Piast Gliwice nie wykorzystał atutu własnego boiska i przegrał z Pogonią Szczecin 0:2. Losy spotkania rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, w której goście zdobyli obie bramki. Po przerwie gliwiczanie próbowali odwrócić losy meczu, jednak ich ataki raz po raz rozbijały się o dobrze zorganizowaną defensywę rywali. Co znamienne, w drugiej części gospodarze nie oddali ani jednego celnego strzału.
Oba zespoły przystępowały do tego spotkania po porażkach w poprzedniej kolejce i wciąż znajdują się w dolnych rejonach tabeli. Wyniki 28. serii gier ułożyły się jednak na tyle korzystnie, że ani Piast, ani Pogoń nie znaleźli się jeszcze w strefie spadkowej. Przewaga nad nią stopniała jednak do zaledwie dwóch punktów w przypadku gliwiczan i jednego „oczka” w przypadku szczecinian. Problemy kadrowe miały obie drużyny. W zespole gospodarzy zabrakło Placha i Barkowskija, natomiast w ekipie gości największym zaskoczeniem była obecność Kamila Grosickiego na ławce rezerwowych.
Początek meczu był bardzo dynamiczny. Już w pierwszych minutach Pogoń wywalczyła rzut rożny, a chwilę później Mads Agger trafił do siatki w sytuacji sam na sam, jednak gol nie został uznany z powodu spalonego. Piast odpowiedział akcją, po której Lewicki dośrodkował w pole karne, a strzał Dalmau świetnie obronił Cojocaru. Dobitki próbował jeszcze Biegański, ale i tym razem górą był bramkarz gości.
Z czasem gra się uspokoiła i przeniosła głównie do środkowej strefy boiska. W 15. minucie po długim zagraniu Mukairu spróbował uderzenia z dystansu, jednak Szymański był na posterunku. Dwie minuty później doszło do kluczowej sytuacji – po analizie VAR arbiter dopatrzył się przewinienia Vallejo na Loncara i podyktował rzut karny dla Pogoni. „Jedenastkę” na gola zamienił Fredrik Ulvestad, wyprowadzając gości na prowadzenie.
Po stracie bramki Piast nie rzucił się do chaotycznych ataków. Gospodarze starali się budować akcje cierpliwie i zyskiwali przewagę w posiadaniu piłki. W 34. minucie bliski wyrównania był Lokilo – po szybkim rozegraniu z Vallejo jego strzał, podbity jeszcze przez Szalaia, przeleciał nad poprzeczką. W końcówce pierwszej połowy gliwiczanie próbowali zagrozić po stałych fragmentach gry, jednak bez efektu. W doliczonym czasie Mukairu wykorzystał sytuację sam na sam, minął Szymańskiego i podwyższył na 0:2. Choć sytuacja była jeszcze analizowana przez VAR, gol ostatecznie został uznany. Tuż przed przerwą Dalmau trafił jeszcze w słupek, ale kontaktowej bramki nie udało się zdobyć.
Na drugą połowę oba zespoły wyszły w niezmienionych składach. Piast od początku ruszył do ataku – po rzucie rożnym zrobiło się groźnie pod bramką Pogoni, a w 50. minucie Dziczek oddał mocny strzał z dystansu, który Cojocaru z trudem sparował na rzut rożny. Gospodarze przez dłuższy czas utrzymywali rywali na ich połowie, zamykając ich w tzw. „hokejowym zamku”, jednak dobrze zorganizowana defensywa gości nie pozwalała na stworzenie klarownych sytuacji.
W 59. minucie Pogoń zdołała wyprowadzić kontratak zakończony dośrodkowaniem, ale był to jedynie chwilowy oddech dla szczecinian. Chwilę później trener Daniel Myśliwiec przeprowadził potrójną zmianę, starając się ożywić grę swojego zespołu. Piast odpowiedział w 73. minucie podwójną zmianą – na boisku pojawili się Katsantonis i Chrapek. Było to ryzykowne posunięcie, bo w razie kontuzji możliwości zmian byłyby już wyczerpane. W ekipie gości na murawie pojawił się natomiast Grosicki.
