Piast Gliwice zdobył swoje pierwsze gole w tym sezonie, remisując z Zagłębiem Lubin 2:2. Cieszą te dwie strzelone bramki i wreszcie dobra gra, ale jest duży niedosyt, bo Piast gola na 2:2 stracił w 95 minucie po rzucie karnym. Na pocieszenie możemy powiedzieć, że niebiesko-czerwoni byli drużyną lepszą pod każdym względem i nawet dało się to oglądać.
Piast jechał do Lubina po trzy punkty, bo każdy inny wynik sprawiłby, że gliwiczanie na długo mogliby utknąć w strefie spadkowej. Ważny był też aspekt psychologiczny. Pierwszy gol i pierwsza wygrana pozwoliłaby uwierzyć, że da się jednak punktować za trzy. Aby tak się stało trener Max Mölder zdecydował się na dwie zamiany. Od początku zagrali Tomasiewicz i Felix. Nie wyszedł natomiast w pierwszym składzie Borkowskij.
Piast zaczął od ataku na bramkę gospodarzy i szybko wypracowali sobie sytuację do strzału, zamiast jednak uderzenia, poszła kontra po której Sypek wyszedł sam na sam, ale zbyt długo zwlekał ze strzałem i w porę zablokował go Czerwiński. Piast odpowiedział akcją w 7 minucie, jednak tym razem dośrodkowanie Chrapka przeciął Nalepa. Ten początek był nawet obiecujący. Od 10 minuty gliwiczanie wrócili do stylu znanego z poprzednich spotkań, czyli wymiany dużej liczby podań i w ten sposób przemieszczenia się w okolice bramki Zagłębia. Gospodarze natomiast cofnęli się, pozwalali grać Piastowi piłką i czekali na okazję do kontry. W 18 minucie gliwiczanie wykonywali rzut wolny w okolicy środka boiska. Grę rozpoczął Dziczek, Potem Sanca przejął futbolówkę i zdecydował się na zaskakujący strzał. Chałdun odbił piłkę do boku, ale tam był Jirka, który mimo asysty obrońcy zdołał ją umieścić w bramce, zdobywają pierwszego w barwach Piasta i w tym sezonie gola. Dla podopiecznych Maxa Möldera była to zupełnie nowa sytuacja, ale zarazem komfortowa. Potem bowiem mogli grać to, co ćwiczyli przez ostatnie tygodnie, czyli cierpliwie konstruować atak pozycyjny. Gospodarze chyba nie za bardzo wiedzieli jak sobie z tym poradzić, bo ograniczali się do przeszkadzania. W 31 minucie Zagłębie wyszło z szybkim atakiem zakończony strzałem, ale niecelnym. Było to jednak ostrzeżenie dla gości, że trzeba się pilnować. W 34 minucie Piast miał okazję do podwyższenia wyniku. Z lewej strony Chrapek zagrał przed pole karne do Drapińskiego, ten uderzył mocno, ale w sam środek bramki i Chałdun odbił piłkę na bok, neutralizując zagrożenie. Wydawało się, że Piast kontroluje grę. Tymczasem w 38 minucie Radwański wyrzucał piłkę z autu, jej lot przedłużył Ławniczak, a na końcu Kocyba udem wpakował ją do bramki i było 1:1. Goście odpowiedzieli strzałem Boiskagara, ale zablokowanym przez obrońców. Pierwsza połowa zakończyła się remisem i dobrym wrażeniem pozostawionym przez Piasta.
Początek drugiej odslony był dość senny, ale prowadzony pod dyktando gliwiczan. Zmieniło się to w 52 minucie, kiedy to Dziczek wyrzucił piłkę z autu tak mocno, że ta przeleciała nad głowami zawodników trafiła do Jirki, który niepilnowany uderzył bez zastanowienia i ponownie wyprowadził Piasta na prowadzenie. Wydawało się, że Zagłębie zaryzykuje i postawi na otwartą grę, ale tak się stało. Lubinianie wyglądali jakby już w tym momencie pogodzili się z porażką, przez co goście mogli spokojnie rozgrywać piłkę. Na kolejną dawkę emocji trzeba było czekać do 76 minuty. Wtedy to po szybkiej akcji, piłka trafiła do Wdowiaka, który miał dużo czasu i miejsca, by oddać strzał, ale trafił w słupek, a jeszcze potem przytomnie zachował się Placha, który wybił piłkę na aut. Czym było bliżej końca meczu, tym mocniej atakowali gospodarze, jednak ich ataki kończyły najpóźniej na ostatnich obrońcach. Już w doliczonym czasie gry w podbramkowym zamieszaniu Lukić jeszcze próbował skierować piłkę do gliwickiej bramki, ale ta przeszła metr obok słupka. Za chwilę Zagłębie jeszcze przeprowadziło jedną akcję po której Wdowiak strzelał głową, jednak to nie mogło zaskoczyć Frantiska Placha. Za chwilę także głową przymierzył Nalepa, ponownie jednak z powodzeniem interweniował Plach, tyle, że po drodze piłka dotknęła ręki Tomasiewicza. Po analizie VAR sędzia wskazał na 11 metr. Rzut karny wykonywał Kosidis i nie pomylił się. Tym samym mecz zakończył się niesprawiedliwym remisem.
