Derbowy pojedynek Piasta Gliwice z GKS-em Katowice zakończył się bezbramkowym remisem. Przez większą część spotkania przewagę mieli gliwiczanie, ale mimo kilku bardzo dobrych okazji nie potrafili znaleźć drogi do siatki. Zdobyty punkt przybliża zespół z Okrzei do utrzymania, choć jeszcze go nie gwarantuje. Z kolei GKS swoim występem nie potwierdził aspiracji do walki o europejskie puchary.
Derby zawsze wywołują większe emocje – zarówno na trybunach, jak i na boisku. Tym razem dodatkowej motywacji żadnej z drużyn nie trzeba było dostarczać. Piast w przypadku zwycięstwa mógł praktycznie zapewnić sobie spokojny ligowy byt, natomiast GieKSa walczy o miejsce premiowane grą w europejskich pucharach po ponad dwóch dekadach przerwy. Remis teoretycznie nikogo nie urządzał, ale historia derbów pokazuje, że właśnie takie mecze często kończą się podziałem punktów.
Na trybunach zasiadło ponad osiem tysięcy kibiców, którzy od pierwszego gwizdka stworzyli świetną atmosferę. Lepiej w spotkanie weszli gospodarze. Piast od początku grał odważnie i szybko zaczął stwarzać sytuacje. Najpierw po strzale głową Michała Dziczka piłka minimalnie minęła bramkę gości, chwilę później próbował Jorge Félix Vallejo, ale jego uderzenie zostało zablokowane.
Najlepszą okazję gliwiczanie stworzyli sobie w 20. minucie. Po efektownej akcji technicznie uderzał Lokilo, Strączek odbił piłkę przed siebie, a dobitka Boisgarda z kilku metrów trafiła wprost w bramkarza GKS-u. To była sytuacja, po której stadion już widział piłkę w siatce.
W pierwszej części gry katowiczanie mieli ogromne problemy z przedostaniem się pod pole karne Piasta. Gospodarze grali z animuszem, agresywnie pressowali i kontrolowali wydarzenia na boisku. Dopiero w 33. minucie goście po raz pierwszy poważniej zagrozili bramce Frantiska Holca, ale golkiper Piasta pewnie interweniował.
Kilka minut później spotkanie zostało przerwane z powodu zadymienia stadionu po odpaleniu pirotechniki przez kibiców gospodarzy. Przerwa wyraźnie wybiła Piasta z rytmu. Gra się wyrównała, a końcówka pierwszej połowy była już znacznie spokojniejsza. Jeszcze przed przerwą zza pola karnego próbował Tomasiewicz, lecz piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.
Po zmianie stron obraz gry długo się nie zmieniał. Piast atakował, a GKS skupiał się głównie na defensywie i kontratakach. W 51. minucie gliwiczanie cieszyli się nawet z gola po akcji Boisgarda, ale wcześniej na spalonym znalazł się Rivas i arbiter trafienia nie uznał.
Katowiczanie pierwszy raz naprawdę groźnie odpowiedzieli po godzinie gry. Marković zakończył kontratak celnym strzałem, jednak Holec świetnie sparował piłkę na rzut rożny. Bramkarz Piasta po raz kolejny potwierdził, że jest jednym z kluczowych zawodników swojej drużyny.
W 68. minucie sam na sam ze Strączkiem znalazł się Boisgard, lecz ponownie lepszy okazał się golkiper GKS-u. Na szczęście dla Francuza chwilę później okazało się, że był na spalonym.
Końcówka meczu przyniosła najwięcej emocji. W 73. minucie po rzucie rożnym groźnie główkował Jędrych, ale Holec kapitalnie obronił. Chwilę później piłka znalazła się w siatce Piasta po trafieniu Nowaka, jednak po analizie VAR sędzia dopatrzył się zagrania ręką i gola anulował.
Był to wyraźny sygnał, że GKS nie zamierza rezygnować z walki o pełną pulę. Z Piasta w tym fragmencie meczu wyraźnie zeszło powietrze, dlatego Daniel Myśliwiec próbował jeszcze ożywić ofensywę, wprowadzając Katsantonisa.
