Wieloletni kapitan Piasta, piłkarz, który przeszedł od „B” klasy do Ekstraklasy – Jarosław Kaszowski wraca do Piasta. Z dniem 1-go lutego wychowanek gliwickiego klubu obejmie funkcję managera d.s. klientów kluczowych. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się to wręcz niemożliwe. Wszyscy pamiętamy jak wyglądało rozstanie popularnego „Kaszy” z klubem. Krótko mówiąc odchodził w atmosferze skandalu, nawet nie zrobiono mu meczu pożegnalnego, ale… – Zostawmy to, było minęło. Sporo ostatnio w Piaście zmieniło się na dobre. Jest nowa Rada Nadzorcza, nowy udziałowiec z prywatnym kapitałem. Otwiera się nowy rozdział w historii klubu, którego jestem wychowankiem. Gdy więc pojawiła się propozycja pracy w klubie, to się długo nie wahałem – wyjaśnia Kaszowski.
„Kasza” nie wraca do Piasta w roli zawodnika, choć jeszcze gra w piłkę w w Fortunie Gliwice – Czy będę tam wiosną dalej występował, to się okaże. Na razie właściciel Fortuny ma wobec mnie kilkumiesięczne zaległości w wypłatach. Dopóki ich nie ureguluje, zawiesiłem treningi.
Jeśli nie piłkarz, to jaką rolę będzie pełnił Kaszowski w Piaście? – Ogólnie można powiedzieć, że będzie to promocja i
marketing. Pole do działania jest naprawdę ogromne. Za miesiąc zagramy pierwszy mecz u siebie w rundzie rewanżowej. Trzeba zrobić wszystko, aby stadion zapełnił się, jeśli nie do ostatniego miejsca, to przynajmniej w 70-80 procentach, a do tego trzeba pracy, przede wszystkim w terenie. Nie tylko tym będę się oczywiście zajmował.
Jarosław Kaszowski, choć marketingowego wykształcenia nie ma, to jednak ma już pewne doświadczenie w tym temacie. Wspólnie z żoną rozkręcał niedawno własny biznes. Na pytanie czy podoła, odpowiada – To fakt, dla mnie to nowe wyzwanie, ale jestem przekonany, że dam radę – mówi piłkarz.
Powrót Kaszowskiego na Okrzei nie tylko zaskoczył, ale i wywołał gorącą dyskusję, na razie w internetowych komentarzach. Uczucia fanów mają mieszany charakter. Przypomnijmy, że Kaszowski był pomijany na listach gości zaproszonych choćby na mecz otwarcia, a za bilety też sobie musiał sam płacić, gdy przychodził na stadion. Kibice chcieli mu nawet fundować wejściówki – Tak jak powiedziałem wcześniej. Jest nowy udziałowiec, nowa Rada Nadzorcza. Jest wizja i koncepcja rozwoju klubu. jest dobry wynik sportowy. Dajmy sobie szansę, Czas pokaże jak ta współpraca będzie się układać, wierzę jednak, że korzystnie dla obu stron – przekonuje ikona Piasta.
I ostatnie pytanie co dalej ze jego Szkółką „TEAM” – Jej byt jest niezagrożony, To moje oczko w głowie. Bardzo polubiłem pracę z dziećmi. Chcę dalej ją rozwijać.
Opracowanie: Grzegorz Muzia





















