak już powiedziałem, po raz kolejny nie udało nam się uniknąć straty gola po tym elemencie gry – mówi Pawłowski.
Widzew nie po raz pierwszy w tym sezonie traci bramkę po rogu czy wolnym. Piast nie po raz pierwszy strzela gola po rogu, a Podgórski zaliczył trzecią w tym sezonie asystę.
Tego wyrównującego gola zdobył były piłkarz Widzewa. Żeby jeszcze było ciekawiej, to tego napastnika najbardziej obawiali się Widzewiacy, co przyznaje Pawłowski – Robi idealnie znalazł się między strefą naszą i dwoma zawodnikami i tak naprawdę był w tym momencie sam, uwolnił sie spod opieki. Marcin gra bardzo dobrze głową, co pokazał tym golem. Świetnie czuje się nawet stojąc tyłem do bramki, kiedy musi utrzymać piłkę, zgrać ją głową. Jest silny wysoki. Na pewno jest to taktyka Piasta, aby grać na tego zawodnika, tym bardziej, że Robak na pewno chciał się dziś pokazać przed publicznością, przed którą występował wcześniej – ocenia strzelec gola dla Widzewa.
Opracowanie własne/Canal+
Foto: Ekstraklasa.net/G.Wypych





