Lubin – 30.08.2025, g. 17:30
Zagłębie Lubin – Piast Gliwice 2:2 (1:1)
Bramki:
0:1 – 18` Erik Jirka
1:1 – 40` Filip Kocaba
1:2 – 5` Erik Jirka (asysta Patryk Dziczek)
2:2 – 90` Michális Kossídis (k)
Zagłębie: 30. Dominik Hładun – 27. Bartłomiej Kłudka, 25. Michał Nalepa, 5. Aleks Ławniczak, 3. Roman Jakuba (76, 71. Kamil Nowogoński) – 18. Adam Radwański (62, 17. Mateusz Wdowiak), 39. Filip Kocaba (86, 11. Arkadiusz Woźniak), 8. Damian Dąbrowski, 19. Jakub Sypek (62, 77. Kajetan Szmyt) – 44. Marcel Reguła (62, 35. Luka Lučić), 9. Michális Kossídis.
W rezerwie: 1 Jasmin Burić,4 Damian Michalski, 6 Tomasz Makowski, 16 Josip Corluka, 20 Mateusz Dziewiatowski, 26 Jakub Kolan, 31 Igor Orlikowski.
Trener: Leszek Ojrzyński
Piast: 26. František Plach – 20. Grzegorz Tomasiewicz, 4. Jakub Czerwiński, 29. Igor Drapiński, 55. Emmanuel Twumasi – 77. Erik Jirka, 10. Patryk Dziczek, 17. Quentin Boisgard, 6. Michał Chrapek (90, 31. Oskar Leśniak), 11. Leandro Sanca (69, 98. Jason Lokilo) – 7. Jorge Félix (75, 9. Adrián Dalmau).
trener: Max Mölder
W rezerwie: 33 Karol Szymański, 63 Gierman Barkowskij, 36 Jakub Lewicki, 23 Szczepan Mucha, 15 Levis Pitan, 5 Juande Rivas, 80 Hugo Vallejo
żółte kartki: Dąbrowski, Nalepa, Lučić – Jirka, Tomasiewicz, Boisgard.
Sędziowali: Sebastian Krasny (Kraków) – Sebastian Mucha i Marcin Ciepły oraz Piotr Idzik. VAR: Paweł Raczkowski i Radosław Siejka.
widzów: 4509.





















Frajerstwo do potęgi
To musiało się tak skończyć. Rudy nie uczy się na błędach. Najniższego zawodnika daje na obronę. Tomasiewicz nie zawinił bo chłopak zostawia serducho na boisku ale boczny obrońca to tylko Molder mógł to wymyślić.
Zmiana trenera i prezesa i to szybko
A moim zdaniem byliśmy lepsi w tym meczu i przynajmniej widać już jakieś światło w tunelu. Bramki w końcówkach to nasza zmora od lat.Co do wyborów trenera to różne pomysły im wpadają do głów. Jeden daje na prawą obronę małego środkowego pomocnika a drugi 2 metrowego Reinera ktorego rywale mijają jak tyczkę,prawda panie Rosenthal?
No tak światełko w tunelu 2 pkt po 7 kolejkach. Bo z Lechem i z Legia bęcki pewne. Światełko w tunelu po remisie z jednym z najsłabszych zespołów w poprzednim sezonie I pewnie w tym też się nic nie zmieni bo Lubin do końca będzie walczył o utrzymanie. Brawo ty.
Dla ciebie to jest Pan Rudy.On co prawda nie studiował na Oxfordzie tak jak ty ale jednak!Każdy widział że zagraliśmy conajmniej przyzwoicie ale dla ciebie im gorzej tym lepiej i nawet nie umiesz ukryć radości jak coś się nie uda.15 strzałów 5 celnych i frustracja Zagłębia przez większość meczu.Trzeba być tylko i wyłącznie złośliwym żeby tego nie widzieć.
Zagłębie to jest jeden z najsłabszych zespołów w ekstraklasie. Co sezon dzięki nim mamy od 4 do 6 pkt. To zawsze był dostarczyciel punktów dla Piasta podobnie jak Wisłą Płock. I ty się cieszysz ze oddaliśmy 15 strzałów. Ok. Zaczekajmy na bardziej wymagającego przeciwnika. Molder to jest gość który nie wie nic o taktyce. Bo mógł już wcześniej wpuścić Lewickiego za Tomasiewicza.
