Piast Gliwice zremisował 1:1 z Korona Kielce w meczu 31. kolejki PKO Ekstraklasa i zrobił kolejny ważny krok w kierunku utrzymania. Spotkanie stało na dobrym poziomie, a emocji nie brakowało — i to nie tylko tych sportowych. Gorąco było również po ostatnim gwizdku.
Trener Piasta, Daniel Myśliwiec, zaczął od szerszego kontekstu spotkania:
– Odcinając się od różnych wydarzeń i sytuacji, trzeba powiedzieć jedno: jeśli dwie drużyny walczące o utrzymanie grają mecz na takim poziomie, gdzie jest jakość piłkarska, intensywność i nikt nie stoi za podwójną gardą — to takie widowisko trzeba bardzo docenić.
– Duże uznanie również dla trenera Jacka Zielińskiego i jego zespołu. To trudny teren, a patrząc na jakość i „pazur” tej drużyny, aż dziwne, że ma tak mało punktów. W dłuższej perspektywie taka praca się obroni.
Analizując sam mecz, Myśliwiec jasno rozdzielił dwie połowy:
– W pierwszej części zagraliśmy słabo w ofensywie, ale solidnie w defensywie. Korona była bardzo dobrze przygotowana — schodząc niżej do ustawienia z czwórką w środku, tworzyła nam duże problemy. Miała przewagę jakościową i liczebną, szczególnie w środku pola, i nie byliśmy w stanie w pełni tego skontrolować. Nie do końca byliśmy na to przygotowani, bo nie dało się tego w pełni przetrenować. Rywal miał przez to większą łatwość w budowaniu akcji i wypychaniu nas wyżej.
– W drugiej połowie, nie licząc końcówki i dwóch dobrych sytuacji przeciwnika, mecz był już bardziej pod naszą kontrolą. Dlatego uważam, że remis jest sprawiedliwy.
Szkoleniowiec odniósł się też do momentu po straconej bramce i zarzutów o spadek energii:
– To nie był brak animuszu. Korona nie miała już nic do stracenia, przez co grała odważniej i przeprowadziła bardzo dobrą akcję. My z kolei nie byliśmy zdecydowani — czy iść wysoko pressingiem, czy się cofnąć -i popełniliśmy błąd. – Powinniśmy pójść za ciosem, ale to był krótki moment.
Myśliwiec podkreślił też problem z wyprowadzeniem gry:
– Mieliśmy kłopot z budowaniem akcji pod pressingiem, brakowało precyzji, przez co nie było płynności. To wyglądało jak utrata animuszu, ale wynikało z charakteru meczu — pressing za pressing.
– Finalnie zaczęliśmy jednak grać częściej za linię obrony, a nie tylko krótkimi podaniami, i to przyniosło efekt.
Końcówka meczu przyniosła ogromne kontrowersje. W doliczonym czasie gry Korona miała stuprocentową sytuację, jednak sędzia Patryk Gryckiewicz dopatrzył się faulu w ataku.
Decyzja wywołała eksplozję emocji na ławce gospodarzy. Trener Jacek Zieliński nie wytrzymał — został ukarany czerwoną kartką, a po meczu ruszył w stronę arbitra. Na konferencji prasowej szkoleniowiec Korony nie ukrywał emocji:
– Znowu remis. Ile ten punkt będzie wart, okaże się później, ale sytuacja zaczyna się komplikować.
Najwięcej miejsca poświęcił jednak wydarzeniom pozasportowym:
– To, co się wydarzyło, to skandal. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca.
Zieliński mówił także o sytuacji, w której — według jego wiedzy — jeden z piłkarzy miał zostać uderzony przez kibica.
Do sprawy odniosła się Korona Kielce, publikując oficjalny komunikat:
– Po zakończeniu spotkania nietykalność cielesna żadnego z zawodników naszego klubu nie została naruszona. Stanowczo zaprzeczamy pojawiającym się w mediach doniesieniom i prosimy o niepowielanie nieprawdziwych informacji – przekazano.
Kontekst sytuacji doprecyzowała rzeczniczka klubu, Paula Duda:
– Po meczu dużo się dzieje, buzują emocje, różne rzeczy się słyszy. A nie wszystko, co się usłyszy, jest prawdą. W tym przypadku doszło do nieporozumienia – napisała w serwisie X.
Wiele wskazuje więc na to, że trener Jacek Zieliński został w tej sprawie wprowadzony w błąd.
Dla Piasta punkt oznacza kolejny krok w stronę utrzymania. Dla Korony — coraz większą presję. Bo choć na boisku był solidny futbol, to po meczu więcej mówi się o emocjach, decyzjach sędziowskich i zamieszaniu, które dopiero po czasie doczekało się wyjaśnienia.
Zobacz pełny zapis konferencji






















Będę pewnie krytykowany. Ale taką szczerość z konferencji lubię. To, że do trenera Zielińskiego mam sentyment z wiadomych czasów to wiadomo. Ale mam nadzieję, że i Piast i Korona zagrają jeszcze w przyszłym sezonie na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Ja tam scyzoryków lubię i mam dobre dusze w tamtych młynach, które też życzą dobrze Piastowi.
Tylko jak ma się czuć Tomasiewicz który zostawia serducho na boisku a lewiński I Piworowicz pokazali mu fucka? Za chwilę to nie będzie kim dokończyć tego sezonu. Bo po sytuacji z golizadkiem taki zawodnik jeden z drugim będzie kalkulował czy warto startnąć do piłki czy nie skoro można w każdej chwili zostać bez wiązadeł i bez klubu.
W gowniku już dawno by Kontrakt dostał do podpisania i fotkę pedalskiego do portfela
Miałem nadzieję, że to jednak Lechia wygra. Jeszcze kilka tygodni temu, to w nich widziałem kandydata do spadku. Ale pozbierali się i robią wszystko by się utrzymać. Choć dla mnie to takie Zagłębie Lubin, jakoś bez wyrazu. Ale szacunek za walkę.
Spadła Termalica i raczej Arka bo potrzebuje 5 pkt by wyjść z strefy spadkowej ( Gorszy bilans meczów z Lechią) . Ma 4 mecze ale z samą praktycznie czołowką co gra o wielki pieniądze .Wedlug formy z ostatnich 5 spotkań to spadnie ktoś z 3 Korona ,Cracovia lub Motor.Jest jeszcze Widzew i on potrzebuje chyba w 3 meczach 7-9 pkt . Może te punkt zdobyć ale tam teraz jest gorąco bo Dobrzycki wkurzony bo wydając na transfery i pensje az 20 mil euro nie tego się spodziewał. Piast na pewno nie spadnie . Utrzymanie może zagwarantuje sobie już w nd