W meczu 8 kolejki PKO BP Ekstraklasy, Piast podejmował Jagiellonię. Białostoczanie przyjechali do Gliwic uskrzydleni wygranymi w lidze i europejskich pucharach. Gospodarze zdołali jednak urwać im punkt, choć przez prawie całą drugą połowę grali w 10, a od 61 minuty przegrywali 0:1. Gola na wagę remisu już w doliczonym czasie gry zdobył Juande Rivas.
Piast Gliwice w 2025 roku obchodzi swoje 80-lecie. Władze klubu z Okrzei zdecydowały, że uczczą to meczem z Jagiellonią. W tym dniu, czyli 13 września przygotowano też szereg atrakcji dla kibiców. Zaproszono tez na miejsca VIP byłych piłkarzy klubu z Okrzei. Dużo się działo już od godziny 15. Fani nie do końca jednak docenili wysiłki organizatorów, bo na trybunach zasiadło niespełna 7 tysięcy kibiców z tego sporo to byli kibice Jagiellonii.
Zawodnicy Piasta dobrze wiedzieli, że mierzą się z drużyną topową i będąca na fali. Tak się jednak składa, że gliwiczanie historycznie dobrze sobie radzą z drużyną ze stolicy Podlasia. Ta pierwsza połowa była wyrównana. Na początku mecz przebiegał pod znakiem walki od pola karnego do pola karnego, ale bez sytuacji bramkowych. w 9. Minucie, po wykonywanym przez „Jagę” rzucie wolnym, Stojinović główkował, ale zrobił to dość nieporadnie i nie zagroził bramkarzowi Piasta. Po kwadransie gry Tomasiewicz próbował z kolei zagrywać ze skrzydła, ale wrzutka tego gracza trafiła wprost w ręce Abramowicza.
W 18. minucie gliwiczanom wreszcie udało się stworzyć pierwszą sytuację – Felix podał płasko w stronę bramki, ale trafił w jednego z rywali. Kolejne minuty to wyrównana gra z sytuacjami po obu stronach, ale niez gatunku stuprocentowych. W 31. minucie Pululu w gąszczu rywali zdołał sobie znaleźć miejsce na płaski strzał – jego uderzenie zostało jednak wybronione przez golkipera gospodarzy. Trzy minuty później szansę na swoistą odpowiedź miał Felix, ale nie był w stanie uderzyć czysto głową górnego dośrodkowania skierowanego w jego stronę. Niedługo potem główką – po dograniu z rzutu wolnego ze strony Boisgarda – próbował uderzać też Drapiński. Jego strzał powędrował tuż nad poprzeczką i spowodował, że Abramowicz musiał się nieco nagimnastykować. Piast jednak „poczuł krew” – zaczął mocniej naciskać przeciwników. W 38. minucie podkręcony strzał zza pola karnego wykonał Sanca, ale futbolówka przemknęła obok słupka bramki gości. Kilkadziesiąt sekund później Boisgard również uderzał w kierunku siatki, ale nieczysto – piłka odskoczyła obok drugiego słupka. W 41. minucie Sanca posłał następną „bombę” z dystansu – tym razem jeszcze większego niż wcześniej, ale Abramowicz wykonał skuteczne piąstkowanie. To był dobry okres w wykonaniu gliwiczan, jednak mecz w tym momencie został przerwany z powodu unoszącego się nad murawą dymu z rac odpalonych przez kibiców Piasta. Ostatecznie rezultat do przerwy już się nie zmienił – żadna z drużyn nie była w stanie otworzyć wyniku i skończyło się tu na 0:0.