Ja nie widzę jakiegoś światełka w tunelu, graliśmy z jednym (oprócz Piasta) z najsłabszych zespołów w lidze dlatego nasza „tiki taka” wyglądała troszkę lepiej ale konkretów jak nie było tak nie ma, pomimo naszego 70% posiadania piłki biedne Zagłębie miało wyższy współczynnik oczekiwanych goli. Mecz z takimi cieniasami załatwia się z bezpiecznym zapasem bramek i spokojnie się gra do końca meczu. Piast tego Nie POTRAFIŁ zrobić i jak zwykle doczekał się kary. Z mocniejszymi drużynami znowu wróci beznadzieja. Wg mnie zmiana trenera jest jedynym ratunkiem, piłkarzy mamy na spokojne utrzymanie ale trzeba ich umiejętnie poustawiać, Szwed tego nie potrafi.
Orion i tak tego nie zrozumie. On widzi nadal światełko w tunelu:)
No jak mam to zrozumieć jak nie kończyłem tak prestiżowej uczelni jak Ty:):) przecież ja go nie bronie i napisałem wyraźnie że nie rozumiem wystawiania Tomasiewicza na obronie skoro akurat obrona juz wydawała sie ok.Podobnie jak nigdy wcześniej nie rozumiałem wystawiania stoperów na boku obrony.Wczoraj to już był normalny Piast.Ani lepszy ani gorszy niz w ostatnich sezonach nawet zakończenie niestety podobne.Wiec coś jednak drgnęło a czas powinien działać na naszą korzyść bo o zmianie trenera możemy teraz akurat zapomnieć.Nie rozumiem też co ty się tak podniecasz jak ty jesteś z Poznania?Ja szukam pozytywów bo jednak wczoraj były.Ty jesteś trollem i chodzi ci tylko o to żeby pis albo Gornig rządzili Piastem nawet za cenę upadku klubu.Może wtedy Mejza zaprosi cie na wódkę i potańczycie sobie do disco-polo?
Akurat gerning czy jak mu tam mi kolo dupy lata. Tylko problem taki ze po zmianie władz Piasta miało być lepiej a jest gorzej. Kaluza czy Jaworski mieli układy w ekstraklasie co jest ważne. Teraz Lewiński jest spoza układu a po drugie zielony w tematach piłkarskich a Piworowicz jak widać jest gorszy od wyśmiewanego wilka. Bo z tego zaciągu bez ładu i składu zostaną tylko jeszcze większe długi i spadek.
Miały być ogarnięte finanse przede wszystkim po poprzedniej ekipie.Na razie nikt nie wie jak to będzie wyglądać. Na to przyjdzie czas w czerwcu.Nawet ty nie wiesz choć widzisz na oko.A co niby jest gorzej? Kilka transferów udanych kilka jednak nie.Jak za Wilka.Gra już wygląda tak samo tylko mało kto wie że teraz pieniądze w klubie są o wiele mniejsze choć miasto daje więcej niż w ostatnich 3 sezonach.Za to skończyło się eldorado na kredyt.
Byliśmy lepsi od słabego Lubina tylko wyłącznie dzięki odblokowaniu Jirki. Bez jego świetnego występu to byłby ten sam mecz jak prawie każdy w tym sezonie.
Przede wszystkim kolejny raz wychodzi 0 doświadczenie Szweda. W 60 minucie większość wypompowana, a alternatyw do dowiezienia bardzo ważnych punktów do końcowego gwizdka brak, bo Wiking bierze przykład ze swojego poprzednika – ciągle ta sama 13-14 zawodników w rotacji – i nawet nie próbuje zbudować kogoś nowego.
Wpuścił Dalmau i Lokilo. Tylko powielił błąd z Tomasiewiczem. Co kosztowało nas 2 pkt. Molder wie że Tomasiewicz jest na pierwszy skład Tylko nie może mu znaleźć pozycji i na siłę uszczęśliwia go i nas wystawiając go na obronie. A wystarczyłoby wpuścić Tomasiewicza w drugiej połowie za Chrapka i sobie by chłopak poradził w środku pola. To już Mokwa byłby lepszy w defensywie od Tomka.
Jakkolwiek to zabrzmi. Dobrze że nie wygraliśmy. Wygrana zamglila by nam rzeczywisty obraz naszej drużyny. Mamy dwa tygodnie, trzeba działać. Rudy miał trzy miesiące prawie i nie nauczył tej drużyny nic oprócz gry w dziadka.
Może on się rozkręci, może byłby niezły za rok, w walce o ekstraklasę. No ale my nie mamy tyle czasu, ani nie chcemy walczyć o awans do ex.
Z innej beczki.
Z całym szacunkiem za to co zrobił dla nas Czerwo, pora by odrobinę odpoczął. Jest wolny, spóźniony a wczoraj chwilami elektryczny.