Marcin Brosz wreszcie miał okazję podejmować trenera drużyny przeciwnej jako gospodarz, i jak przystało na dobrego pana domu (stadionu) nie skąpił dziennikarzom słów i przemyśleń. Sobotnia konferencja była najdłuższą od czasu, gdy szkoleniowiec Piastunek objął tą funkcję. Libor Pala też miał dużo do powiedzenia, dzięki czemu kilkudziesięciu przedstawicieli mediów na brak informacji narzekać nie mogli.
Zobacz też pierwsze zdjęcia z meczu
Libor Pala (trener Wisły Płock)
Nastawiliśmy się na grę z kontrataku, bo wiedzieliśmy, że Piastowi będzie bardzo zależało w tym dniu na zwycięstwie. Graliśmy dwoma napastnikami, chcąc w ten sposób zmusić stoperów Piasta do błędu i w pierwszej połowie nam się to udało. Strzeliliśmy gola, który dał nam prowadzenie. Niestety, jeszcze prze przerwą musiałem dokonać korekty w składzie, bo Hiszpański, grający na prawej pomocy spisywał się słabo. Niestety zmiana ta i kolejne nic nie pomogły. Mamy zbyt słabą ławkę rezerwowych. W końcówce obrona była tak przeciążona, że w końcu pękła. Nie mogę jednak mieć do nich pretensji. Robili co mogli, dali z siebie wszystko. Żal że przegraliśmy, ale z drugiej strony jakbyśmy odnieśli zwycięstwo to prezesi myśleliby, że mamy bardzo dobry skład, a tak nie jest. Mamy zbyt szczupłą kadrę, a żeby się utrzymać się w I lidze. W przerwie zimowej musimy dokonać rewolucji w składzie. Czy był rzut rożny, czy rykoszet, nie ma to już znaczenia, Piast zasłużenie wygrał mecz. Inauguracja gospodarzom więc się udała, gratuluje tego Piastowi
Marcin Brosz (trener Piasta)
Takie mecze jak dzisiejszy rozgrywaliśmy już nie raz w lidze. Gdyby te spotkanie było rozgrywane w Wodzisławiu lub na innym stadionie, to pewnie po końcowym gwizdku sędziego schodzilibyśmy z boiska z opuszczonymi głowami, ale dziś graliśmy na swoim stadionie w Gliwicach i przy fantastycznej 10 tys. widowni. Doping był od 1 pierwszej do 90 minuty, co bardzo pomogło nam w wygranej. Zwycięstwo to jest jednak zasługą nie tylko zespołu, ale i tych kibiców, co przyszli na mecz, za co bardzo im dziękuję. Bez nich z boiska zeszliśmy na pewno pokonani. Jeszcze raz to powtórzę w imieniu swoim i całego zespołu – Bardzo dziękuję kibicom za atmosferę i doping. Dziękuje również wszystkim tym, co przyczynili się do tego, że te ostatnie trzy mecze mogą odbyć się w Gliwicach. To było ogromne przedsięwzięcie organizacyjne. Dzisiejszy pojedynek to sukces sportowy i organizacyjny. Wszystko nam się udało, a bardzo baliśmy się tego meczu, bo zazwyczaj te spotkania otwierające nowe stadiony nie udawały się gospodarzom. Nie ukrywam, że większość moich zawodników po raz pierwszy grało przy tak licznej widowni. Pierwsza połowa to było bardziej oswajanie się z tą nową rzeczywistością, niż gra w piłkę. Zdaję sobie z sprawę, że mój zespół nie jest dużo lepszy od pozostałych, To nie jest tak, że jak przegrywamy, to jest to wypadek przy pracy. W tych meczach w których zdobyliśmy punkty byliśmy lepsi o 1 %. Dziś naszą siłą był kolektyw. Postaramy się to powtórzyć w kolejnych meczach. W pierwszym składzie wyszło parę chłopaków z Gliwic. To jest ważne, że w takim meczu kluczową rolę odegrali piłkarze, którzy urodzili się w tym mieście i przy Okrzei zaczynali swoje kariery.Opracowanie Grzegorz Muzia
Foto – Michał Chwieduk





