Piast przetrwał pierwszą połowę z czystym kontem, a to dawało nadzieję na dobry wynik. Pierwszą sytuację bramkową w tej drugiej części meczu stworzyli sobie goście. Po rogu głową strzelał Pululu, ale Plach pewnie złapał piłkę. W odpowiedzi Jirka próbował uderzać, ale został zablokowany. Zaraz potem próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności pokazal Pululu, który kiwką wyszedł na pozycje strzelecką i próbował wepchnąć piłkę do bramki między nogami Placha, jednak ten nie da l się zaskoczyć. W 53 minucie Boisgarda nadepnął na stopę Pozo, sędzia pokazał za to zawodnikowi Piasta drugą już w tym meczu żółtą i w konsekwencji czerwoną kartę. Gliwiczanie mieli więc grać w 10. Przez 7. minut udało się odpierać ataki gości, ale w 61 minuty rozklepali obronę Piasta i na końcu Imaz mocnym strzałem wyprowadził przyjezdnych na prowadzenie. W 66 minucie Max Mölder zdecydował się na potrójną zmianę. Weszli Barkowskij, Lokilo i Rivas. Jagiellonia jednak dalej atakowała i Plach dwukrotnie w krótkim czasie musiał pokazał co potrafi. W tym momencie to białostoczanie w pełni już kontrolowali mecz i Adrian Siemieniec zdecydował się posadzić na ławce m.in. Pululu, a wszedł Jóźwiak, były reprezentant Polski, który wrócił do Ekstraklasy. W 76 minucie szkoleniowiec Piasta posłał do gry Dalamau, licząc pewnie na jego błysk, tymczasem chwilę po wejściu Hiszpan zobaczył żółtą kartkę. W 82 minucie miał jednak wyborną szansę na wyrównanie. Po zagraniu piętą Barkowskijego – Dalmau wyszedł sam na sam, ale posłał piłkę obok bramki. Była to najlepsza sytuacja gospodarzy na zdobycie bramki. Piast po tym przycisnął i rzut wolny po którym strzelał Barkowskij, ale bramkarz Jagiellonii zdołał wybić piłkę na róg. Gliwiczanie, choć grali osłabieni to cały czas gościli w okolicach pola karnego gości. Przyjezdni poradzili jednak sobie z tym atakiem i w końcu przerzucili ciężar gry na połowę. Sędzia do tej drugiej połowy doliczył 6 minut i wydawało się, że białostoczanie dowiozą korzystny dla siebie wynik. Tymczasem w doliczonym czasie Dziczek dośrodkował w pole karne, a tam był Rivas, który strzałem głową umieścił piłkę w bramce i jak się okazało, przełożyło się to na 1 punkt z którego w tej sytuacji można się cieszyć, tyle, że sytuacja w tabeli nie poprawiła się, a wręcz przeciwnie. Dół ucieka do góry.
Gliwice, ul Okrzei – 13.09.2025, g. 20:15
Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 1:1 (0:0)
Bramki:
0:1- 61 Jesús Imaz
1:1 – 90 Juande Rivas (asysta Patryk Dziczek)
Piast: 26. František Plach – 20. Grzegorz Tomasiewicz, 4. Jakub Czerwiński, 29. Igor Drapiński (82, 31. Oskar Leśniak), 55. Emmanuel Twumasi – 77. Erik Jirka (77, 9. Adrián Dalmau), 10. Patryk Dziczek, 17. Quentin Boisgard, 6. Michał Chrapek (66, 5. Juande Rivas), 11. Leandro Sanca (67, 63. Gierman Barkowskij) – 7. Jorge Félix (66, 98. Jason Lokilo).
W rezerwie: 33, Karol Szymański, 79 Dawid Rychta, 36 Jakub Lewicki, Hugo Vallejo
Trener Max Mölder
Jagiellonia: 50. Sławomir Abramowicz – 15. Norbert Wojtuszek (80, 4. Yūki Kobayashi), 13. Bernardo Vital, 3. Dušan Stojinović, 27. Bartłomiej Wdowik – 7. Alejandro Pozo (71, 72. Kamil Jóźwiak), 6. Taras Romanczuk, 8. Dawid Drachal (60, 25. Aziel Jackson), 11. Jesús Imaz, 80. Oskar Pietuszewski (60, 21. Sergio Lozano) – 10. Afimico Pululu (71, 9. Dimítris Rállis).
W rezerwie: 22 Miłosz Piekutowski, 5 Cezary Polak, 18 Louka Prip, 17 Youssuf Sylla, 19 Alejandro Cantero, 31 Leon Flach, 86 Bartosz Mazurek
trener: Adrian Siemieniec
żółte kartki: Drapiński, Boisgard, Jirka, Dalmau, Twumasi – Drachal, Stojinović, Kobayashi.
czerwona kartka: Quentin Boisgard (52. minuta, Piast, za drugą żółtą).
