Piast Gliwice wreszcie ma powody do satysfakcji. Niebiesko-Czerwoni pokonali na wyjeździe Motor Lublin 2:0 w meczu 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy. O zwycięstwie zdecydowała przede wszystkim druga połowa, w której gliwiczanie zagrali zdecydowanie odważniej i skuteczniej. Bramki padły jednak dopiero w końcówce – najpierw do siatki trafił Juande Rivas, a wynik w doliczonym czasie ustalił Szczepan Mucha.
To był mecz dwóch zespołów, które przed rozpoczęciem spotkania znajdowały się w dolnej części tabeli i bardzo potrzebowały punktów. Motor miał na koncie pięć punktów, Piast – cztery. Stawka była więc spora, a dodatkowo gospodarze chcieli przełamać niekorzystną serię spotkań z gliwiczanami na własnym stadionie.
Pierwsza połowa nie dostarczyła kibicom zbyt wielu powodów do zachwytu. Obie drużyny grały ostrożnie, a pod bramkami brakowało konkretów. Do przerwy było 0:0, a – co pokazuje najlepiej przebieg pierwszych 45 minut – żadna z ekip nie oddała celnego strzału.Piast miał problemy z przełożeniem posiadania piłki na sytuacje bramkowe. Motor również nie potrafił poważnie zagrozić bramce Frantiska Grila.
Po zmianie stron obraz spotkania zaczął się jednak zmieniać.Niebiesko-Czerwoni grali wyżej, szybciej wymieniali piłkę i coraz częściej pojawiali się w okolicach pola karnego Motoru. Szczególnie aktywny był Leandro Sanca, który próbował również uderzeń ze stałych fragmentów. W 77. minucie Sanca oddał płaski strzał z rzutu wolnego. Bramkarz Motoru sparował piłkę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu gospodarze ponownie mieli problemy z wybiciem futbolówki. Jakub Czerwiński znalazł się w dobrej pozycji, jego uderzenie zostało obronione, ale piłka została w polu karnym. I wtedy pojawił się Juande Rivas. Obrońca Piasta wykorzystał zamieszanie i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. 78. minuta i 1:0 dla Piasta!
Gospodarze musieli zaatakować. I w 85. minucie byli bardzo blisko wyrównania.Po rykoszecie po strzale Fabio Ronaldo piłka zmierzała w kierunku bramki Piasta, ale Frantisek Gril popisał się znakomitą interwencją. Do odbitej futbolówki dopadł jeszcze Mateusz Łęgowski, jednak jego dobitka minęła słupek. To była najlepsza okazja Motoru do zdobycia bramki. Piast przetrwał najtrudniejszy moment. A chwilę później zadał drugi cios. Mucha postawił kropkę nad „i” W doliczonym czasie gry Leandro Sanca bardzo dobrze zaatakował pressingiem Paskala Meyera. Motor próbował wyprowadzić piłkę spod własnej bramki, ale zrobił to niedokładnie. Do futbolówki dopadł Szczepan Mucha, który pojawił się na boisku zaledwie chwilę wcześniej. Młody zawodnik uderzył, piłka odbiła się jeszcze od nogi zawodnika Motoru i całkowicie zmieniła kierunek lotu. Dla Muchy było to pierwsze trafienie w Ekstraklasie. Trudno wyobrazić sobie lepszy moment na premierowego gola.
Piast wygrał 2:0, choć wynik może sugerować spotkanie bardziej jednostronne, niż było w rzeczywistości. Statystyki pokazują jednak, że gliwiczanie zasłużyli na trzy punkty: mieli 55 procent posiadania piłki, oddali 14 strzałów, z czego sześć było celnych. Motor odpowiedział 12 strzałami, ale tylko jeden z nich był celny.
Dla drużyny Daniela Myśliwca jest to niezwykle ważne zwycięstwo. Piast przed meczem miał zaledwie cztery punkty, a po wygranej w Lublinie awansował na 9. miejsce w tabeli. Motor natomiast pozostaje w dolnych rejonach klasyfikacji.
Co równie istotne – gliwiczanie po raz pierwszy w tym sezonie zachowali czyste konto. Po wcześniejszych problemach defensywnych, gdy Piast w pierwszych pięciu kolejkach stracił aż 13 bramek, może to być sygnał, że zespół zaczyna stabilizować swoją grę.
Lublin (Motor Lublin Arena) – 29.09.2026, g. 14:45
Motor Lublin – Piast Gliwice 0:2 (0:0)
Bramki:
0:1 – 78` Juande Rivas
0:2 – 90` Szczepan Mucha
Motor: 33. Gašper Tratnik – 29. Thomas Santos (72, 17. Kamil Lukoszek), 18. Bartosz Bereszyński, 39. Marek Bartoš, 24. Filip Luberecki – 30. Mbaye N’Diaye, 2. Paskal Meyer, 8. Christopher Simon (62, 6. Mateusz Łęgowski), 7. Ivo Rodrigues (82, 23. Florian Haxha), 70. Makan Aïko (62, 11. Fábio Ronaldo) – 10. Karol Czubak.
W rezerwie: 71 Mihai Popa, 4 Tin Plavotić, 5 Artiom Akatow, 13 Krystian Brzozowski, 16 Franciszek Lewandowski, 19 Kacper Szymanek, 90 Dominik Gregorski
Trener: Mariusz Misiura
Piast: 75. Domen Gril – 99. Emmanuel Twumasi, 5. Juande Rivas, 4. Jakub Czerwiński, 36. Jakub Lewicki – 90. Ivan Lima (90, 77. Szczepan Mucha), 17. Quentin Boisgard (84, 18. Oliwier Maziarz), 27. Jakub Łabojko (65, 31. Oskar Leśniak), 80. Hugo Vallejo (83, 7. Jorge Félix) – 19. Samuel Ntamack (84, 10. Andréas Katsantónis), 11. Leandro Sanca.
