Wyjątkowy spokój i to w obu obozach panuje przed sobotnim starciem Piasta Gliwice z Widzewem Łódź. Żadna z drużyn tym razem nie zdecydowała się na specjale przygotowania. Obie ekipy mogą sobie na to pozwolić, bo po 7 meczach mają nadspodziewanie dużo punktów. Widzew ma ich 13, Piast tylko jedno oczko mniej. Taka zdobycz zaskoczyła wszystkich, co interesują się piłką, bo zarówno łodzian jak i gliwiczan skazywano przed sezonem na walkę o utrzymanie.
Widzew w przerwie letniej przeszedł prawdziwą rewolucję kadrową. Głównie z powodów finansowych odeszło większość zawodników, którzy stanowi trzon kadry w poprzednim sezonie. Przybyło 10 nowych, ale nie byli to gracze z nazwiskami, tylko tacy, którzy zgodzili się grać za małe pieniądze. Taki dobór skazywał tą drużynę na porażki. Że tak będzie, zdawał się potwierdzać rozegrany jeszcze przed rozpoczęciem sezonu mecz pucharowy w którym gliwiczanie skromnie, ale łatwo pokonali biało-czerwono-białych 1:0.
T-Mobile Ekstraklasa jednak jest ostatnio nieobliczalna, co potwierdził przypadek Widzewa. Cztery wygrane z rzędu
wywindowały ten zespół na sam szczyt tabeli. Ostatnie trzy pojedynki nie były jednak dla naszego sobotniego rywala udane. Bramkowy remis z Górnikiem Zabrze, a potem dwie wysokie porażki 1:3 popsuły dobre humory fanom Widzewa.
Piast odwrotnie, źle zaczął, ale potem miał bardzo dobrą serię, czterech wygranych z rzędu. Dopiero poznańska lokomotywa zatrzymała gliwicki czołg w drodze na fotel lidera.
Do sobotniego starcia bardziej osłabiony przystąpi Piast. Kontuzjowanych jest czterech zawodników: Alvara, Świerczok, Urban i Lisowski. Żaden z nich jednak nie odgrywał liczącej się roli tej jesieni. Marcin Brosz ma do dyspozycji w zasadzie wszystkich piłkarzy, którzy wygrywali dla niego i kibiców te cztery zwycięskie mecze. Niepokoić się jedynie można czy psychika zawodników po przegranej 0:4 z Lechem Poznań nie ucierpiała zbyt mocno.
W ekipie gości może zabraknąć jedynie Aleksandra Lebiediewa. Białoruski napastnik nie wystąpił w dwóch ostatnich meczach z powodu kłopotów z jednym z mięśni. Wznowił wprawdzie już treningi, ale na sobotę nie będzie jeszcze gotowy do gry.
W miniony weekend obie ekipy odpoczywały. Żadna z drużyn nie zdecydowała się na rozegranie spotkania kontrolnego. Obawa przed kontuzjami wzięła górę na pozostaniem w rytmie meczowym.
Obie drużyny mają bardzo podobny bilans bramkowy. Widzew 9-8, Piast 9-9. Najlepszymi strzelcami w drużynie z Łodzi są Aléx Bruno i Łukasz Broź. Obaj mają po dwa trafienia na koncie. W zespole Piasta najlepszym strzelcem jest Tomasz Podgórski, który ma trzy gole na koncie i ochotę na następne trafienia.
Siłą obu ekip była w tych pierwszych kolejkach pazerność na wygrywanie. Zawodnicy dawali z siebie maksimum sił, by wybiegać punkty. Takiego też meczu spodziewamy się w sobotę. Dużo walki, biegania i sporej liczby goli. Zarówno Piast jak i Widzew nie murują bowiem bramki, preferując styl ofensywny, a to często kończy się strzelony, labo straconymi golami.
Faworytem sobotniego starcia będzie mimo wszystko Piast. Własne boisko, dobra forma, zgrany zespół. To atuty sportowe. Piast też przeważa pod każdym względem organizacyjnym i finansowym nad klubem z Łodzi.
Widzew to jednak drużyna z charakterem, bez względu, kto i kiedy w niej gra. Dlatego też z pewnymi obawami będziemy oglądać pierwsze minuty tego pojedynku, ale z nadzieją, że znów po meczu zobaczymy w wykonaniu gliwiczan taniec radości.
Grzegorz Muzia





