Sędzia główny: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Asystent 1: Tomasz Listkiewicz
Asystent 2: Filip Sierańt
Sędzia techniczny: Tomasz Wajda
VAR: Tomasz Kwiatkowski
AVAR: Mateusz Złotnick
widzów: 6956.




















Płakać się chce co zarządzający zrobili z Piastem
Ile mieliśmy wygrać z Jagą abyś był zadowolony?
Tu nie chodzi ile tu chodzi o jakość gry gra w poprzek i w tyl była już przerabiana
Nie marudź jest dobrze. Z taką średnia zdobywanych punktów powinniśmy mieć na koniec sezonu 12 pkt. A jak tu jeden z optymistów zauważył widać światełko w tunelu.
Faktycznie. Chłopaki walczyli jak równy z równym przez 40 minut w osłabieniu i urwali Jadze punkt.Jesli to nie zasługuje na szacunek to ciekawe co? A ty rzuć sie z mostu.Rodzina na pewno odetchnie.
Wynik zważywszy na okoliczności dobry. Może naszemu treneiro otworzą się z końcu oczy i dotrze do niego, że prostszą ale szybsza grą jesteśmy w stanie więcej coś ugrać niż tym bezsensownym klepaniem w kółko. Grając w dziesiątkę byliśmy groźniejsi niż w pełnym składzie…to chyba coś mówi. Szacun dla chłopaków za walkę do końca.
Przykre, że w takim klubie jak Piast trener uczy się na organizmie w kryzysie poważnej piłki.
Naprawdę trzeba było niesłusznej, czerwonej kartki, aby parę osób ze sztabu zobaczyło na własne oczy czemu pan ”Gram dla oceny pomeczowej, nie dla drużyny.” z Francji nie może grać z Chrapkiem w jednej linii, bo tylko sobie przeszkadzają?
Brawo za walkę do końca. Jaga jak zawsze wiedziała kogo sobie odpuścić (Boisgard). Piast wygrał walkę o Francuza, ale Jaga jest chyba szczęśliwa, że chłopa odpuścili. Po pierwsze koleś jest boiskowym zapalnikiem. Po drugie w pierwszym meczu w sparingu z Łęczną strzelił bramkę i wydawało mu się, że tą ligę pozamiata. Tymczasem 6 kolejek za pasem i chłop uzbierał 5 żółtych kartek (w tym dwie dzisiaj, osłabiając zespół i szczęśliwie będzie pauzował za tydzień). Myślę, że brak pokory sprawił, że polska ekstraklasa go zweryfikowała negatywnie. Gdyby zdobył 5 pkt w punktacji kanadyjskiej byłby gość, ale widać, że chłopina się póki co w naszej lidze nie odnajduje. Dzisiaj reakcja trenera lepsza niż ostatnio po czerwonej kartce i straconej bramce. I ryzyko się opłaciło. Fero też dzisiaj wybronił kilka bardzo ważnych piłek. Jorge słaby niestety – zwalniający akcje i nieskuteczny jeśli już ma dobrą sytuację. Dobra zmiana Oskara Leśniaka, wszyscy zmiennicy jak i cała drużyna pokazali charakter i wolę walki. Jednak zwycięstwa nie ma dalej i sytuacja robi się mało ciekawa…
On sie juz nie odnajdowal na cyprze skoro w 30 meczach zanotowal tylko jedna asyste a tamta liga jest na poziomie ekstraklasy wiec noe wiem na co liczyl Piworowicz. Kilka kolejek wstecz też powinien dostać czerwoną tak apropo Boisgarda. On mi przypomina schyłek kariery Vasilijeva u nas. Zupełnie bezproduktywny.
Nie porownuj Vassiljeva do Boisgarda.
Kostja – mam tu na mysli za pierwszego grania w Piascie i w Jadze – mial przeglad boiska, i nie musial duzo biegac, ale potrafil dokldnie podac, strzelic z dystansu, A Boisgard dobrze sie zapowiadal, ale ta nerwowosc i styl jego gry nie pomaga druzynie. A to on powinien te pilki rozdzielac i dogrywac.