Sędzia doliczył sześć minut, ale mimo kilku nerwowych momentów żadna z drużyn nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Derby zakończyły się więc bezbramkowym remisem – wynikiem, po którym Piast może czuć niedosyt, bo przez długi czas był zespołem lepszym, ale zabrakło skuteczności
Gliwice, ul Okrzei – 10.05.2026, g. 12:15
Piast Gliwice – GKS Katowice 0:0 (0:0)
Piast: 30. Dominik Holec – 28. Filip Borowski, 5. Juande Rivas, 29. Igor Drapiński, 36. Jakub Lewicki – 98. Jason Lokilo (67, 31. Oskar Leśniak), 20. Grzegorz Tomasiewicz, 10. Patryk Dziczek, 80. Hugo Vallejo (78, 11. Leandro Sanca) – 17. Quentin Boisgard (85, 70. Andréas Katsantónis), 7. Jorge Félix (67, 63. Gierman Barkowskij).
Katowice: 12. Rafał Strączek – 97. Erik Jirka (56, 70. Mateusz Wdowiak), 30. Alan Czerwiński, 4. Arkadiusz Jędrych, 14. Marius Olsen, 23. Marcin Wasielewski – 15. Eman Markovic (85, 10. Marcel Wędrychowski), 77. Mateusz Kowalczyk (85, 26. Damian Rasak), 22. Sebastian Milewski, 27. Bartosz Nowak – 80. Ilja Szkurin (88, 21. Jakub Kokosiński).
żółte kartki: Lewicki, Tomasiewicz – Wasielewski.
sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
widzów: 8385.























Klasyczne spuszczenie Piasta przez lewińskiego I Piworowicza. Brawo wy Chrapek który robił różnice w takich meczach odsuniety od składu. Katsantonis co to k*wa jest on się nie nadaje do 4 ligi wolniejszy od mojej babci.
Ojojoj-wczorajsza porażka Gownika jeszcze z ciebie nie wyszła
Chrapek jest kontuzjowany debilu a klasycznie to ty jesteś upośledzony umysłowo.
Mam nadzieję że po wypożyczeniu barkowskij wróci do puszczy, wielki drewniany chłop co nie umie wygrać główki i przepycha go gość metr siedemdziesiąt. Co do meczu to trzeba było w pierwszej połowie to skończyć
Motor wygra w Płocku (już prowadzi) bo Jakubas już to załatwił. Jak wygra Cracovia i Legia to będziemy na 13 miejscu. Mamy 3 punkty przewagi nad strefą spadkową. Na wygranie w Łodzi czy remis bym nie liczył. Zostaje nam zagrać z Rakowem – który po przegranym pucharze musi walczyć o Europę.
Nie jestem przekonany czy to się dobrze skończy, choć serce chce wierzyć że się uda.
Dzisiaj trzeba było wygrać. Dwie setki Francuza. Uważam że trzeba przynajmniej jedną wykorzystać
Jak to Jakubas załatwił ? Płock gra o ogromne pieniądze bo Wisła może dostać pieniądze za Top 3 lub przynajmniej za awans do pucharów + za grę w pucharach . Bredzisz teraz jak czasami SEAL
Ano „takto”. 4:0
Chory chłopie jesteś…
..
Ten poniżej osobnik po alko jest wielkim bohaterem któremu bardzo łatwo przychodzi atakowanie wszystkich w okolo
to był przy dzisiejszej postawie Katowic najłatwiejszy z 3 pozostałych meczów, dzisiaj kilku naszych, tych z przodu wyraźnie poniżej przyzwoitości i bez opanowania, 41 punktów może nadal nie wystarczyć, a mogliśmy walczyć o top 8. Proponuję nie czekać na wyjazd do Łodzi tylko zamknąć temat utrzymania w najbliższym meczu.
Moim zdaniem bardzo solidny mecz z tak ostatnio wychwalaną Gieksą, brakło niestety wykończenia, szybszych decyzji strzału. Zgadzam się z innymi (który to już raz), że Bartkowski nie jest na poziomie ekstraklasy, nie rozumiem uporu Myśliwca żeby go ciągle wystawiać. Sytuacja w tabeli dalej jest niebezpieczna, raczej 41 ptk nie wystarczy do utrzymania…
Tylko ze gieksa naprawdę dzisiaj zagrała poniżej swojej normy. Problem taki ze nie mieliśmy wartosciowych zmiennikow na ławie. Jak Katsantonis wchodził to tak jakbyśmy grali w 10 tke. Zero szybkości czeka na piłkę zero startu do piłki. Dalmau kolejny wynalazek Piworowicza. Trzeba się tego nieudacznika pozbyć bo gdzie się nie pojawia tam kończy się spadkiem.
Co ty nie powiesz? To jakiś Harry Potter ten Dalmau? A przecież pisałeś że to jedyny dobry transfer. Znowu leków nie wykupiłeś?
Paajac
Przecież ten dureń już nawet nie pamięta co i pod jakim nickiem pisze.
Qwa wstyd, gramy w domu, przed własnymi kibicami i 3 strzały, o jeden mniej od gości. Co to do Chooja ma być?!
Ale to w TV na kanapie widziałaś 3 trzy strzały? Bo ja widziałem na stadionie 18 osiemnaście i tule podają oficjalne statystyki.
Chyb tak…
Niestety bolączka ta sama od dłuższego czasu. Strzały o pół tempa za późno. W dzisiejszym futbolu, jak chcesz sobie poprawić piłkę przed strzałem grasz na trzecim-czwartym poziomie rozgrywkowym i tam robisz za gwiazdę… Niestety, który to już raz brak decyzji decyduje o tym czy piłka wpada do siatki czy nie. Przestrzelisz – trudno, ale próbowałeś. Z perspektywy trybun niestety tak to wygląda. Chyba jeszcze lepiej niż w TV.
Z drugiej strony trzeba powiedzieć, że Holec to jest gość. Mając takiego bramkarza wciąż liczymy się w grze o utrzymanie. Z całym szacunkiem Karol, podobnie jak były kierownik drużyny imponował tylko zbieractwem żółtych kartek za dyskusje z sędziami… na ławce.
Dla mnie musimy jechać do Łodzi będąc pewnym utrzymania. Bo na Widzewie umówmy się. Przyjedzie sędzia, obserwator… A tam, pełny stadion i biznes, który musi się kręcić. Jeśli nie wyjaśnimy swojej sytuacji przed ostatnią kolejką, to może być tfu tfu ciężko.
A szkoda, bo Daniel Myśliwiec to fajny gość, fajny trener – skromny, skrojony pod nas idealnie. Chłopaki z wątroby trzeba dać co najmniej tyle co dzisiaj – tylko proszę bądźcie skuteczniejsi…
4:0 – więc Jakubas tak to załatwił
Wypocin seal nie chce mi się czytać Co do niektórych również… Gks to trudny zespół, ale nam dało się go zdominować. Co do niektórych kibiców… Ten taki, ten siaki… Owszem. Katsa , strzela jest git. Nie strzela… Wiadomo. Barkovski, co ma trener teraz zrobić? Kupić napastnika? Lewy jest do wzięcia! Jeżeli ktoś wie o czym mowa…
Ciekawe czy twój optymist się utrzyma. jak zamienimy się miejscami z Wisłą Kraków
Bo sytuację mamy trudną-a decyzje trenera nie pomogły
Twoje pierdolenie na pewno pomaga wszystkim…
Tak samo pomaga jak twój bełkot o niczym
Do fabryki pajacu. Pamiętaj!? Ktoś na mnie musi pracować (;
Co wjechało juz alko i coś białego!!
Ktoś się połapał iż job Wrocław to fajtłapa i ciamajda !!
Katsa jak strzela to jest git. Tak przez dwa lata strzelił dwa gole pomijając rok leczenia kontuzji. Jest po ch*ju skuteczny. Podejrzewam że ja na jego miejscu pewnie też bym co najmniej jednego gola wpakował
Jak nie mozna meczu wygrac, to przynajmniej trzeba go zremisowac. Tylko samymi remisami do konca sezonu to my sie nie utrzymamy. Ten mecz, przy takiej niemrawej Gieksie byl do wygrania, tylko ze – w mojej ocenie – trener liczyl ze w tym ustawieniu, przy takiej grze cos wpadnie. Ale nie zrobil czegos nowatorskiego.Jak dokonal zmian, druzyna dalej grala to samo, przewidywalnie. Ba, powiem tyle, ze te zmiany nie wyszly na dobre… Sanca – potykal sie, gubil pilke, byl za wolny, nie wracal sie. Katsantonis – podobnie. Barkovski – w miare dobrze zagral z Arka, a tutaj nic mu nie wychodzilo. Gra byl do momentu zejscia z boiska Vallejo i Boisgarda. Na szczescie mamy Holca, bo on nas jeszcze ratuje. Z karolem nie byloby na zero z tylu.