W rezerwie:
12 Marcel Mendes-Dudziński, 28 Filip Borowski, 15 Levis Pitan, 98 Jason Lokilo, 18 Oliwier Maziarz, 91 Maciek Kucharski, 3 Elton Fikaj,
Trener: Daniel Myśliwiec
żółta kartka: Boisgard.
Sędzia główny: Karol Arys (Szczecin)
Sędziowie asystenci: Marek Arys oraz Michał Obukowicz
Sędzia techniczny: Mateusz Mastaj
Sędzia VAR: Piotr Urban
Sędzia AVAR: Bartosz Heinig
widzów: 9379.
























Widoczne korekta w ustawieniu drużyny wobec pierwszych meczów i to wdrożona w szybkim tempie– duży plus. Trochę sprzyjało nam dzisiaj szczęście, pierwszą godzinę czasem brakowało jakości, ale dzisiaj postawa budująca. Wierzę, że Portugalczycy nieco lepiej zagrają w przyszłych meczach no i pojawiają się inne pozytywy. Dziękujemy!
Cieszę się, że wprawne profesorskie oko zarejestrowało korektę ustawienia, jaką zastosował nasz dzielny trenejro. Zespół musiał stracić 13 bramek w 6 spotkaniach (!!!), żeby dotarło do Niego, że poprzednie ustawienie/taktyka przy tak elektrycznym bramkarzu, to proszenie się o pobicie niechlubnego rekordu TKS Toruń z sezonu 1928, czyli 118 straconych bramek. Torunianie potrzebowali na to 28 spotkań. Przy 34 kolejkach na osiągnięcie takiego wyniku wystarczy średnia 3,5 na mecz. Domen z pewnością dałby radę. Nie mieliśmy chyba gorszego bramkarza na ‘’jedynce’’, choć ten jest na zastępstwie. Facet nie ma pojęcia co to jest gra na przedpolu, a przed przyjęciem pozycji w bramce chyba rzuca monetą. Tragedia. Fero wracaj chłopie do zdrowia, no i… do bramki. A za Lublin dziękuję z całego, słabego serca. To niezwykle ważne 3 punkty
Słoweniec istotnie rozczarowuje. Słowak wracaj! Co do ustawienia cieszy głębsza obrona, niezależnie od bramkarza, nadal jednak nieco za dużo miejsca zostawiamy na akcje ze skrzydeł- tutaj dla kontrastu bardzo dobrze drużyna działała w 2019. A ja dziękuję z mocnego serca;-) dobrze jeśli drużyny typu Motor, Radomiak, Płock potracą komplet punktów z Piastem, Wieczystą trzeba jeszcze obić w rewanżu..
A dlaczego po wczorajszym meczu rozczarowuje?
Czas, może trzeba tej chwili , żeby poczuł wiatr…
jak sam tytuł- „wreszcie”… nie skreślam go, nawet miałem dużą nadzieję jak przyszedł, ale we wcześniejszych meczach było mocno średnio – obiektywnie
Odniosłem się do twojego pierwszego/ drugiego zdania… Jasno określiłeś swój pogląd…😉
Bardziej zacząłbym od mentalnego podejścia do meczu. Lub braku totalnego zrozumienia, kto i gdzie ma doskoczyć, bo to wygląda źle.
Nie może być tak , że chłop jest na 21 metrze i ma czas ,aby się złożyć i strzelać. Potem pretensje do Domena. Który nawiasem mówiąc był pewnym punktem w tym meczu.
Poza tym jeszcze jedna rzecz! Po raz pierwszy zganiam napastnika ,bo ponoć lubi popracować w defensywie itp. Ostatnio tego moim zdaniem nie widać. I mam takie wrażenie na koniec, że mamy takich piłkarzy mocno ofensywnych, a mało pracujących dla zespołu. Tylko machanie rękami…
zgoda, w tym był, kwestia pasywności obrony ok 30 metra i co gorsza poniżej tej odległości była już poruszana, tutaj jest plus w ostatnim meczu, ale jeszcze dużo do zrobienia
Wystarczy 1 gol więcej !
Mecz bardzo slaby w wykonaniu obu drużyn szczególnie w 1 połowie. Piast zasłużył na gola w 2 połowie . Taktycznie to może i dobrze Piast zagrał szału nie ma i należy się cieszyć z 3 pkt. Wczoraj Radomiak zamiast przegrywać do przerwy 0:3 to remisował . Potem stracił gola ale po rykoszecie wyrównał i karny taki szczęśliwy i wygrywa 2:1. Dla mnie to Radomiak jest w tej chwili głównym kandydatem do spadku gdy widzę ich obecną grę z Legią ,Górnikiem czy nawet wczoraj
No pieknie. Wreszcie na zero z tylu. Gril i defensywa bez puszczonego gola. Smieszne te bramki, ale wazne, ze szczesliwe i zwycieskie. I co fajne, dwojka naszych stoperow zaangazowana w akcje, po ktorej padl gol.Brawo. Moze chlopakow to mentalnie dobrze nastawi przed meczem z Katowicami.