Widzew nie leży Piastowi

Choć trenerzy i piłkarze często powtarzają, że statystyki nie grają, rzeczywistość po raz kolejny udowodniła coś innego. Są zespoły, które jedni po prostu „nie leżą” — i dla Piasta Gliwice takim rywalem jest Widzew. W 17. kolejce Ekstraklasy niebiesko-czerwoni przegrali z łodzianami 0:2, notując czwartą z rzędu porażkę z tym przeciwnikiem.

Jeszcze miesiąc temu nastroje w Gliwicach były bardzo słabe, lecz dwie wygrane z rzędu sprawiły, że pojawiła się nadzieja na wydostanie ze strefy spadkowej. Mecz z Widzewem był ku temu znakomitą okazją — zwycięstwo pozwoliłoby przeskoczyć rywala w tabeli. Łodzianie również liczyli na przełamanie i zdobycie kompletu punktów, bo potencjał ku temu niewątpliwie mają.


Dobry początek Piasta, gol dla Widzewa

Od pierwszych minut to Piast dyktował warunki gry. Gliwiczanie długo utrzymywali się przy piłce, a Widzew głównie biegał za rywalem. Już w 10. minucie gospodarze stworzyli pierwszą groźną okazję — po dośrodkowaniu Twumasiego główkował Barkowskij, lecz znakomicie ustawiony Kikolski odbił piłkę na róg. Po chwili Lokilo wykonywał kolejny korner, tym razem jednak futbolówka minęła wszystkich zawodników.

W 14. minucie łodzianie wyszli z kontrą, którą strzałem zakończył Pawłowski, jednak bardzo niecelnym. Piast szybko odpowiedział — uderzenie Lokilo po podaniu Barkowskija również nie znalazło drogi do bramki.

Najważniejsza akcja pierwszej połowy miała miejsce w 21. minucie. Baena dostał długie podanie, minął obrońcę i wyszedł sam na sam z Plachem. W polu karnym zawodnik Widzewa zahaczył o nogę bramkarza Piasta i upadł. Po analizie VAR sędzia wskazał na jedenastkę, którą pewnie wykorzystał Sebastian Bergier.

Stracony gol na chwilę wybił gliwiczan z rytmu, ale zdołali się pozbierać. W 30. minucie Barkowskij ruszył z groźną kontrą, lecz obrońcy Widzewa przerwali jego rajd. Łodzianie odpowiedzieli szansą Zeqiriego po rzucie rożnym — na szczęście dla Piasta niecelną. Tuż przed przerwą gospodarze jeszcze kilkukrotnie zamieszali w polu karnym Widzewa, ale strzał Vallejo był równie mocny, co nieprecyzyjny.

Do szatni schodzono przy prowadzeniu gości, choć z gry lepiej prezentował się Piast.


Druga połowa i nokautujący cios Zeqiriego

Druga część meczu zaczęła się dla Piasta obiecująco. Już po chwili Dziczek wrzucił piłkę z autu w pole karne, gdzie dopadł do niej Tomasiewicz — jego uderzenie minęło bramkę o pół metra. Niebiesko-czerwoni naciskali, ale Widzew wyprowadził szybki kontratak, po którym Zeqiri zmusił Rivasa i Placha do interwencji.

W 55. minucie Piast miał sporo szczęścia, gdy po przypadkowej akcji Bergiera Plach przeniósł piłkę nad poprzeczką. Po chwili jednak szczęście się skończyło. Z rzutu rożnego idealnie dośrodkował Pawłowski, a Andi Zeqiri strzałem głową z bliska podwyższył wynik na 2:0.

Sytuacja Piasta mocno się skomplikowała, dlatego Daniel Myśliwiec natychmiast przeprowadził potrójną zmianę — na murawie pojawili się Dalmau, Felix i Sanca. Efekt mógł przyjść błyskawicznie, bo Felix po chwili oddał groźny strzał, jednak Kikolski znów popisał się świetną interwencją.

