W szatni Podbeskidzia, szczególnie po końcowym gwizdku sędziego musiało być bardzo gorąco. Niewykorzystanymi, stuprocentowymi sytuacjami w wykonaniu bielszczan można by obdzielić kilka spotkań. Robert Demjan zmarnował trzy okazje. Ireneusz Jeleń i Damian Chmiel po jednej. Dobrą okazję miał też Fabian Pawela. Jeśli takich sytuacji się nie wykorzystuje, to zasłużenie się przegrywa.
Sebastian Ziajka
Gdybyśmy wykorzystali nasze sytuacje i strzelili bramkę, to ten mecz na pewno by wyglądał inaczej. Wynik też byłby inny, korzystniejszy dla nas. Nie udało się – niestety. Nie wiem jak straciliśmy tą bramkę. Przyjdzie czas na analizę tego meczu. W każdym razie nie ulega wątpliwości, że przysnęliśmy w tej sytuacji. Można grać dobrze i przegrywać, ale marna to dla nas pociecha, bo dla nas najważniejsze są punkty, których nam tak brakuje. Wierzę jednak, że w następnym meczu już będzie lepiej.Ireneusz Jeleń (Podbeskidzie) – Był to mecz dla nas o trzy punkty i o wyjście ze strefy spadkowej. Nie udało nam się zamierzonego celu osiągnąć, mimo że w pierwszej połowie mieliśmy kilka sytuacji. Powinniśmy co najmniej jedną z nich wykorzystać i grałoby się wtedy nam zdecydowanie łatwiej. Piast wygrał, bo był skuteczniejszy, ale nie lepszy. Zabrakło u nas wykończenia. Przy mojej sytuacji, jak minąłem już bramkarza, to uderzyłem po ziemi i myślałem, że wpadnie. Może mogłem podnieść piłkę. Cóż, goli nie ma i punktów też.





















