Idzie, idzie Podbeskidzie

Już w najbliższą w sobotę  czeka nas kolejna dawka ekstraklasowych emocji. Do Gliwic przyjeżdża Podbeskidzie Bielsko Biała.  Bielszczanie, gdy grali w I lidze zawsze byli niewygodnym rywalem dla wszystkich zespołów i poniżej pewnego, przyzwoitego poziomu nie schodzili. W zeszłym sezonie awansowali po raz pierwszy w swojej krótkiej historii do Ekstraklasy. Premierowa runda jesienna na najwyższym szczeblu rozgrywkowym dla Górali, była bardzo udana.

Przez pewien czas zespół Podbeskidzia uważany był za jedną z rewelacji tamtego sezonu. Wygrane nad Legią i  Wisłą, remis z Górnikiem czy Lechem  wyrobiły solidną markę tej drużynie. Wiosną wszystko jednak się zacięło. 24 marca 2012 roku Górale pokonali na wyjeździe Lechię Gdańsk 3:2. Potem Podbeskidzie zanotowało najdłuższą serię spotkań bez wygranej w Europie. Dłużej od bielszczan na zwycięstwo czekali tylko kibice północnoirlandzkiego Donegal Celtic. Ostatni zespół ekstraklasy Ulsteru nie mógł  wygrać od 19 meczów, a ostatni raz zdołał kogoś pokonać 20 marca 2012 roku, a więc ledwie o cztery dni wcześniej, niż Podbeskidzie. Oznacza to, że w kontynentalnej Europie nikt nie czekał na zwycięstwo dłużej niż kibice „Górali”. Efektem tego oczywiście było ostatnie miejsce w tabeli tego sezonu.

Zadziwiająco długo za to cierpliwość do trenera  Roberta Kasperczyka wykazywali działacze Podbeskidzia. Wszystko ma jednak swoje granice, także cierpliwość władz klubu z Bielska. Po przegranej z bezpośrednim rywalem z tabeli, GKS Bełchatów, pożegnano się z Kasperczykiem. 29 października zespół przejął Marcin Sasal. Już pod jego wodzą drużyna przełamała  fatalną passę, wygrywając z Zagłębiem Lubin. Trudno jednak powiedzieć czy nowy trener odmienił oblicze zespołu, bo w następnej kolejce bielszczanie przegrali na własnym stadionie z Polonią Warszawa 0:1. Sądząc po wynikach, to Podbeskidzie należy uznać za najsłabszą drużynę z jaką przyjdzie się gliwiczanom po powrocie do Ekstraklasy zmierzyć. Nie oznacza to jednak łatwego łupu. Tonący chwyta się wszystkiego, aby móc się uratować. Dlatego też niebiesko-czerwonych czeka trudny mecz.

Opracowanie Grzegorz Muzia/Sportslaski.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze