Przy Okrzei podjęto już decyzję o zatrudnieniu Artisa Lazdinsa, Jeśli uda się do piątku ściągnąć jego certyfikat, to nie wykluczone, że zobaczmy go już w sobotę w meczu przeciwko Lechii. Lazdins był testowany w meczu towarzyskim przeciwko młodzieżówce Borussi Dortmund. Zaraz po tym spotkaniu trenerzy nie kwapili się do oceny jego przydatności do drużyny. Teraz jednak szkoleniowcy nie mają wyjścia, bo zostali bez defensywnego pomocnika.
Alvaro na razie w Ekstraklasie wykazuje się tym, że ma na koncie więcej żółtych kartek niż występów i w efekcie będzie w sobotę pauzował. Urban wciąż nie może być brany pod uwagę. Kontuzję leczył też mogący występować w pomocy Radosław Murawski.
Lazdinsa wypatrzył asystent Brosza Bogdan Wilk. Ten sam, który zimą polecił gliwiczanom rosłego napastnika Tomaąa Dočekala. Mówił, że to jest zawodnik podobny do Zlatana Ibrahimovica. Dočekal kompletnie się jednak nie sprawdził. Miał iść nawet na wypożyczenie, ale nikt go nie chce. Być może sprowadzając Łotysza, Wilk chce się zrehabilitować za ewidentną wpadkę z Czechem.
Lazdins ma całkiem niezłe piłkarskie CV. Przede wszystkim ma na koncie 9 występów w reprezentacji. Rozegrał 64 mecze (1 gol) w klubie FK Jelgava i 41 (2 gole) w FK Ventspils. Z tym ostatnim zespołem dwukrotnie zdobył tytuł mistrza Łotwy.
Opracowanie: Grzegorz Muzia/Przegląd Sportowy





















