Myśliwiec: Nie chcemy kalkulować

Piast Gliwice pokonał na własnym stadionie Cracovię 3:1. Choć Niebiesko-Czerwoni w pełni kontrolowali przebieg spotkania i stworzyli mnóstwo sytuacji, końcówka przyniosła kibicom nieco nerwowości. Na gorąco po końcowym gwizdku grę swoich podopiecznych podsumował trener Daniel Myśliwiec.

Szkoleniowiec Piasta nie krył zadowolenia z wywalczonego kompletu punktów, choć zauważył, że losy spotkania powinny zostać rozstrzygnięte znacznie wcześniej.

– Cieszy mnie to, że zdobyliśmy trzy punkty grając po swojemu, realizując nasz plan na budowanie ataków. Patrząc na liczbę stworzonych sytuacji, prawie wszystko wyglądało tak, jakbyśmy sobie życzyli. Szczerze mówiąc, do końca nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego ten mecz nie skończył się wynikiem 4:0. Powinniśmy mieć spokój od pierwszej do ostatniej minuty. Tymczasem w końcówce zrobiło się nerwowo i musieliśmy wracać do naszych podstawowych mechanizmów obronnych, by bezpiecznie zamknąć to spotkanie. Mówię to pół żartem, pół serio, bo punkty były dziś najważniejsze. To już jednak historia, za dwa dni gramy kolejny mecz.

Zmiana Czerwińskiego? Dmuchanie na zimne przed maratonem

W trakcie meczu z boiska zszedł Jakub Czerwiński. Trener Myśliwiec uspokoił jednak kibiców, tłumacząc, że zmiana miała charakter profilaktyczny w obliczu niezwykle intensywnego terminarza.

– Przed nami prawdziwy maraton. W ciągu kilku dni rozegramy trzy bardzo ważne spotkania, dlatego uznałem, że nie ma sensu ryzykować. Kuba poczuł lekkie napięcie w mięśniu, więc dmuchamy na zimne. Mam nadzieję, że będzie do dyspozycji od pierwszej minuty w kolejnym meczu. Przy okazji była to świetna okazja, by Francisco dostał nagrodę za swoją ciężką pracę na treningach. Wejście na boisko i dobrą postawę w pełni potwierdził.

Wyciągnięte wnioski z derbów z Górnikiem

Dziennikarze zwrócili uwagę, że w starciu z Cracovią gliwiczanie od początku zagrali odważnie, zupełnie inaczej niż w pierwszej połowie niedawnych derbów w Zabrzu. Trener przyznał, że zespół odrobił tamtą lekcję.

– To samo powiedziałem piłkarzom na odprawie. Jesteśmy zdolni do płynnych zmian taktycznych i płynnego przechodzenia z niskiej obrony do wysokiego pressingu. Kluczowy wniosek z meczu z Górnikiem był taki, że wtedy po prostu nie wybieraliśmy dobrych momentów do wyjścia wyżej. Naszym planem w Zabrzu wcale nie było cofnięcie się do głębokiej defensywy. Wyciągnęliśmy wnioski i efekt był dziś widoczny. Nawet kiedy musieliśmy bronić nisko, to nie było rozpaczliwe wybijanie piłki, ale mądre wypychanie rywala w odpowiednich momentach. Przed wtorkowym rewanżem w Pucharze Polski kluczowe będzie właśnie takie nastawienie i pewność siebie.

Presja blokuje Leo. „Za bardzo się napina”

Szkoleniowiec odniósł się także do postawy Sanci, który mimo wielkiego zaangażowania i kolejnych okazji, wciąż ma problemy ze skutecznością.

– Leo bardzo mocno przeżywa to, że nie jest w stanie pomóc drużynie tak, jak na początku sezonu. Gdy wchodził z ławki i miał mniej czasu, strzelał gole. Teraz, gdy gra od pierwszej minuty, czuję u niego ogromną presję. On chciałby pracować za trzech, wziąć odpowiedzialność za cały zespół i sam decydować o losach meczów. To mu nie pomaga. Leo musi zrobić krok wstecz w swoim nastawieniu psychicznym. Musi podejść do tego spokojniej: skupić się wyłącznie na najbliższym zagraniu, a nie na rozpamiętywaniu niewykorzystanych szans. To świetny piłkarz i gdy zejdzie z niego to ciśnienie, bramki znów zaczną wpadać. Jego problemy wynikają po prostu z tego, że za bardzo się napina.

Druga połowa pod kontrolą? Szacunek za brak kalkulacji

Na koniec trener odrzucił zarzuty, jakoby w drugiej połowie Piast oddał inicjatywę Cracovii i stracił kontrolę nad widowiskiem.

– Nie zgodzę się, że mecz wymykał się nam spod kontroli. Przy wyniku 2:0, zanim straciliśmy bramkę, mieliśmy co najmniej dwie stuprocentowe sytuacje na podwyższenie wyniku. Sama bramka dla Cracovii padła w dziwnych okolicznościach. Przyczyny nerwowości szukałbym raczej w braku „ostudzenia” meczu z naszej strony. Moi piłkarze nie kalkulowali. Prowadziliśmy dwoma golami, ale oni chcieli iść do przodu, wygrać efektownie, z fajerwerkami, a nie tylko przetrwać do końca. Bardzo szanuję takie podejście, ale z drugiej strony musimy być mądrzejsi. Taka gra w końcówce nie jest jeszcze przejawem pełnej dojrzałości drużyny. Chcę, żebyśmy oprócz regularnego zdobywania punktów, z każdym kolejnym meczem zyskiwali właśnie tę boiskową mądrość.

Zobacz pełny zapis konferencji

 

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
orion

Chwilo trwaj! Era każdego trenera kiedyś sie kończy.Oby Myśliwiec został z nami jak najdłużej bo zewsząd słychać głosy o tym kto by nie chciał go od nas wykupić.

KrissKopernik

To iż trener odejdzie-to pewne
Osiągane wyniki jak to twierdzą eksperci z najsłabszą kadra w ekstraklasie tylko może to przyspieszyć
Wydaje mi się iż do końca tego sezonu trener nas nie zostawi-bo jeżeli to się dobrze poukłada to kolejny kontrakt to może być oferta życia(a może reprezentacja ?)