Jacek Zieliński, kiedyś trenował Piasta Gliwice. Rozstano się z nim chyba przedwcześnie. Potem bowiem ten szkoleniowiec, obojętnie jaki klub przejmował, to osiągał z nim dobry wynik. M.in. wygrał dwukrotnie z Piastem, gdy był trenerem Polonii Warszawa. Wcześniej pokonał gliwiczan, gdy prowadził Lecha, a w sobotę pokazał swoją wyższość przewodząc Ruchowi Chorzów.
Jacek Zieliński (Ruch Chorzów)
Cieszę się z tych trzech punktów, bo były one nam bardzo potrzebne. Odnieśliśmy ważne zwycięstwo. Mecz był trudny, a początek zły w naszym wykonaniu. Nie dość, że źle rozpoczęliśmy, to w dodatku dwóch zawodników doznało urazów.
Po rzeczowych rozmowach w przerwie, druga połowa wyglądała inaczej. Wykorzystaliśmy przewagę, zdobyliśmy dwie bramki. Szkoda, że potem znów zrobiło się nerwowo. Można było grać cały czas swoje.
Grzesiek Kuświk zrobił to, co powinien. Nękał obronę, był mobilny i co najważniejsze strzelił dwie bramki. Ocena jego występu musi być zatem wysoka. Tym bardziej, że to dopiero jego drugi występ w podstawowym składzie.Marcin Brosz (Piast Gliwice)
Chcieliśmy, aby nasi kibice mieli satysfakcję, że wygraliśmy w derbach z Ruchem. Niestety, nie udało się. Goście okazali się lepsi. Były dwa istotne czynniki w tym meczu, które zadecydowały o wyniku. Pierwszy, to czerwona kartką, którą został ukarany Cuerda. A drugi to niewykorzystane sytuacje, które mieliśmy w drugiej połowie przy stanie 1-2. Pierwsza połowa układała się po naszej myśli, ale ta czerwona kartka wybiła nas z rytmu. Po stracie dwóch goli na początku drugiej połowy odzyskaliśmy inicjatywę. Mieliśmy swoje sytuacje. Szkoda tych Wojtka Kędziory i Tomka Podgórskiego. Utrata trzeciego gola pokrzyżowała nam szyki.
Uważam, że dziś znów nie zabrakło kontrowersji. Decyzje o pokazaniu moim zawodnikom żółtych kartek były zbyt pochopne. Arbiter mógł się wstrzymać z pokazaniem drugiej kartki dla Cuerdy. Trudno grać przeciwko wicemistrzowi Polski w osłabieniu przez 2/3 spotkania.





















