Drużyna Piasta rozpoczynała ostatnią kolejkę spotkań o mistrzostwo Ekstraklasy, a najbliższą, będzie kończyć. Gliwiczanie bowiem swój następny mecz rozegrają dopiero w poniedziałek. W tym dniu na stadion przy ul Okrzei zawita zajmująca trzecie miejsce w tabeli – Polonia Warszawa. Zawodnicy z Gliwic mają więc sporo czasu na regenerację sił po ciężkim meczu w Kielcach. Trenerzy natomiast zyskali też cenne dni na to, by zastanowić się jak ustawić linię obrony. Problem jest, bo „Czarne Koszule” to zespół cztery razy skuteczniejszy niż poprzedni rywal Piasta i ma w swoich szeregach jeszcze większe indywidualności.
Przeciwko Koronie w rolę stoperów wcielili się Fernando Cuerda i Jan Polak. Jaki był efekt, wszyscy wiemy. O tym, że ci zawodnicy na ten moment nie prezentują poziomu Ekstraklasy przekonuje też na lamach „Sportu” były piłkarz Piastunek, Sławomir Szary – Za Piasta trzymam kciuki, ale to, że akurat ci zawodnicy tworzą parę stoperów, to mnie dziwi. Kiedy usłyszałem, że według portalu transfermarkt Polak jest najwyżej wycenianym zawodnikiem drużyny, byłem w niemałym szoku. Dla mnie to argument za tym, żeby… ten portal zamknąć, bo w mojej klasyfikacji nie załapałby się nawet do pierwszej dziesiątki. Z takim Marcinem Grolkiem, z którym gram w ROW-ie Rybnik, nawet nie ma co go porównywać – komentuje Szary.
Obecny defensor Rowu Rybnik nie jest odosobniony w swojej opinii. Jego zdanie podziela również Jarosław Kaszowski – Zaraz po tym jak Polak pojawił się w składzie, mówiłem, że o mnie nie przekonuje i zdania nie zmieniam – twierdzi wieloletni kapitan Piastunek.
Nieco cieplej natomiast obaj gracze wypowiadają się o Hiszpanie. – Podobał mi się Cuerda, jak wywiązał się z roli defensywnego pomocnika w meczu z Legią, a na stoperze ze Śląskiem też nie zawiódł – mówi Kaszowski. – Rzeczywiście, kilka razy zaimponował. Zastanawiam się jednak, jak wygląda jego komunikacja z Polakiem. Jeśli mamy obok siebie ludzi z Hiszpanii i Czech, może być z tym problem – dodaje Szary.
Obaj panowie są zgodni, że Marcin Brosz powinien postawić na Łukasza Krzyckiego i Adriana Klepczyńskiego. – Gorsi absolutnie nie są – mówi Szary. – Problem „Krzynia” polega na tym, że nie jest postacią medialną. Nie domaga się miejsca w składzie, tylko robi, co do niego należy – uzupełnia Kaszowski. – Kiedy byłem jeszcze w Piaście, regularnie mówiłem Łukaszowi, że musi popracować nad charakterem, stać się takim piłkarskim zbójem, oczywiście w pozytywnym sensie. Powinien powiedzieć sobie: „Co tam inni! To w dużej mierze dzięki mnie Piast jest dziś w ekstraklasie” – podsumowuje Sławomir Szary.
W najbliższym meczu Klepczyński z Krzyckim jednak na pewno nie zagrają, bo „Klepa” będzie pauzował za cztery żółte kartki. Wariantów jest jednak jeszcze kilka. Obok Krzyckiego mógłby zagrać Matras. Może też na środek obrony wróci Zbozień?
Adrian Klepczyński, Sławomir Szary i Łukasz Krzycki grali ze sobą przez dwa sezony.
Cyt. za Dziennik „SPORT”





