Piast próbował dalej — uderzał Samca, aktywny był również Sanca, ale brakowało precyzji. Widzew odpowiadał sporadycznie, choć raz Zeqiri domagał się rzutu karnego po rykoszecie od Drapińskiego. VAR jednak wykazał wcześniejszego spalonego.

W ostatnich minutach Piast grał niemal cały czas na połowie rywala, ale ofensywne próby rozbijały się o dobrze zorganizowaną defensywę łodzian. Ostatecznie gospodarze musieli przełknąć kolejną gorzką porażkę z Widzewem — być może nieco niesprawiedliwą patrząc na przebieg meczu, ale piłka nożna rządzi się prostą zasadą: wygrywa ten, kto strzeli choć jednego gola więcej. A Widzew zdobył aż dwa.

Gliwice, ul Okrzei – 28.11.2025, g. 18:00
Piast Gliwice – Widzew Łódź 0:2 (0:1)
Bramki:
0:1 – 22` Sebastian Bergier (k)
0:2 – 54` Andi Zeqiri

Piast: 26. František Plach – 77. Erik Jirka, 55. Emmanuel Twumasi (82, 28. Filip Borowski), 5. Juande Rivas, 29. Igor Drapiński, 36. Jakub Lewicki – 98. Jason Lokilo (58, 7. Jorge Félix), 10. Patryk Dziczek, 20. Grzegorz Tomasiewicz (70, 17. Quentin Boisgard), 80. Hugo Vallejo (58, 11. Leandro Sanca) – 63. Gierman Barkowskij (58, 9. Adrián Dalmau).
W rezerwie: 33 Karol Szymański, 4 Jakub Czerwiński, 6 Michał Chrapek, 23 Szczepan Mucha
Trener: Daniel Myśliwiec

Widzew: 98. Maciej Kikolski – 5. Stélios Andréou, 14. Ricardo Visus, 4. Mateusz Żyro, 3. Samuel Kozlovský – 77. Ángel Baena (82, 91. Marcel Krajewski), 6. Juljan Shehu, 18. Lindon Selahi (71, 55. Szymon Czyż), 19. Bartłomiej Pawłowski (90, 25. Marek Hanousek) – 99. Sebastian Bergier, 9. Andi Zeqiri (83, 20. Antoni Klukowski).
W rezerwie: 30 Veljko Ilić, 24 Polydefkis Volanakis, 10 Fran Alvarez, 8 Tonio Teklić, 20 Antoni Klukowski, 27 Pape Meissa Ba, 57 Samuel Akere
Trener: Igor Jovićević

żółte kartki: Lokilo – Visus, Baena, Kikolski.

Sędzia główny: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Asystenci: Michał Obukowicz, Maciej Kosarzecki
Sędzia techniczny: Marcin Kochanek
VAR: Daniel Stefański, Wojciech Myć
Widzów 5250

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Foto: Marcin Willner

 

 

 

 

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Sez

Napiszę tak. Zawsze mnie śmieszyły różne lamenty o boisko, ale tutaj bilans w domu naprawdę nie jest przypadkowy. Po prostu mamy kadrę na dobrą pogodę, dlatego sami sobie szkodzą z takim podejściem, żeby murawa wyglądała jak wygląda już od pierwszych przymrozków.

AD75

A hooj z murawą. Skoro przeciwnik może , to dlaczego nie my. Wciąż jesteśmy po prostu słabi. Paru zawodników, to takie dzikie konie… O treningu strzeleckim nie wspomnę. W następnym meczu niech wróci Czerwo. Brakowało go z tyłu. Poza tym jakby nie patrzeć to sorry,ale Dziku , to słaby kapitan. Brakowało kogoś, kto wstrząśnie bardziej chłopakami.

orion

W Częstochowie było gorsze pastwisko a wygraliśmy.Zagralismy bardzo słabo i wróciliśmy do punktu wyjścia.

Catcher

Dokładnie – qfa – tak. Już w pierwszym kwadransie, który jest tu chwalony, wyglądało to strasznie słabo i nieporadnie. Potem było tylko gorzej