Trzeba być ślepym albo mocno zapłakanym żeby nie widzieć dużej poprawy w naszej grze gramy z Jagiellonią jak równy z równym stwarzając sobie kilka szans na bramkę ,faule których nie widział sędzia i przez to wyleciał z boiska nasz zawodnik i jeszcze jedno na boisku grają zawodnicy a nie trener i gra się na tyle na ile pozwala przeciwnik taktyka swoją drogą rzeczywistość swoją Jagiellonią to b.dobry zespół a mimo to mamy ważny punkt . I może tak na koniec do tych którzy nazywają naszego trenera z buta Rudy ,trzeba mieć troszkę szacunku to jest trener naszej kochanej drużyny Piast Gliwice
W tym czasie słabiutki lubin wywozi trzy pkt z Poznania. A my gramy jak równy z równym z potężną Jagą. Za chwilę będziemy grać jak równy z równym z termalika. Twój wywód może i miałby sens jakbyśmy mieli 10 pkt ale my mamy dopiero 3.
Po co tracisz zdrowie na tego beznadziejnego Piast??
W tym meczu było widać ,że Jaga piłkarsko jest silniejsza .Widać ,że trener zrozumiał iż trzeba zmienić styl gry . Mecze z Zagłębiem i Jagą były inne niż reszta . Były akcje z obu stron . O ile Piast zaczął stwarzać sobie akcję to też niestety widać po zmianie ustawień i grze piłkarzy ,że Piast ma słabą obronę . Gdyby nie Plach to piast straciłby nawet 4 bramki . Po tym meczu ja dałbym kolejne szanse trenerowi . 3-4 mecze i się zobaczy . Piast nie potrafił strzelać goli ale dobrze bronił teraz dobrze nawet atakuje ale zle broni . Ja dałbym trenerowi pracować
Spójrz kiedy były zmiany. On niczego nie zrozumiał. Sytuacja go do tego zmusiła.
Jaga jest lepsza piłkarsko . Piast z tą drużyną remisował .W 52 min Piast gra od 52 min w 10. W 61 min stracił bramkę . Trener 6 min poznie jzrobił zmiany i to aż 3 . Udało się zremisować . Nie wiem co Ci nie pasuje ?
W tej lidze liczy się forma dnia, a nie to kto jest lepszy na papierze. Gdyby nie czerwona kartka skończyłoby się tym samym czym w większości meczów w tym sezonie. Powolnym klepaniem wszerz i w poprzek do ostatniego gwizdka
Zgodzę się z Tobą że często decyduje dyspozycja dnia ale skład też jest ważny nie jest przypadkiem że takie kluby jak Lech ,Legia czy Raków są co roku w pucharach . Tego bezsensownego klepania jest już dużomniej niż w 4 pierwszych meczach . Tu teraz rodzi się pytanie jak silną kadrę ma Piast na które miejsce ? Vuković zrobił z taką ekipą 10 miejsce . Myślę że Molder to poukłada i piast skończy sezon na miejscu 10-12. Przyjdzie inny trener to prochu nie wymyśli .To tak jakby jechać po Tułaczu ,że Puszcza spadła . Tak samo jak trenera Warty.Ja bym nic nie zmieniał przynajmniej w 2 najbliższych meczach
Dokladnie, gdyby nie czerwona i druzyna zaczela inaczej grac, to przy pelnych skladach – Piast dalej gralby to co dotychczas, czyli do tylu i w poprzek, a Jaga by strzelila.
Co to jest za jakas nowa taktyka wznawiania gry poprzez krotkie rozegranie do bramkarza lub obroncy, po czym w efekcie Plach wykopuje pilke na afere do przodu??? We wznowienie jest zaangazowanych 3 zawodnikow. Bez sensu!
A u nas w obronie jest nerwowo, gdyz druzyna przeciwna wysoko pressuje..
Sami tak strzelilismy gola Tychom, ale nie oznacza to, ze my tak samo mamy grac?
A ja widzę … że wyjdziemy z tego. Owszem są coś tam elementy jak w każdym meczem że coś poszło jak poszło… gramy dalej