– Wkroczyłem do akcji, gdy panowie dali sobie „po jednym”

Mimo że mamy już początek nowego tygodnia, to jeszcze nie do końca opadły emocje  po wydarzeniach, które miały miejsce w prowadzącym do szatni tunelu w 40 min meczu w którym  Korona zmierzyła się z Piastem. Reporterzy Canal+  podtrzymują , to co wcześniej powiedzieli, że doszło tam do bójki, którą rozpoczęli  Aleksandar Vuković (Korona) i Fernando Cuerda (Piast). Serb broniący barw Korony zaprzecza jednak, że doszło do bijatyki, Cuerda milczy. Według  opinii przedstawionej   przed redakcję Dziennika Zachodnie, obu zawodnikom może grozić nawet kilkumiesięczna dyskwalifikacja.  

 

– Zszedł z boiska w nieprzepisowym miejscu. Na tę nieprawidłowość zwrócił uwagę sędziemu technicznemu Aleksandar Vuković  Cuerda w odpowiedzi uderzył Vukovicia, a między nich wkroczył Maciej Szczęsny. Oglądaliśmy sceny rodem z ringu – opowiadał stojący w pobliżu reporter Canal+.

– To była poważna bójka, zakończona interwencją najpierw ochrony, a potem policji – relacjonował jego kolega przed rozpoczęciem drugiej połowy. W sobotę i w niedzielę oba kluby próbowały sprawę zbagatelizować, prawdopodobnie w obawie przed półroczną dyskwalifikacją grożącą obu zawodnikom.

– To było zamieszanie, nie bójka. On mnie odepchnął, ja jego też, ale potem głównie dyskutowaliśmy – powiedział nam w niedzielę Vuković. – W telewizji mocno przesadzili mówiąc o ringu, to nie była awantura, tylko, jak już powiedziałem, zamieszanie. Takie rzeczy się zdarzają, to nie było jakieś niezwykłe wydarzenie.

Tymczasem nasi informatorzy twierdzili, że w tunelu doszło do regularnej bójki z udziałem większej ilości zawodników. Na pomoc uczestnikom awantury ruszyli bowiem piłkarze rezerwowi z obu stron. Walczących próbowało rozdzielić sześciu ochroniarzy, wezwano też policję.

– Wkroczyłem do akcji, gdy panowie dali sobie „po jednym” – potwierdza nam Maciej Szczęsny. – Próbowałem ich rozdzielić i zrobiłem to dość skutecznie, ale sam faktycznie nie dałbym sobie rady. Pomagali mi ochroniarze. Nie wiem, czy było ich dokładnie sześciu, ale to niewykluczone.

W pomeczowym protokole sędzia opisał całą sprawę dość enigmatycznie. W poniedziałek sprawą  mieli  się zająć  także działacze Piasta.

– Na razie wiem tyle, ile usłyszałem w Canal+ – potwierdza Józef Drabicki, prezes klubu. – Nie mam żadnych materiałów, więc trudno przed spotkaniem z zawodnikiem ferować jakieś wyroki. Sprawy nie komentował wczoraj także trener Brosz.

Źródło:  Dziennik Zachodni
fot. PAP/Michał Walczak

 

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze