Kibice wyjaśniają, klub analizuje

Tylko 6200 widzów zjawiło się w miniony piątek na stadionie przy ul Okrzei, by wziąć udział w ważnym wydarzeniu, jakim była inauguracja Ekstraklasy w Gliwicach na nowym stadionie. Jeszcze tydzień przed meczem wydawało się, że bilety rozejdą się jak ciepłe bułeczki. Nic takiego się jednak nie stało, pytanie dlaczego?

Zdaniem klubu przyczyniła się do tego atmosfera, jaka wytworzyła się po decyzji Policji o nie wpuszczeniu kibiców Górnika na mecz. Ponad 500 nabywców wejściówek w ogóle nie pojawiło się na trybunach. Ponad 50 zdecydowało się na zwrot biletów.

Na forach i mediach aż huczało od spekulacji, co może się dziać na mieście i wokół stadionu. Obawy były jednak uzasadnione. Gdy w kwietniu 2009 roku Piast po raz pierwszy mierzył się z Górnikiem w Ekstraklasie w poszczególnych dzielnicach doszło do starć fanów obu drużyn, sporo pracy miała też Policja.  Teraz było spokojnie,  ale nie wydaje się, aby była to tylko zasługa służb mundurowych. Policji  w sukurs przyszły wakacje. Wielu z tych, co zasiadali wiosną na trybunach stadionu przy Okrzei przebywa na urlopach poza Gliwicami. Pewnie i wielu kibiców Górnika wypoczywa w wakacyjnych kurortach. Dodatkowo piątkowy mecz przypadł na długi weekend.

Gdyby przeanalizować strukturę kibica, który wiosną kupował bilet, to nie trudno zauważyć, że na trybunach zasiadała spora grupa zupełnie nowych fanów. Dla nich piłkarski pojedynek to coś takiego jak film. Fajnie zobaczyć to na żywo od czasu do czasu, ale niekoniecznie trzeba chodzić na każdy seans. „Nowi” mieli prawo też nie czuć pikanterii, jaka towarzyszyła starciu z Górnikiem.

Trzecim, ważnym powodem, dla którego stadion nie wypełnił się po brzegi  jest polityka dystrybucji biletów z końcówki minionego sezonu. Aby zapełnić trybuny podczas meczów z GKS Katowice i Zawiszą Bydgoszcz rozprowadzono bilety wśród zakładów pracy. Głównym nabywcą były spółki miejskie. Dla przykładu MZBM wykupił cały sektor, bilety rozdał za darmo pracownikom. Zabrakło natomiast wejściówek dla regularnie przychodzących na stadion fanów.  Darmowe bilety były atrakcją, ale jednorazową. Ci ludzie nie złapali przynęty, szczególnie, że ceny wejściówek poszybowały znaczącą w górę.

Pełny stadion z końcówki sezonu uśpił też marketing, który wyszedł z założenia, że mecz z czternastokrotnym mistrzem Polski sprzeda się bez specjalnej promocji. W tym jednak przypadku można pracowników tego działu usprawiedliwiać, bo chyba każdy był przekonany (ja też), że wszystkie bilety sprzedadzą się na pniu.

Sam mecz nie przebiegał w takiej atmosferze jak byśmy sobie tego wszyscy życzyli. Nie było oprawy, dopingu do jakiego przyzwyczailiśmy się w końcówce I ligi, za dużo wyzwisk i przeklinania. Na dodatek część fanów przed czasem opuściła trybuny w ramach protestu na działania Policji

Stowarzyszenie Kibiców Piasta opublikowało na swojej stronie oświadczenie w którym wyjaśnia powody, dlaczego przerwało doping i opuściło swoje miejsca.
– Wskazujemy, że nasza postawa na meczu derbowym to jeden z elementów protestu związanego z zachowaniem Policji w ostatnim okresie. Nie wpuszczenie kibiców gości było kolejną szykaną wymierzoną w środowisko gliwickich fanów piłki nożnej. Należy wyraźnie wskazać, że nieprzychylne nastawienie Policji miało wcześniej swój wyraz w następujących sytuacjach:
– próba zdjęcia naszego „młynowego” z zajmowanego przez niego miejsca w spotkaniu z Ruchem Radzionków;
– prowokacyjne zachowanie policji podczas świętowania naszego awansu na rynku;
– niedopuszczenie zorganizowania przez Piast Gliwice S.A. imprezy masowej podczas meczu Pucharu Polski z Widzewem Łódź.

Wymienione zachowania Policji są dla nas nie do zaakceptowania – są niezrozumiałą próbą eskalacji konfliktu ze środowiskiem kibiców Piasta, co bardzo wyraźnie podkreślamy. Metodologia pracy gliwickiej Policji, polegająca na wydawaniu negatywnych opinii i zakazów, a także ograniczanie dostępu do publicznych wydarzeń kulturalno-sportowych jakimi są rozgrywki piłkarskie, to według nas zła droga, która w demokratycznym państwie prawa powinna być z całą mocą napiętnowana przez opinie publiczną.

Na zarzuty opuszczenia drużyny w najważniejszych chwilach odpowiadamy natomiast z całą mocą raz jeszcze: jesteśmy z drużyną na dobre i na złe, a z trybun zeszliśmy na znak protestu przeciwko niepokojącym naszym zdaniem praktykom służb Policji. Piłka nożna dla kibiców!

Co dalej z dopingiem i kibicami? Nie łatwo będzie znów przekonać, szczególnie tą grupę ludzi, która sporadycznie przychodziła na stadion, by regularnie meldowali się na Okrzei. Poczucie bezpieczeństwa zostało mocno zachwiane, wielu kibiców opuszczało w sobotę obiekt zniesmaczonych ciągłymi wyzwiskami. Na koniec aspekt nie mniej ważny, brak sukcesu sportowego. Kto lubi oglądać porażki?  Wszystko wydaje się być teraz w nogach piłkarzy. Jeśli przyjdą zwycięstwa, to kibice zapomną o piątkowych, nieudanych derbach. I na tym, te rozważania zakończmy

Grzegorz Muzia

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze