Wojciech Kędziora nie przestaje zadziwiać nie tylko siebie, ale i chyba wszystkich, obserwatorów piłkarskiej, polskiej sceny . Trochę ponad rok temu jeszcze szukał sobie klubu. Nie chciała go Cracovia, przygarnął Piast. Wychowanek Sośnicy Gliwice odwdzięczył się za to klubowi już w pierwszym sezonie, wprowadzając gliwiczan do Ekstraklasy. Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, choć nie jest już tak efektowny, to bardzo efektywny. Trzy asysty, dwa zdobyte gole, w tym ten strzelony Wiśle
– Bardzo się z tego cieszę, bo przyjechał do Gliwic klasowy zespół, a myśmy na nim zrobili trzy punkty, co jest bardzo budujące – tuż po końcowym gwizdku sędziego dzielił się wrażeniami Wojciech Kędziora.
– Dla napastnika najważniejsze jest aby strzelać bramki, ewentualnie pomagać w ich zdobywaniu, a ta radość jest większa jak się wygrywa. To naprawdę super uczucie wygrać z Wisłą i mam nadzieje, że ta nasza seria będzie kontynuowana w kolejnych meczach – dodaje „Kędi”.
Patrząc z perspektywy trybun to można było odnieść wrażenie, że goście to zespół z dołu tabeli. Krakowianie razili bezradnością, nie potrafili wymienić między sobą pięciu podań, źle podawali i często tracili piłkę. Czy Biała Gwiazda z taką grą utrzyma się w elicie? – Wisła to jest dalej Wisła. Wcześniej czy później, ale na pewno się przebudzi. Dziś pokonaliśmy Wisłę, bo byliśmy konsekwentni i graliśmy po prostu swoje, to zaprocentowało – wyjaśnia Kędziora.
Gol, który dobił Krakusów padł po bardzo efektownej akcji – Pokazałem się na krótki słupek, bo wiedziałem, że tam Ruben może mi zagrać i tak też się stało. Dostałem od niego ładną piłkę i pozostało mi tylko zmieścić ją w siatce – uśmiecha się snajper Piasta.
Gliwiczanie wygrywają kolejne mecze, bo? – Gramy ofensywnie, agresywnie, bokami i to przynosi efekt. Swój wkład w zwycięstwa ma też obrona. W tym meczu koledzy z tyłu pokazali, że są bardzo konsekwentni i nie dopuścili Wisły praktycznie do stworzenia sobie żadnej sytuacji –zdradza Kędziora.
Zespół Piasta, podobnie zresztą jak to miało miejsce w poprzednim sezonie nie omijają kontuzje. W spotkaniu z Wisłą nie mógł zagrać Alvaro Jurado i Mateusz Matras. Szansę debiutu w lidze dostał Artis Lazdins, czy ją wykorzystał – Każdy czeka na swoją szansę i chce ją wykorzystać. Jesteśmy drużyną, nie tylko 11 gra, ale cała kadra odpowiada „Kędi”
Za mecz z Wisłą drużynie należy się najwyższa ocena, ale by było, gdyby zamiast trzech poprzeczek, padły trzy kolejne gole? – Nie zawsze wszystko wchodzi, co się stwarza, ale najważniejsze, ze dopisujmy trzy punkty – podsumowuje gliwiczanin.
Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Michał Duśko






















