Ruben Jurado w I lidze był pierwszoplanową postacią zespołu. Strzelał gole, wypracowywał sytuacje, ośmieszał przeciwników. W Ekstraklasie Hiszpan nie jest już tak efektowny, ale niezwykle efektywny. Ruben może być niewidoczny na boisku przez prawie cały mecz, a i tak zrobi swoje. Tak było choćby w pucharowym starciu z Widzewem. Nie rzucał się w oczy, a strzelił zwycięską bramkę. W pojedynku z Zagłębiem Lubin zdobył honorowego wprawdzie, ale ważnego gola.
W pojedynku z Lechią Hiszpan tracił piłkę, nie potrafił minąć rywala, ale wszystko to zostało mu zapomniane po tym jak w 54 minucie, tak zaczarował obrońców Lechii, że ci zgubili go w polu karnym, a potem uderzył tak precyzyjnie, że piłka najpierw odbiła się od słupka, a potem wpadła do bramki. Jego gol dodał skrzydeł i wiary kolegom, którzy już po zejściu Rubena strzelili zwycięskiego gola.





















