Czy Damian Zbozień wróci zimą do Legii?

Ledwie kilka dni temu zakończyła się pierwsza część sezonu 2012/13, a już pojawiają pierwsze spekulacje transferowe. Pierwszym graczem, który mógłby w zimie opuścić Piasta jest Damian Zbozień. Wypożyczony z Legii Warszawa obrońca ma zapis w klauzuli, że jeśli jego macierzysty klub zgłosi taką potrzebę, to Zbozień wróci na Łazienkowską.  Sam zawodnik na tyle jednak już polubił gliwicki klimat, że do powrotu wcale się nie pali – Rozmawiałem z moim menedżerem i wyszło nam, że nawet gdyby Legia Warszawa chciała mnie zimą z powrotem, to chyba lepszą opcją byłoby na wiosnę zostać w Piaście Gliwice – mówi  obrońca Piasta. 

 

Najczęściej wśród spekulacji pojawia się opcja, że zadłużona Legia sprzeda   Artura Jędrzejczyka do zagranicznego klubu, a w jego miejsce wskoczy  właśnie  Zbozień. –  Przy obecnym składzie obrony Legii mój powrót nie miałby sensu. Skoro na jej prawej stronie mogą grać Artur Jędrzejczyk i Kuba Rzeźniczak, to powiedzmy sobie szczerze – po co ja tam? Temat pojawiłby się dopiero wtedy, gdyby ktoś z podstawowych obrońców – Jędrzejczyk albo na przykład Kuba Wawrzyniak – odszedł – komentuje piłkarz na łamach Dziennika Sport  swój ewentualny powrót na Łazienkowską

Zbozień, na pytanie czy zostałby w Gliwicach na stałe, nie mówi nie. – To byłaby fajna sprawa. Gdybym otrzymał taką propozycję, na pewno bym się nad nią zastanowił. Tyle mogę dzisiaj powiedzieć, bo – przynajmniej na razie – nikt w Gliwicach tematu mojej przyszłości nie poruszał.

Na razie jednak zawodnik deklaruje, że przynajmniej w rundzie rewanżowej  dalej chciałby grać przy Okrzei – Chyba lepszą opcją dla mnie byłoby w Gliwicach na wiosnę zostać. Trener Brosz miejsca w składzie oczywiście mi nie gwarantuje, ale ważne, że czuję się tu bardzo dobrze. Wiem też, że praca z tym trenerem wychodzi mi na dobre, przy nim stałem się lepszym piłkarzem. Gdybym wrócił do Legii, obawa o to, czy nie wyląduję na ławce, byłaby natomiast znacznie większa. Chociaż – z drugiej strony – trzeba wierzyć w swoje umiejętności… Podsumowując – dylemat miałbym spory – mówi w tym samym wywiadzie pochodzący z Łącka zawodnik.

Mieć Zbozienia w składzie to fajna sprawa, ale bez wątpienia takiego talentu Legia za małe pieniądze nie odda, co potwierdza  człowiek w kasku   –  Gdyby taka  propozycja padła ze strony Piasta, to  w Warszawie podeszliby do  nie bardzo ostrożnie. Zwłaszcza po tym, jak klub zrezygnował z Roberta Lewandowskiego, a ten później stał się gwiazdą. Legia wolałaby pewnie nie przerabiać takiego scenariusza: zostaję sprzedany, robię karierę i wyjeżdżam za granicę. Pamiętam, że o moim transferze definitywnym myślał już GKS Bełchatów, gdzie również byłem na wypożyczeniu, ale cena, jaką podyktowała Legia, była bardzo wysoka. Zdecydowanie zbyt wysoka jak za takiego zawodnika. Trener Janas nie chciał nawet, by wpisywać ją do umowy między klubami, bo GKS i tak by z niej nie skorzystał. Wiadomo, kiedy żadna kwota w dokumentach nie widnieje, istnieje szansa, że można negocjować. A wracając do pana pytania, w tym momencie to można tylko gdybać. Więcej będę wiedział w styczniu, bo wtedy cała ta machina z transferami – być może również w Legii – ruszy na dobre.

Źródło Dziennik Sport
Z Damianem Zbozieniem rozmawiał Kamil Kwaśniewski

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze