Janusz Bodzioch odchodzi z Piasta

Poniedziałek, 26 listopada 2012 roku  był ostatnim dniem pracy dla Janusza Bodziocha, który przez ostatnie lata  w klubie pełnił funkcję managera Piasta. Nie jest jednak prawdą, jak podaje oficjalny komunikat, że to Bodzioch senior sam zrezygnował – Z tą inicjatywą wyszedł klub. Ja już jakiś czas temu zgłosiłem, że chcę pracować  w Piaście i przedstawiłem koncepcję, czym miałbym się zajmować. Piast to mój drugi, a przez wiele lat chyba nawet pierwszy dom. Poświęciłem  temu klubowi olbrzymią część mojego życia. Nie chciałem odchodzić!  – mówi Janusz Bodzioch.

 

Polowanie na Bodziocha w zasadzie zaczęło się od momentu, gdy wiceprezes Piasta –  Jarosław Kołodziejczyk zbratał się z trenerami pierwszego zespołu. Marcin Brosz i Dariusz Dudek mieli zupełnie inną koncepcję transferowania nowych graczy do Piasta. Bodzioch stał się niewygodny, więc stopniowo odsuwano go od pierwszej drużyny. Najpierw zdjęto go z funkcji kierownika drużyny. Zastąpił go Bogdan Wilk, który z czasem nieformalnie też przejął obowiązki managera. Bodzioch stawiał na zawodników krajowych, Wilk obrał kierunek słowacko-czeski sprowadzając m.in. Cicman, Docekala oraz Izvolta. Dwóch managerów w jednym klubie, to o jednego za dużo. Stąd też kwestią czasu było, kiedy Bodzioch będzie musiał odejść….

Janusz Bodzioch pierwszy raz do Piasta trafił jeszcze w sezonie 1985/86. Zagrał w  pamiętnych barażach z Bałtykiem Gdynia o awans do I ligi. Potem kontynuował karierę w Górników Knurów, ale największe sukcesy jako zawodnik osiągnął broniąc barw Rakowa Częstochowa.    Na zakończenie kariery postanowił wrócić do Gliwic. a było to w 2001 roku, gdy Piast awansował do III ligi. Mimo już zaawansowanego wieku (jak na piłkarza),  przez kolejne cztery sezony należał do najlepszych stoperów nie tylko klubu z Okrzei, ale całej polskiej ligi. Wielokrotnie też wpisywał się na listę strzelców.

Po tym jak zawiesił buty na kołku, pełnił najpierw funkcję kierownika drużyny i nawet drugiego trenera. Każdy, kolejny szkoleniowiec, który  przejmował Piasta  uważał Bodziocha za skarbnicę wiedzy o krajowych zawodnikach i korzystał z jego boiskowego doświadczenia.

Pełniąc obowiązki managera miał sporo udanych transferów w obie strony. To za jego kadencji do klubu trafili Grzegorz Kasprzik. Kamil Wilczek czy Kamil Glik. Cała ta trójka została sprzedana do innych klubów za rekordowe pieniądze. On ściągał również  Pawła Gamlę.  Bodzioch stał też za  transferem Kędziory do Zagłębia Lubin. Piast zarobił na najlepszym wówczas i teraz snajperze z Sośnicy 700 tys. zł.

W historii polskiej  piłki Janusz Bodzioch zapisał się jako jeden z najdłużej grających zawodników na szczeblu centralnym. Ponad 20 lat biegał po boiskach I i II ligi. W lidze Mistrzów nie zagrał, ale śmiało może mówić o sobie, że był Piłkarzem, a nie zawodnikiem czy graczem.

Jego doświadczenie jest tak duże, że  ze znalezieniem pracy problemów mieć nie będzie –   Na razie spokojnie. Idą święta, troszkę trzeba odpocząć. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłem na takim, prawdziwym urlopie. W klubie zawsze było coś ważnego do zrobienia czy załatwienia, a przecież nie można iść na kilka tygodni na urlop czy L4, bo robota musi iść do przodu – uśmiecha się Bodzioch.

O tym, że przy Okrzei ma się za nic, tych co dla klubu oddali część swojego życia wiemy już od dawna.   O tym, że tradycja, historia i ikony klubu są tylko kłopotem, też powszechnie  wiadomo. Nie tylko zresztą pozbywa się z ochotą ludzi. Jak ognia unika się wychowanków, ściągając, kolejnych   zagranicznych graczy. W ten sposób Piast przestaje być gliwickim klubem, tracąc  duszę i charakter.  Kto będzie się za jakiś czas utożsamiał z Wojownikami z Okrzei, jak w budynku zarządu będą zasiadać urzędnicy desygnowani przez miasta, a grać w drużynie będą obcokrajowcy.

Grzegorz Muzia

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze