Po tym jak Dariusz Trela zobaczył czerwoną kartkę w meczu z Jagiellonią wiadomo było, że w kolejnym spotkaniu w bramce Piasta stanie ktoś z pary Szmatuła-Szumski. Więcej szans dawano Szmatule, choć ten pozostawał do tej pory nr 3. Za nim przemawiało doświadczenie i ogranie w meczach o punkty. Jakub Szumski do minionej niedzieli nie zagrał w ani jednym pojedynku ligowym czy pucharowym. Mimo to trenerzy postawili na młodzieżowego reprezentanta Polski.
– O tym że zagram, dowiedziałem się na godzinę przed meczem, na odprawie – zdradza Jakub Szumski. choćby.
Trzeba przyznać, że była to odważna decyzja trenerów. W przypadku złego wyniku odpowiedzialność spadłaby na nich, bez względu na to, co zrobiłby w bramce Szumski. Już po 10 minutach gry, kiedy to Iliev zdobył gola dla Wisły, pojawiły się pierwsze wątpliwości co do słuszności tej decyzji. Potem jednak okazało się, że Szumski nie tylko coraz pewniej czuje się na swojej części boiska, ale i sprzyja mu szczęście. W 30 min w sukurs bramkarzowi Piasta przyszedł nawet słupek. – Rzeczywiście fura szczęścia przy tej sytuacji z Chavezem. Jeszcze Genkov dobijał piłkę, ale trafił w słupek, potem ta opuściła boisko. Ale szczęście nam oddało, bo wcześniej, przy strzale Ilieva piłka odbiła się chyba od Polaka, co mnie zmyliło, dlatego wpadła bramka – tłumaczy młody golkiper.
Na stadionie przy ul Reymonta poległa już nie jedna znana drużyna. W sierpniu 2008 roku przegrała tam m.in 0:1 wielka Barcelona. W zespole Białej Gwiazdy zagrali wówczas Patryk Małecki i Rafał Boguski, a więc ci sami zawodnicy, co mieli strzelać bramki Piastowi w minioną niedzielę. Jak mentalnie przygotowywał się Szumski do tego meczu z tak utytułowanym rywalem? – Specjalnie się jakoś nie nastawiałem na to, że gramy z Wisłą. Wiadomo jaka jest nasza liga. Można grać z teoretycznie słabszym zespołem i mocno się napracować, a potem wyjść przeciwko bardzo dobrej drużynie i nie mieć nic do roboty – lakonicznie stwierdza bramkarz.
Los i trenerzy sprawili, że Jakub Szumski zadebiutował w polskiej, najwyższej klasie rozgrywkowej w meczu z jednym z największych rywali Legii, klubu którego Szumski jest wychowankiem – Nie spodziewałem się akurat, że mój debiut w Ekstraklasie przypadnie na mecz z Wisłą. Jako wychowanek Legii miałem takie dziecięce czy młodzieńcze marzenia, aby zagrać w takim meczu, ale jako Legionista. Jednak bardzo się cieszę, że stało się to w barwach Piasta, że trenerzy dali mi taką szansę. Długo na nią czekałem. Za nami już parę ładnych kolejek. Były już takie momenty, że ta wiara we mnie siadała, bo przychodziłem tu grać, a nie wystąpiłem w żadnym meczu do tej pory. Tak że ten mój występ ma dla mnie podwójne znaczenie.
Jeden mecz w Ekstraklasie to mało, ale i zarazem dużo, bo to dobra okazja, aby pokazać się nie tylko swoim kibicom, ale trenerom innych drużyn i managerom, Można więc już zacząć snuć plany na dalszą i bliższą przyszłość. – Mam 21 lat. Jak na piłkarza, to już bardzo młody nie jestem. Wielu moich rówieśników grywa już regularnie, a ja dopiero debiutuję. Daleko więc w przyszłość nie wybiegam. Na razie skupiam się na treningach, a mój cel jest taki, aby trenerowi przyprawić jak największy ból głowy przy ustalaniu kadry – uśmiecha się młody bramkarz. .
Szumski miał okazję podglądać warsztat najlepszych golkiperów broniących w ostatnich latach w polskiej Ekstraklasie. Od którego nauczył się najwięcej? – Nie ma takiego jednego. W Legii grało wielu znakomitych bramkarzy, od każdego można było się czegoś nauczyć – mówi Szumki.
Pech młodzieżowego reprezentanta polega na tym, że Dariusz Trela na razie pozostaje poza konkurencją, a Piast wciąż liczy się w walce o najwyższe cele. Szkoleniowcy pewnie więc w najbliższych spotkaniach postawią na Trelę, ale jeśli okaże się że gliwiczanie stracą szansę na grę w europejskich pucharach, to całkiem możliwe, że na finiszu tej ligi zobaczymy jeszcze Szumskiego w bramce, szczególnie, że realne jest odejście po sezonie Treli do innego klubu.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: wisla.krakow.pl























Jakie odejście?
Właśnie, jakie odejście 😮
Nie piszcie pierdół, jakie odejście Darka Treli, to raczej powrót Szumskiego do Legii bo kończy sie wypożyczenie, Piast nie gra o puchary a o najwyższe miejsce w lidze, co daje najlepsza kasę dla klubu, a jak się wydarzy 3/4 miejsce czemu nie. Tylko jak się wydarzy to niech redaktor Muzia nie znęca sie nad klubem Piast i naszym gliwickim magistratem [ czyt.Frankiewicz] kto opłaci wyjazdy pucharowe w grach przed-wstępnych do np. Azerbejdżanu, Kazachstanu czy innej Gruzji.