W pierwszym meczu, rozegranym jesienią, Widzew pokonał Piasta na stadionie przy ul Okrzei w stosunku 2:1, dzięki bramce zdobytej z rzutu karnego w ostatnich minutach tamtego spotkania. W piątek gliwiczanie będą chcieli zrewanżować się za tą porażkę. Łodzianie natomiast chcą zaliczyć trzeci z rzędu mecz w którym co najmniej nie przegrają. Na ten moment wydaje się, że rywale wiedzą o sobie już wszystko. Gospodarze najbardziej obawiają się stałych fragmentów gry w wykonaniu Podgórskiego. Sami natomiast zdają sobie sprawę, że ich największą słabością są rzuty wolne i rożne.
– Jeśli przeciwnicy Widzewa nie potrafią czysto przerwać jego akcji przed swoim polem karnym, to bez skrupułów mogą faulować. Bo niezależnie jak daleko Widzew jest od bramki, nie grozi im żadne niebezpieczeństwo. Chyba że tym stojącym w murze, bo w większości przypadków piłka trafia w niego – ironizuje Jarosław Bińczyk na łamach – lodz.sport.pl.
Widzew rzeczywiście ma problem, bo gdy Marcin Kaczmarek, Sebastian Dudek czy Łukasz Broź mają okazje , by uderzyc z wolnego, to seryjnie te okazje marnują.
Radosław Mroczkowski, szkoleniowiec łodzian zdradził jednak, że w meczuz Piastem rzuty wolne, o ile będą, może wykonywać Batrović. Ten młody Czarnogórzec technikę ma bardzo dobrą. W Łodzi liczą, ze pokaże też ją na boisku.
Piast natomiast jest przeciwieństwem Widzewa, bo z wolnych jest bardzo skuteczny. Zarówno bezpośrednich, świetnie wykonywanych przez Tomasza Podgórskiego, jak i po dośrodkowaniach na wysokich zawodników, m.in. mierzącego 193 cm Tomasa Docekala czy jego dotychczasowego zmiennika Marcina Robaka. Były widzewiak jest o 11 cm niższy, ale zawsze dobrze grał głową.
Źródło lodz.sport.pl






















Piast jesienią z Widzewem przegrał. Ale jak grał…Bajka!!!. Chciałbym z tamtego meczu zobaczyć w takiej formie Podgórskiego czy Rubena. Teraz …strach aż się bać!