Rudolf Urban jeszcze w poprzednim sezonie nabawił się bardzo poważnej kontuzji. W meczu z Niecieczą Słowak opuścił boisko na noszach. Urban doznał wtedy skręcenia stawu skokowego trzeciego stopnia. Diagnoza brzmiała jak wyrok, co najmniej trzy miesiące bez grania w piłkę. Rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej brutalna, bo 13 września minęło 5 miesięcy jak „Rudi” przestał być brany pod uwagę przy ustalaniu składu.
Zawodnika pomijano już nawet w zapowiedziach przedmeczowych w rubryce nieobecni. Jego absencja zbliża się już jednak ku końcowi. Gracz od pewnego czasu trenuje już pod coraz większym obciążeniem. W niedzielę rano wziął nawet udział w małej gierce wewnętrznej. Ci piłkarze Piasta, którzy nie pojechali do Białymstoku lub byli na ławce rezerwowej zagrali w małym meczu na sztucznej murawie. Razem z Urbanem w meczu zagrał Marcin Brosz, trener Piasta.





