Im bliżej było końca spotkania, tym bardziej gasła wiara gospodarzy w odrobienie strat. Ataki były coraz mniej intensywne, a Pogoń sprawiała wrażenie zespołu kontrolującego przebieg gry. W doliczonym czasie Chrapek trafił jeszcze w poprzeczkę, a chwilę później Boisgard nie wykorzystał znakomitego podania Leśniaka, mając przed sobą tylko bramkarza. Nie zmieniło to jednak faktu, że Piast w drugiej połowie nie oddał ani jednego celnego strzału.
Porażka nie zepchnęła jeszcze gliwiczan do strefy spadkowej, ale wyraźnie skomplikowała ich sytuację. Coraz więcej wskazuje na to, że zespół z Okrzei w tym sezonie będzie musiał skupić się przede wszystkim na walce o utrzymanie.
Gliwice, ul Okrzei – 13.04.2026, g. 19:00
Piast Gliwice – Pogoń Szczecin 2:0 (2:0)
Bramki:
0:1 – 22` Fredrik Ulvestad (k)
0:2 – 45` Paul Mukairu
Piast: 33. Karol Szymański – 55. Emmanuel Twumasi, 5. Juande Rivas, 29. Igor Drapiński, 36. Jakub Lewicki – 98. Jason Lokilo (61, 31. Oskar Leśniak), 20. Grzegorz Tomasiewicz (73, 70. Andréas Katsantónis), 10. Patryk Dziczek, 80. Hugo Vallejo (61, 11. Leandro Sanca) – 9. Adrián Dalmau (61, 17. Quentin Boisgard), 7. Jorge Félix (73, 6. Michał Chrapek).
W rezerwie: 30 Dominik Holec, 12 Jakub Grelich, 28 Filip Borowski, 4 Jakub Czerwiński, 3 Elton Fikaj, 18 Oliwier Maziarz, 23 Szczepan Mucha
Trener: Daniel Myśliwiec
Pogoń: 77. Valentin Cojocaru – 3. Kellyn Acosta, 22. Danijel Lončar, 41. Attila Szalai, 4. Léo Borges – 25. Mads Agger (87, 30. Jacek Czapliński), 8. Fredrik Ulvestad, 6. Jan Biegański (88, 19. Mor N’Diaye), 47. Natan Ława (80, 61. Kacper Smoliński) – 24. Karol Angielski (69, 11. Kamil Grosicki), 18. Paul Mukairu.
W rezerwie: 31 Krzysztof Kamiński, 38 Rafał Jakubowski, 20 Igor Brzyski, 10 Filip Cuić, 7 Musa Juwara
Trener: Thomas Thomasberg
żółte kartki: Vallejo – Biegański.
Sędziowali: Łukasz Kuźma (Białystok) – Dawid Golis i Piotr Podbielski, sędzią technicznym Paweł Wrzeszczyński, VAR: Kornel Paszkiewicz i Tomasz Listkiewicz.





















Normalnie po takich meczach jak 2 ostatnie to ja bym wypierdolił trenera i niech asystent to prowadzi. Gorzej i tak nie będzie a jakies granice żenady muszą być.Jeśli ten Holec jest słabszy od Szymańskiego w co trudno uwierzyć to można gasić światło.
Problemem na dziś jest upór trenera do nazwisk
Dokladnie. I wciaz ten sam styl gry. Bez wzgledu na to z kim i gdzie gramy. Co oni trenuja? Czy oni nie maja innego stylu, ktory by zskoczyl druzyne przeciwna?
Orion-Job rączka adhd75 za propozycję zwolnienia trenera w jakiś pokrętny sposób zaproponuje ci pewną swoją ulubioną czynność
Piast do I ligi
Smiem twierdzic, ze Jakub Szmatula w obecnej formie bylby lepiej zgrany anizeli Szymanski. Teraz widzimy jaka wartosc stanowi Plach.
Nie rozumiem, dlaczego na lawce siedza zawodnoicy, ktorzy prezentuja wieksza wole i ochote do gry: Chrapek czy Katsantonis. A tu wciaz przywiazanie do nazwisk, jak nie Barkovskiy to Lewicki.