Fernando Cuerda był podczas piątkowego meczu bardzo nadpobudliwy. Szybko zarobił żółtą kartkę i niewiele brakowało, żeby obejrzał kolejną. Trener Marcin Brosz postanowił zareagować i zdjął Hiszpana z boiska. Ten nie zszedł z niego normalnie, nie podbiegł do piłkarza wchodzącego na murawę, ale opuścił je na wysokości pola karnego, co nie spodobało się Aleksandarowi Vukoviciowi, który zwrócił uwagę sędziemu technicznemu. Po chwili ktoś z ławki Korony krzyknął „biją się” i wszyscy zbiegli do tunelu.
Według relacji reporterów stacji Canal+ podczas schodzenia do szatni Hiszpan został zaczepiony przez Aleksandara Vukovicia. Zdenerwowany Cuerda w tunelu prowadzącym do szatni uderzył popularnego „Vuko”. Tylko dzięki szybkiej interwencji Macieja Szczęsnego i ochrony udało się rozdzielić zawodników. Niedługo po tym zdarzeniu w tunelu pojawiła się również policja.
Kamery jednak niczego nie zarejestrowały, możemy zatem opierać się wyłącznie na relacjach naocznych świadków. Spytaliśmy zatem tego, który był w centrum wydarzeń. Wersja „Vuko” trochę różni się od wersji Canal+.
Co się właściwie wczoraj działo w tunelu? Podobno miały tam miejsce sceny jak z dobrego filmu akcji…
Nic wielkiego się nie stało. Ot, niezrozumiałe zachowanie zawodnika z Hiszpanii, który schodząc do szatni mnie odepchnął. Delikatnie, ale jednak. A że ja nie lubię być odpychany, doszło do, nazwałbym to, krótkiej wymiany zdań. Zostałem sprowokowany.
Ludzie, którzy to widzieli, mówili, że pana uderzył.
Uderzenie to za duże słowo. Bardziej nazwałbym to odepchnięciem. Stałem na przejściu, on nie czuł się na tyle silny, żeby przejść normalnie obok mnie. Nie opanował nerwów no i zrobiło się delikatne zamieszanie. Ale obyło się na słowach. Nie było żadnej bijatyki, jak to przedstawiono.
Cuerda ot tak pana odepchnął? Nie prowokował go pan?
Nie wiem, co on brał przed meczem. Przez te czterdzieści minut miał pięć starć na murawie. Świetna decyzja trenera, że go zdjął, bo on i tak nie dokończyłby pierwszej połowy. To zadanie dla komisji antydopingowej, żeby badać, co kto zażywa przed meczem.
Podobno zwracał pan uwagę sędziemu, że Cuerda schodzi z boiska w sposób nieprawidłowy.
A co to ma do rzeczy? Nic do Cuerdy nie powiedziałem, nie miałem do niego pretensji. Stałem sobie z boku i żywo komentowałem to, co się dzieje na boisku. Bardzo możliwe, że skomentowałem także jego zejście z boiska. Ale oprócz mnie robiło to także pół stadionu.
Będzie pan teraz nagłaśniał tę sprawę? Nam wszystkim zależy, żeby takich incydentów było jak najmniej.
Nie. I także apeluję do pana, żeby pan nie robił z tego wielkiej historii. Trochę rozumiem Cuerdę, każdemu puszczają nerwy. Ale nie można sobie pozwalać na wszystko, co komu wpadnie do głowy. Dlatego musiałem zareagować.
Podobno chcieliście zgłosić całe zajście na policję.
Z żadnym policjantem nie rozmawiałem, nikomu się nie skarżyłem…
Źródło: wp.pl





















