Sentymentalna podróż w czasie i przestrzeni – Mariusz Zganiacz

Mariusz Zganiacz może czuć się pewniakiem do gry w wyjściowym  składzie Piasta w najbliższym meczu z Legią. Od początku sezonu zawodnik nie schodzi poniżej ekstraklasowego poziomu. Dla „Zganiego” wizyta w Warszawie to nie tylko jednak kolejny ligowy mecz, ale i okazja do wspomnień. Rozgrywający Piastunek to właśnie na Łazienkowskiej rozpoczynał  przygodę z dorosłą piłką.

Dokładanie było to 2-go sierpnia 2002 roku.  Rozpoczęła się  właśnie 86 minuta ligowego meczu Groclin Grodzisk Wielkopolski – Legia Warszawa. Gospodarze prowadzili 3:2, więc Dragomir Okuka, szkoleniowiec  warszawskiego klubu, próbując  ratować sytuację – ściągnął  z boiska obrońcę Dariusza Dudka, dzisiaj drugiego trenera Piasta Gliwice, a w jego miejsce wpuścił  ledwie 18-letniego pomocnika Mariusza Zganiacza, dla którego był to debiut w Ekstraklasie.

Początki łatwe jednak nie były. – Kiedy wysiadłem z pociągu na dworcu w Warszawie, nikt na mnie nie czekał, a ja nawet nie wiedziałem, gdzie jestem. Przyszedł moment zwątpienia. Do normy wszystko wróciło po dwóch – trzech tygodniach – wspomina rozgrywający Piasta.

Potem zagrał z Barceloną, na którą Legia trafiła w eliminacjach Ligi Mistrzów. – Na Camp Nou nie zagrałem, ale w Warszawie trener na kilkanaście minut już mnie wpuścił. Początkowo ustawił mnie w środku pola, ale po czerwonej kartce Magiery powędrowałem na prawą pomoc, a tam piłki dostawałem już rzadko. Może dlatego najbardziej z tego spotkania zapamiętałem… szarpaninę z Gaizką Mendietą. Akurat sędzia odgwizdał faul na naszą korzyść, chciałem szybko rozpocząć grę, a on nie miał zamiaru oddać mi piłki.

Na Łazienkowskiej spędził dwa lata. W lidze rozegrał w tym czasie siedem spotkań. – Dlatego ten mecz jest  ważny dla mnie. Występowałem kiedyś w Legii Warszawa, ale nie udało mi się tam zrobić kariery. W pomocy grali wtedy Łukasz Surma, Mariusz Magiera, Aleksandar Vuković i Adam Majewski. Nawet ławka była zaszczytem.

Do Warszawy wraca jako doświadczony zawodnik, który wierzy, ze Legię można ograć – Legia Warszawa to czołówka, ale jak zagramy wysokim pressingiem, to może mieć kłopoty z rozwinięciem skrzydeł –  twierdzi  Zganiacz,

Legia to zespół, który bezlitośnie wykorzystuje błędy rywali  Ofensywna gra Piasta może przynieść efekt w postaci zdobytych jak straconych goli – Trudno byłoby nam zmienić tak nagle naszą mentalność. Od dłuższego czasu jesteśmy nastawieni na ofensywne granie i dziwnie czulibyśmy się oddając pole rywalom. Musimy być skuteczniejsi niż z Widzewem – analizuje „Zgani”

12 oczek to całkiem pokaźny dorobek jak na ćwiartkę sezonu.   Po dwóch porażkach jednak ważniejsze od punktów jest to, aby nie przegrać. To pozwoliłby na pewno poprawić morale i utrzymać środek tabeli – Mamy niezłą sytuację na półmetku jesieni, ale nie możemy na tym poprzestać – potwierdza Zganiacz.

Cyt za Sport/Przegląd Sportowy
Foto: Michał Duśko

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze