Działacze Piasta ostatnio wykazują dużą aktywność w redagowaniu pism kierowanych potem do PZPN. W zeszłym tygodniu do piłkarskiej centrali trafił dokument wyliczający grzechy sędziowskie popełnione wobec Piasta. To pismo miało jednak głównie charakter informacyjny i zostało stworzone, aby pokazać światu, że Piast jest źle traktowany przez arbitrów. W kolejnym, władze klubu z Okrzei domagają się od PZPN odszkodowania za kontuzję Jakuba Świerczoka.
Świerczok do Gliwic trafił latem, na zasadzie wypożyczenia z niemieckiego Kaiserslautern. Z zawodnikiem tym wiązano duże nadzieję i pewnie by się spełniły, gdyby nie fatalna w skutkach kontuzja, której nabawił się ten gracz 13-go września w meczu reprezentacji młodzieżowej. Obecny napastnik Piasta uszkodził sobie kolano tak poważnie, że najwcześniej do treningów, na pełnym obciążeniu wróci dopiero wiosną przyszłego roku. Teraz to Piast musi co miesiąc przelewać 20 tysięcy złotych na konto zawodnika – czytamy w Przeglądzie Sportowym. Gdyby związek musiał zapłacić za martwe miesiące, to do kasy beniaminka powinno spłynąć około 120 tysięcy złotych.
Sytuacja jest bardzo ciekawa, bo Świerczok nie jest pierwszy, który doznał poważnej kontuzji na meczu kadry, ale do tej pory chyba nikt nie wpadł na pomysł, przynajmniej w Polsce, aby domagać się odszkodowania. Zazwyczaj piłkarze i kluby ubezpieczają się na wypadek podobnych okoliczności. Jeśli PZPN zdecyduje się na wypłatę gotówki, to niewątpliwie stworzy precedens na podstawie, którego inne kluby w przyszłości, zamiast zabezpieczać się przed takimi skutkami powołań na kadrę, będą po prostu żądać od piłkarskiej centrali rekompensaty finansowej. Z niecierpliwością czekamy na odpowiedź PZPN.
Grzegorz Muzia/Przegląd Sportowy





















