Od początku tego sezonu drużyna Piasta wystawia kibiców na ciężką próbę. Gliwiczanie przez ponad dwa miesiące nie potrafili wygrać meczu. Trudno więc się dziwić, że podczas spotkania na trybunach zasiadło zaledwie 3,5 tys. widzów.
Paradoksalnie byli jednak świadkami efektownego zwycięstwa, choć po pierwszej połowie nic na to nie wskazywało.
– Pierwsza połowa, trzeba przyznać, wyglądała bardzo źle w naszym wykonaniu – przyznał Erik Jirka. – Nie graliśmy tego, co założyliśmy sobie przed meczem. Byliśmy zablokowani i nie potrafiliśmy zaskoczyć rywala. Termalica to wykorzystała, strzelając szybko dwie bramki, i to nas trochę zatrzymało. Bramka Adriana na 1:2 przywróciła nas do meczu – analizował Słowak.
Po zmianie stron kibice zobaczyli odmienionego Piasta i choć gliwiczanie długo grali w dziesiątkę, po tym jak czerwoną kartkę zobaczył Adrian Dalmau, to udało się wygrać 4:2.
– W przerwie powiedzieliśmy sobie, co chcemy grać. W drugiej połowie natomiast już graliśmy dobrze. Momentem, który znowu nas zatrzymał, była czerwona kartka. Myślę, że musimy zawsze grać tak jak w drugiej części spotkania, żeby zdobywać trzy punkty. Mamy więcej możliwości i potencjału na coś więcej niż tylko walka o utrzymanie – przekonywał Słowak.
Niewątpliwie kibice z mieszanymi uczuciami opuszczali stadion. Była radość z wygranej, ale pewnie też złość za słabą pierwszą połowę. Najważniejsze są jednak trzy punkty, bo bez nich Piast na długo pogrążyłby się na dnie ligowej tabeli.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z trybun i boiska z tego meczu TUTAJ



















