Za kilka dni pożegnamy stary rok, który dla kilku zawodników Piasta nie do końca był udany, przede wszystkim ze względu na poważne problemy zdrowotne. Należą do nich: Alvaro Jurado, Jakub Świerczok, Rudolf Urban i Wojciech Lisowski. Najbardziej przegrany z tej czwórki wydaje się Alvaro. Hiszpan doskonale odnalazł się w polskich realiach, jeszcze na pierwszoligowych boiskach.
Mówiono, że zrobi furorę również i w Ekstraklasie, ale już na początku rundy jesiennej tak poważnie uszkodził sobie kolano, że w jego powrót na boisko wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania. Sam piłkarz wierzy, że uda się to przed zakończeniem tego sezonu, ale przy tak skomplikowanym urazie zazwyczaj do pełni sprawności wraca się od 10 do 12 miesięcy. Mało prawdopodobne jest, aby klub przedłużył umowę z zawodnikiem, który jest już tak zaawansowany wiekowo.
Podobnej kontuzji nabawił się Jakub Świerczok. Były gracz Poloni Bytom może mówić o jeszcze większym pechu, bo wiązadła zerwał sobie na meczu reprezentacji młodzieżowej. Świerczok najwcześniej do gry ma być gotowy w maju, a więc wtedy, gdy będą kończyć się rozgrywki w Ekstraklasie. Przy Okrzei już od dawna nie kryją, że najchętniej rozwiązaliby kontrakt z wypożyczonym z Kaiserlautern napastnikiem, bo jest finansowym obciążeniem dla klubu, a że z końcem czerwca wygaśnie jego umowa i wróci do Niemiec, pożytku już niego mieć Piast nie będzie.
Wojciech Lisowski nie nabawił się boiskowego urazu. Niespodziewanie wykryto u niego wadę serca. Dla tak młodego człowieka to duży dramat. Piłkarz musiał poddać się zabiegowi. Na szczęście najnowsza diagnoza jest optymistyczna dla tego bocznego obrońcy. Sam zawodnik twierdzi, że ma zrobiony komplet badań, a do powrotu do treningów brakuje tylko jednego podpisu lekarza. Lisowski na pewno jest z niecierpliwością oczekiwany nie tylko przez kibiców, których to szybko zaskarbił sobie sympatię ambitną grą i kapitalnymi uderzeniami z rzutów wolnych, ale i trenerów. „Lisu” to typowy prawy obrońca. Marcin Brosz zyskałby wartościowego zmiennika, a co więcej, trenerzy mogliby byłego legionistę przesunąć w razie konieczności na środek obrony. Na boczną flankę wędrowałby wtedy Lisowski.
Prawie już zapomniano też o Rudolfie Urbanie, a to przecież najlepszy rozgrywający w aktualnej kadrze Piasta. Słowaka nie rzadko pomija się nawet w podawaniu kadry na ten sezon. „Rudi” doznał skrętu stawu skokowego trzeciego stopnia w meczu z Termaliką wiosną tego roku. Na początku optymistycznie sądzono, że pozyskany z Nowego Sącza pomocnik wróci do treningów najpóźniej latem. Tak się jednak nie stało. Uraz okazał się na tyle skomplikowany, że Urban ani razu nie był brany pod uwagę. W Nowym Sączu nawet już spekuluje się, że zawodnik wróci do tego klubu. Sam piłkarz natomiast jest przekonany, że Kategoriez początkiem stycznia nowego roku wznowi treningi i powalczy o przedłużenie kontraktu, który wygasa mu za pół roku.
Opracowanie własne





















