Piast i Podbeskidzie w ligowej tabeli dzieli może nie przepaść, ale 10 punktów, co jak na ten etap rozgrywek jest dużą różnicą. Gliwiczanie plasują się na ósmej lokacie i wciąż całkiem realnie mogą myśleć nawet o grze w europejskich pucharach. Dla bielszczan, każdy mecz jest już grą o życie, bo każda, kolejna strata punktów, będzie oddalać tą drużynę od Ekstraklasy.
Podbeskidzie przyjedzie do Gliwic tylko z jednym argumentem, desperacką wolą walki. Patrząc na osiągnięcia Górali w tym sezonie, to trudno dostrzec nawet cień szansy na zdobycie kompletu oczek przy Okrzei. Jeden wygrany mecz tej jesieni, i to po trochę przypadkowym golu. 21, najwięcej ze wszystkich drużyn straconych bramek. Nieco ten obraz poprawia 12 zdobytych bramek. Tu średnia jest nieznacznie większa, niż jedno trafienie na mecz.
Trudno jednak powiedzieć, że w zespole tym nie ma potencjału na zdobywanie punktów. W kadrze Podbeskidzia jest więcej niż 11 zawodników, którzy w piłkę z pewnością potrafią grać. Winę za fatalny wynik sportowy, ewidentnie ponosi zwolniony już w funkcji trenera – Robert Kasperczyk. Obdarzony dużym zaufaniem szkoleniowiec, jeszcze w przerwie zimowej poprzedniego sezonu, popełnił błędy w przygotowaniu drużyny, które ciągną się do dziś. Włodarze z Bielska na oczy przejrzeli dopiero, gdy zespół sięgnął dna. Nowa miotła, czyli Marcin Sasal cudotwórcą jednak nie jest i w tak krótkim czasie trudno mu będzie odmienić zespól.
Marcin Brosz ma zdecydowanie lepszy komfort psychiczny. Jego podopieczni wywalczyli już 15 punktów i tylko trzech oczek brakuje tej drużynie, by zrealizować plan minimum na pierwszą część sezonu, a może się to już stać w najbliższą sobotę.
Co za tym przemawia? Bielszczanie nie potrafią się skutecznie bronić, a Piast w każdym meczu gra va bank. W efekcie gliwiczanie stwarzają sobie sporo sytuacji, które wcale nie rzadko przekładają się na gole. Pewne jest, że wojownicy z Okrzei zagrają przeciwko Góralom ofensywnie, bo inaczej po prostu nie potrafią. Podbeskidzie ma problemy zarówno z grą do przodu, jak i z obroną.
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują więc, że w sobotę, to Piast będzie cieszyć się z wygranej. W piłce, a w szczególnie w polskiej ekstraklasie regularnie jednak zdarzają się wyniki, które zaskakują nawet najbardziej wtajemniczonych i znających się na futbolu obserwatorów. Trzeba więc być skoncentrowanym i skupionym, ale szanse Piasta na wygraną, tym razem trzeba oceniać w stosunku 80-20%





















